Kilka słów refleksji oraz pytań do wszystkich mężczyzn uważających się za odrzuconych, samotnych, narzekających tu na tagach #związki, #samotność, na rzekomo nierealne oczekiwania kobiet i niemożność założenia rodziny. Nie mogę się nadziwić, jak ogromna jest przepaść między tym ile u Was narzekania, obwiniania i żalenia się nad sobą, a jak mało realnego działania, żeby coś zmienić. Dlaczego mamy tu codziennie falę postów o braku miłości i zrozumienia, braku kontaktu z kobietami, a posty o wychodzeniu z inicjatywą trafiają się raz lub dwa na sto? Jaki jest w tym sens, że zagłębiacie się w te…