Eh ku##a miałem swoje marzenia, plany ideały. Tyle wielkich planów i marzeń jakiś wyobrażeń czego to ja nie zrobię. W liceum podobała mi się jedna dziewczyna z innej klasy - 10/10 jedyna 10/10, którą bym tak ocenił i do teraz. No obiektywnie po prostu była ładna, więc na zainteresowanie nie mogła narzekać. Uśmiechnięta, pozytywna taka sympatyczna jak do rany przyłóż. Naturalnie od niej biła taka aura dobrego charakteru, inna od tych zadufanych w sobie bad bitches. Ale jak ona by mogła spojrzeć na mnie. Nie było szans, byłem zwykłym tłem a h##owy charakter i bariery nie pozwalały podbić. Miałem plan chyba z 4 letni, że nadrobię ten czas, wyskiluje. Wezmę na tyle się za siebie i będę tak zap##alać, że pewnie aż sama mnie zachce. Że nadrobię to wszystko, przegonię tamtych ludzi. Skończyłem LO, w głowie gdzieś został mi jej obraz a na laptopie kilka zdjęć. To ona była moim motywatorem do wielu rzeczy. Urojonym kuźwa w mojej głowie ideałem. Nawet nigdy o tym się nie dowie. Nie będzie wiedzieć nigdy, że istniał taki pojeb. Pokończyłem LO, poszedłem na studia. Jakoś tam przeszedłem ten okres zawadiacki. Często sobie tak myślałem - może napisze, ale co napisać? Przecież to dziwne i lekko creepy, zresztą pewnie odmówi. Dobra po prostu rozpracuje wielką akcje przygotuje, że niby wpadnę na nią na mieście przypadkiem. Eh, ale nie jeszcze to nie ten czas nie jestem wystarczająco ogarnięty. Dobra okres studencki, potem pojawiły się inne jakieś dziewczyny, które wiadomo - bierze się nie dlatego, że są 10/10 a że się pojawią akurat. Od czasu do czasu myślałem o niej. Potem poszedłem do pracy, zaczęła się wielka kariera i wpadłem w wir kapitalizmu. Rynek pracy mnie zweryfikował wyżej niż naprawdę sądziłem, ale rynek kobiet mnie zweryfikował tak jak się spodziewałem. Tak jak sporo osób trzeba było myśleć rozsądnie i rozważać to co jest możliwe. No ale przecież do tamtej tak mi się podobała, tak by to pasowało i wyszło wszystko. Ale już mogłem tylko patrzeć. Ona dziewczyna z liceum obiekt westchnień - też skończyła studia, ale poznała swojego księcia. Wcale nie wyższy, wcale nie lepszy. No nic, będę dalej zapierdalać, kwestia czasu i może się rozejdą. Minęło trochę i ożeniła się i urodziła mu dziecko. A ja poszedłem swoim torem. Już bez nadziei. Z brutalną rzeczywistością prawdziwą, która zweryfikowała moją wiarę w marzenia-urojenia. Czasem jeszcze spotykałem ją, ale już tylko we śnie. Rozmawialiśmy w tym śnie. Budziłem się rano z inną energią. Ludzie spotykają się z dziewczynami 6/10 , 8/10. Mogą to być fajne spotkania. Ale spotkanie z dziewczyną 10/10? To jest jakieś inne uczucie. Nawet nie patrzyłem na nią jak na typową ładną laskę na którą się patrzy z kontekstem seksualnym. Na taką dziewczynę to jakoś inaczej. Zero zepsutych myśli. Całkowicie nie aby tylko ją w#chać. Z taką można by czekać i do ślubu. Przecież spośród setek zobaczonych dziewczyn na jakiś studiach/liceum czy klubach tylko ją wybrałeś - tylko ona była naprawdę tą 10/10. Czasem myślę co by to było gdybym się kurka wtedy odważył. Choćby stanęła modelka, ktokolwiek, nigdy żadnej innej już nie oceniłem 10/10. Eh niestety. Czasem są sytuacje, że lepiej nie próbować czegoś, bo można tego żałować - narkotyki, przestępstwa, 300km/h i takie rzeczy wiadomo. Ale k##wa czasem są rzeczy, że naprawdę nie ma co się bać, podbić do dziewczyny i najwyżej po prostu się sparzyć. Tyle dorosłego życia, tyle ludzi którzy mogą mieć mnie za poważnego człowieka a w głowie czasem nadal jestem dzieckiem z dawnych lat. Marzeń. Przeżycie iluś lat w jakimś platonicznym urojonym westchnieniu. Ja pierdole. Ciężko czasem się z tym pogodzić. Wiem, że iluś moich kolegów miało podobnie. Też mieli takie wybranki. Ja ze swoją nawet nie nawiązałem kontaktu, nie rozmawiałem, nie dowiedziałem się nigdy jaka ona jest naprawdę. Już lepiej byłoby usłyszeć "spadaj typie". Ale oni niektórzy to nawet były ich znajome. Rozmawiali z nimi. Dawali jakieś sygnały, próbowali poderwać. Niestety też się nie udało. Potem pokochali te dziewczyny, które po prostu im się trafiły i zaakceptowali rzeczywistość. Czasem się zastanawiam czy też czasem mają tak i wspominają sobie w swojej głowie tamtą "top1" z wtedy. Z liceum, studiów. "A ta top1 ze Ci się podobała, pamiętasz - myślisz o niej czasem?" Wiadomo - nie zapytam ich o to. Każdy teraz ma już jakąś "swoją", która to ona musi być teraz tą jedyną. Pytanie nie na miejscu. Przynajmniej ci co się odważyli i dostali kosza lepiej mają - spróbowali i odmówiła to widocznie to nie był ten ideał. Ja się nie dowiem nigdy#przegryw #blackpill #zwiazki #logikaniebieskichpaskow #niebieskiepaski #rozowepaski

