Skąd w Polsce taka obsesja na punkcie mieszkania w bloku i to jeszcze w samiutkim centrum? Przecież w takiej klitce idzie się ukisić i nie ma co robić. Nie zrobisz grilla, ani nie posłuchasz głośno muzyki. Nawet za bardzo modyfikować mieszkania nie możesz bo spółdzielnia nie pozwoli. Dodatkowo masz hałasy sąsiadów, psy, dzieci albo non stop hałas zza okna. Większość osób które wydało miliony na te swoje klitki to przy pierwszej lepszej okazji ucieka za miasto bo nie ma co robić. Najbardziej śmieszą mnie te argumenty o możliwościach jakie daje życie w centrum, no wszędzie blisko - super…







