Cześć.Wiem, że pewnie tematów takich było multum ale nie spodziewałem się, że i mnie to spotka. Otóż rozstałem się z narzeczoną po 9 latach bycia razem. Od dłuższego czasu trochę się między nami nie układało. Niestety zmieniałem pracę, budowałem dom i się oddaliłem od niej. Od marca nie jesteśmy razem. Najpierw nie było tak źle, w sensie przez pierwszy miesiąc byłem w wirze zmiany stanowiska, budowy itp. Potem uczciwie przepracowałem swoje błędy które popełniałem w związku, nie szukałem jej błędów. Skupiłem się tylko i wyłącznie na swoich aby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Wiem, że ona się z kimś spotyka. Parę razy się z nią widziałem, nawet pomogłem w kilku sprawach. Ogólnie normalne rozmowy itp, powiedziałem jej też szczerze o swoich uczuciach i o tym, że zrozumiałem swoje zachowanie jakieś dwa miesiące temu. Nie potrafię się pogodzić ze stratą, wiem że cholernie ją kocham i po prostu brakuje mi jej. Żale się wam, bo nie mam komu, nigdy przy mnie nikogo nie ma, ciągle jestem sam. Do tej pory zawsze sobie radziłem emocjonalnie. A w tym przypadku po prostu jestem już totalnie załamany. Niby dobra praca, dobre pieniądze, pobudowany dom...Ale nie widzę w tym żadnego szczęścia. Nie mam nawet siły płakać w samotności. LVL 31.#związek #rozstanie #przegryw #samotność #depresja

