Opublikowane

Refleksje na temat samotności i utraconych szans

Mam obecnie 39 lat, a za kilka miesięcy skończę 40. Jestem samotny i nie mam nikogo. Zmarnowałem ostatnią dekadę – zostawiłem wspaniałą dziewczynę, z którą byłem przez trzy lata i z którą chciałem założyć rodzinę, ale ponieważ było „zbyt dobrze” i byłem strasznie niepewny siebie plus byłem(i pewnie wciąż jestem) srogo jebnięty, to po prostu ją zostawiłem bez powodu po 3 latach naprawdę udanego związku. Bardzo to przeżyłem, bo sam nie potrafiłem zrozumieć tego co zrobiłem. Przez pięć lat bardziej egzystowałem niż żyłem. Dużo paliłem weeda oraz piłem alkohol, w fałszywym poczuciu, że mi to pomaga przetrwać. Poza tym nie robiłem praktycznie nic, żeby poprawić jakoś swoją sytuację. Nigdzie nie wyjeżdżałem, ponieważ sama myśl o samotnej podróży wprawiała mnie w przygnębienie. Ponadto nie miałem z kim wyjechać, ponieważ wszyscy moi przyjaciele mieli już rodziny. Poza sporadycznymi treningami i jakimiś zajęciami, siedziałem przed komputerem i nie próbowałem nic zmieniać, myśląc, że jakoś to będzie. Kiedy byłem gotowy na nowy związek, pojawił się COVID, a potem w kolejnych latach seria pogrzebów w mojej najbliższej rodzinie i poważna choroba mojej matki, więc wróciłem do siedzenia przed komputerem - choć już bez weeda i alko - z myślą, że jakoś to będzie.Można powiedzieć, że w zeszłym roku obudziłem się ze świadomością, że kurwa to jakoś to nie będzie i już było oraz że zrujnowałem swoje życie i przegapiłem czas na założenie rodziny, ponieważ naprawdę mogłem coś z tym zrobić. Dopiero teraz zaczynam szukać kogoś, ale obawiam się, że jest już za późno. W zasadzie, to nawet nie wiem po co to robię, bo po pierwsze w takim stanie to nie ma szans, a po drugie, to nawet jeśli to żal po takiej stracie nie pozwoli na utrzymanie tego potencjalnego związku. Nie wspominając o tym, że poza aplikacjami randkowymi i szybkimi randkami nie mam innych, realnych opcji więc szanse raczej marne. W najbardziej optymistycznym i zarazem nierealistycznym scenariuszu spotkam kogoś w tym roku i po 2-3 latach spotykania, dopiero wtedy będzie można pomyśleć o dziecku, a to bardzo późno. Rozumiem, że są ludzie, którzy mają dzieci w wieku 45 lat, ale uważam, że to nieodpowiedzialne zachowanie, wręcz bardzo egoistyczne. Może to nie fair z mojej strony oceniać czyjeś wybory, ale czy jest fair być "dziadkiem" dla swojego dziecka? Mój ojciec zmarł w wieku 64 lat. Nawet jeśli będę żył dłużej i jakimś cudem będę miał siły, to kiedy przejdę na emeryturę, to dzieciak w tym wariancie pójdzie na studia. I niby jak mam je utrzymać? Już nie mówiąc o przepaści pokoleniowej i całej masie rzeczy, które trzeba wziąć pod uwagę.Wyprzedzając komentarze, które mogą się pojawić - nie, specjalista mi nie pomoże. Psychiatra przepisze mi leki, a to nie jest rozwiązanie. Psychoterapeuta nie przekona mnie. Próbowali. Nie potrafię obrać już innej ścieżki, bo ta była dla mnie zbyt ważna. Teraz jedynie mi pozostała modlitwa o jakąś śmiertelną chorobę, ponieważ jestem zbyt wielkim tchórzem na to, by ze sobą skończyć. Może gdy kolejny raz z rzędu spędzę święta samotnie, to coś we mnie pęknie i się w końcu wyloguje. Piszę to jako przestrogę i lekcję, bo to nie tyczy się stricte tematu założenia rodziny. Są w tym życiu rzeczy, które mają realną "datę ważności" o czym można łatwo zapomnieć. Tak, pewnie jest to żałosne i tak, również się wyżalam, ale jeśli jest tam gdzieś taki drugi ja, to weź sobie to naprawdę do serca i nie spierdol tego. Wyciągnij z tego wnioski i nie trać czasu. Podejmij działania jeśli nawet uważasz, że to nie ma sensu. Nie doprowadź do sytuacji w której myśląc że jest już za późno, dojdziesz do punktu, w którym ta myśl po raz pierwszy odzwierciedli rzeczywisty stan rzeczy. Jeśli masz szanse działaj. Nawet złe doświadczenie jest lepsze od bierności.#depresja #przegryw #samotność #zwiazki
625

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (9)
mirko_anonim
Opublikowane
odpowiedzialny-społecznik-90 pisze:
Mam obecnie 39 lat, a za kilka miesięcy skończę 40. Jestem samotny i nie mam nikogo. Zmarnowałem ostatnią dekadę – zostawiłem wspaniałą dziewczynę, z którą byłem przez trzy lata i z którą chciałem założyć rodzinę, ale ponieważ było „zbyt dobrze” i byłem strasznie niepewny siebie plus byłem(i pewnie wciąż jestem) srogo jebnięty, to po prostu ją zostawiłem bez powodu po 3 latach naprawdę udanego związku. Bardzo to przeżyłem, bo sam nie potrafiłem zrozumieć tego co zrobiłem. Przez pięć lat bardziej egzystowałem niż żyłem. Dużo paliłem weeda oraz piłem alkohol, w fałszywym poczuciu, że mi to pomaga przetrwać. Poza tym nie robiłem praktycznie nic, żeby poprawić jakoś swoją sytuację. Nigdzie nie wyjeżdżałem, ponieważ sama myśl o samotnej podróży wprawiała mnie w przygnębienie. Ponadto nie miałem z kim wyjechać, ponieważ wszyscy moi przyjaciele mieli już rodziny. Poza sporadycznymi treningami i jakimiś zajęciami, siedziałem przed komputerem i nie próbowałem nic zmieniać, myśląc, że jakoś to będzie. Kiedy byłem gotowy na nowy związek, pojawił się COVID, a potem w kolejnych latach seria pogrzebów w mojej najbliższej rodzinie i poważna choroba mojej matki, więc wróciłem do siedzenia przed komputerem - choć już bez weeda i alko - z myślą, że jakoś to będzie.
W Twoim wieku ludzie przeważnie się rozwodzą aniżeli wchodzą w związek. Z wiekiem zauważają, iż życie staje się dla nich coraz bardziej interesowne, no i odbija się to na tym czym jest właśnie związek. Dlatego nie wiem co w tym wypadku przeżywasz.
Można powiedzieć, że w zeszłym roku obudziłem się ze świadomością, że kurwa to jakoś to nie będzie i już było oraz że zrujnowałem swoje życie i przegapiłem czas na założenie rodziny, ponieważ naprawdę mogłem coś z tym zrobić. Dopiero teraz zaczynam szukać kogoś, ale obawiam się, że jest już za późno. W zasadzie, to nawet nie wiem po co to robię, bo po pierwsze w takim stanie to nie ma szans, a po drugie, to nawet jeśli to żal po takiej stracie nie pozwoli na utrzymanie tego potencjalnego związku. Nie wspominając o tym, że poza aplikacjami randkowymi i szybkimi randkami nie mam innych, realnych opcji więc szanse raczej marne. W najbardziej optymistycznym i zarazem nierealistycznym scenariuszu spotkam kogoś w tym roku i po 2-3 latach spotykania, dopiero wtedy będzie można pomyśleć o dziecku, a to bardzo późno. Rozumiem, że są ludzie, którzy mają dzieci w wieku 45 lat, ale uważam, że to nieodpowiedzialne zachowanie, wręcz bardzo egoistyczne. Może to nie fair z mojej strony oceniać czyjeś wybory, ale czy jest fair być "dziadkiem" dla swojego dziecka? Mój ojciec zmarł w wieku 64 lat. Nawet jeśli będę żył dłużej i jakimś cudem będę miał siły, to kiedy przejdę na emeryturę, to dzieciak w tym wariancie pójdzie na studia. I niby jak mam je utrzymać? Już nie mówiąc o przepaści pokoleniowej i całej masie rzeczy, które trzeba wziąć pod uwagę.
Ale kto Ci każe zakładać rodzinę? Można powiedzieć, że Ci się poszczęściło. Nie masz tych obowiązków rodzinnych, nie masz dodatkowego obłożenia finansowego, masz lżejszą psychikę. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Samotność również jest piękna :)
Wyprzedzając komentarze, które mogą się pojawić - nie, specjalista mi nie pomoże. Psychiatra przepisze mi leki, a to nie jest rozwiązanie. Psychoterapeuta nie przekona mnie. Próbowali. Nie potrafię obrać już innej ścieżki, bo ta była dla mnie zbyt ważna. Teraz jedynie mi pozostała modlitwa o jakąś śmiertelną chorobę, ponieważ jestem zbyt wielkim tchórzem na to, by ze sobą skończyć. Może gdy kolejny raz z rzędu spędzę święta samotnie, to coś we mnie pęknie i się w końcu wyloguje.
To wina kobiet. Nie chciały Cię jako potencjalnego faceta do związku tak jak i mnie, gdzie mam 35 lat? Tak więc właśnie. Mnie nigdy nie chciały, dlatego nie mam o to do nikogo pretensji :)
Piszę to jako przestrogę i lekcję, bo to nie tyczy się stricte tematu założenia rodziny. Są w tym życiu rzeczy, które mają realną "datę ważności" o czym można łatwo zapomnieć. Tak, pewnie jest to żałosne i tak, również się wyżalam, ale jeśli jest tam gdzieś taki drugi ja, to weź sobie to naprawdę do serca i nie spierdol tego. Wyciągnij z tego wnioski i nie trać czasu. Podejmij działania jeśli nawet uważasz, że to nie ma sensu. Nie doprowadź do sytuacji w której myśląc że jest już za późno, dojdziesz do punktu, w którym ta myśl po raz pierwszy odzwierciedli rzeczywisty stan rzeczy. Jeśli masz szanse działaj. Nawet złe doświadczenie jest lepsze od bierności.
Ale jakie wnioski? Jakie działania? Mam 35 lat i nigdy nie miałem dziewczyny oraz nie będę jej miał. Doskonale widzę, że dziewczyny nie są mną zainteresowane - a jakakolwiek próba kontaktu z mojej strony kończy się... brakiem odzewu, pierdyliardem wymówek, agresywnymi reakcjami. Nie? To nie, będąc samotnym można a nawet trzeba być szczęśliwym :) najwidoczniej nie jestem odpowiednim partnerem, ale teraz widzę, że dziewczyny zarabiają minimalną będąc przy tym jak najbardziej samodzielne ;)
Moderator grap32
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@Xin_Zhao Myślę, że robisz sobie krzywdę takim myśleniem. Naprawdę wbrew pozorom istnieją normalne kobiety, które tak nie myślą. Faktem jest, że to mniejszość, ale jednak. Każda żona Twojego kumpla, jest jebnięta?Trochę nie kupuję tego, że pieniądze dały ci fajne wspomnienia. Jakbyś zjadł kwasa z ziomeczkami w Zgierzu, to też miałbyś fajne wspomnienie. Zgadzam się, że życie samotnika nie jest dla każdego. Pomiędzy 20 a 30 rokiem życia byłem w 2 poważnych związkach i kilku "mniej" poważnych. Może dlatego nie potrafię przywyknąć do tej sytuacji i jest mi tak cholernie ciężko.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
zapobiegliwy-sędzia-87 pisze:
I po co to przegryw tagujesz? jak ty nawet koło przegrywu nie stałeś.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@ThinkBackwards Zgadzam się z tym, że faktycznie wielu ludzi traktuje posiadanie dziecka jako obowiązek, jednak nie mogę się zgodzić z tym, że tak jest w moim wypadku.Dwie dekady, to trochę nad wyrost, ponieważ między 20 a 30 rokiem życia, jeszcze nie wiedziałem, czy chce mieć dziecko. Wydaje mi się, to całkiem normalne, ponieważ ludzie dojrzewają do pewnych rzeczy. U siebie widzę dwa główne błędy. Po pierwsze nie przepracowanie pewnych rzeczy, jak najszybciej po tym rozstaniu(lub wcześniej). Wziąłem się dopiero za to po pięciu latach i kiedy byłem już gotów i zmotywowany po terapii, to przyszedł covid, a po nim jak pisałem choroby oraz pogrzeby, którymi z racji tego, że moja rodzina jest bardzo mała(obecnie ja, matka i dużo starszy brat, który ma swoją rodzinę), to musiałem się tym zająć. I to jest ten drugi błąd, bo mimo wszystko mogłem przecież nadal się starać, by kogoś znaleźć.Wydaje mi się, że wyraźnie sam zaznaczyłem, że szukanie kogoś teraz nie ma sensu, szczególnie w kontekście zakładania rodziny. Ten pociąg już odjechał. To trochę jest bardziej na zasadzie, że chciałby mimo wszystko kogoś znaleźć, już po prostu jako partnera. Czy się do tego teraz nadaje - nie.Tak swoją drogą, jest to kolejny komentarz typu "albo-albo" i naprawdę nie rozumiem takiego podejścia. Już pomijając moją sytuacje, to ludzie naprawdę się zmieniają.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@PerfectEquilibrium Przykro mi, że Ciebie to spotkało. Masz rację, że gorzej by było, gdyby zdarzyło się to już mając dzieci. Jednak nie wiem, jak to by było w moim wypadku, bo później - przed covidem- poszedłem na terapie i sobie z tym ostatecznie poradziłem. Problem w tym, że wtedy gdy byłem w związku, nie próbowałem, więc nie wiadomo jaki byłby efekt.Dziesięć lat mniej - idealnie. Nie zastanawiaj się, nie zamartwiaj tylko jedziesz na pełnej. Oddałbym naprawdę wiele, gdybym mógł znowu mieć 30 lat.Co do zakładania rodziny, to na podstawie rozmów ze znajomymi wychodzi na to, że każdy ma obawy. Nawet te osoby, które planowały to od dawna, więc zakładam że to bardzo dobry objaw, ponieważ świadczy to o tym, że ludzie podchodzą do tego poważnie.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Xin_Zhao Przyznam, że nie rozumiem. Sam przyznajesz, że samotność sprawia, że odechciewa się wszystkiego, ale niby Ci to pasuje. Piszesz o pieniądzach, więc pozwól że zadam Ci pytanie. Czy Twoje najlepsze wspomnienia są związane z innymi osobami, czy z pieniędzmi? Nie napisze, że jestem w podobnej sytuacji co Twoja, bo aż tak dobrze finansowo to sobie nie radzę, ale nadal jestem powyżej średniej jeśli chodzi o zarobki. Jednak bez wahania zamieniłbym te pieniądze na rodzinę.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
intuicyjny-filantrop-68 pisze:
zostawiłem wspaniałą dziewczynę
+ tag przegryw = ok oski
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@LadySandra To akurat powszechnie wiadome. Jestem z tego rocznika, kiedy ludzie poznawali się normalnie i jakieś fotki, gg czy sympatie były naprawdę opcjonalne. Obecnie bardzo trudno jest poznać kogoś przez ekspozycję i nawet jeśli mowa o hobby, to niestety ale w znacznej większości i tak tyczy się to głównie mężczyzn. Nota bene widać to właśnie na apkach randkowych, gdzie w profilach kobiet najczęściej widnieje "święta trójca" tzn. podróże, dobre jedzenie(nie wiem jakie to niby hobby), film/książka. Próbowałem wielu rzeczy jak i byłem na kilku kursach i kobiet to po prostu nie ma lub są to pojedyncze sztuki. Musiałbym chyba zapisać się na jakiś poledancing, czy coś w tym stylu, żeby na jakieś trafić.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@sberate I Twoim zdaniem, tak by się właśnie stało, gdybym nie odwalił? Wiesz, my ludzie mamy jakąś samoświadomość, której mi wtedy zabrakło a mogłem wiele poprawić.Twoje stwierdzenie jest zwyczajnie dziecinne i zerojedynkowe
Moderator mkarweta
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

zx77uhgf35mqcwm1g58ubj0o

Dodane: 20 stycznia 2026 - 16:33:43
Opublikowane

Autor był widziany8 miesięcy temu