Tak zwane: Am I the asshole? Wracam z miasta autem i zajechalem do zielonego płaza autem (pasta do zębów mi wyszła i nie podumalem). Zaparkowałem na wyznaczonym parkingu dla klientów, prawidłowo, obok dwóch innych aut. Jest jeszcze 4 miejsce. Wychodzę że sklepu, a za moim autem w poprzek jest zaparkowane inne auto, uniemożliwiając mi wyjazd. Ale widzę kogoś na miejscu kierowcy. Git. Wsiadam odpalam silnik, włączam wsteczny i czekam. I nic. Typiara stoi. Trabnalem krótko raz (w końcu mogła się zagapic w telefon). Nic. Mija pewnie pol minuty i nic. Trąbie krótko drugi raz, typiara zapala silnik... i stoi. A ze sklepu wychodzi do mnie, jak sie okazało jej mąż. Myślę: spoko, pewnie powie, że już odjeżdżają i sorry. Niestety, typ podbil i jego pierwsze zdanie to "musisz się uspokoić", a także "to tylko 5 sekund i cie nie zbawi" a w ogóle to "jest niedziela."Ja stwierdziłem, że tak się nie robi i że chciałbym żeby odjechali, bo szkoda czasu na dyskusję, na co chlop, że on że mna nie dyskutuję tylko rozmawia. Stwierdziłem: a chuj, o czym chcesz porozmawiać. "Teraz to ja już nie chce rozmawiać"Stwierdziłem, że to cudownie, bo ja chce wyjechać i czy mogą już odjechać. I coś się jeszcze pruł, ale żona miała więcej mózgu i w końcu się posunęła autem, więc odjechałem. Pytanie że wstępu Am I the asshole here?#patologiazmiasta #polskiedrogi #samochodoza

