Sam jestem #przegryw ale nie rozumiem tego gadania, że nie ma normalnych kobiet albo nie ma szarych myszek. Być może nigdy nie spotkaliście i dlatego ale wyobraźcie sobie że istnieją takie - skąd mielibyście wiedzieć o ich istnieniu? Ja poznałem serio fajne kobiety np. w pracy ale poza tym że były zajęte to nigdzie się nie wystawiały na żadnym FB, żadne instagramy itp. Po pracy zawsze zajęte jakimiś hobby albo innymi obowiązkami więc nie miały czasu się szlajać po galeriach czy innych, już nie mówiąc o klubach. Tak samo jest masa dobrych związków ale nie ma potrzeby się dzielenia tym…


