Mirki, mam spory problem odnośnie socjopatów i terapii. Wyobrażam sobie w myślach że w gniewie konkretnych ludzi biję i wiecej. Mam w miarę silny charakter, ale w dzieciństwie byłem prześladowany, grupowo gnębiony i ogólnie sprowadzony do parteru i straumatyzowany. Jednakże jak ktoś mnie zna to powie że mam dobre serce, bo zawsze miałem. Jestem raczej silny i nieugięty, ale lata gnębienia i traumy mnie zmieniły na złamanego. To istotne, bo stąd się bierze to we mnie, jakby niezgoda na bycie jakim jestem i próba wyrwania się z takiej psychiki. (Nie chcę żeby taki przełom się odpalił w wymuszonym przez los momencie). Chcę jakoś ćwiczyć te psychiczne mieśnie ale nie wiem jak.Każdy z nas czasem aż nienawidzi kogoś i jest zły, ale raczej nie odpalają mu się ze stresu czy chęci wydarcia się z takiego stanu podporządkowanego, takie wizualizacje że to on dominuje nad kimś/krzywdzi. No chyba że się odpalają, ale to raczej ktoś urzeczywistnia dość szybko konfrontacją w której potwierdza mu się to albo nie, nie kotłuje się to tak w środku przez długi czas. Jak kotłuje to człowiek właśnie potem głupio umie wybuchnąć. Raczej jest to domena takich pobitych w życiu osobników jak ja, z rejonu przegryw i z fobią społeczną. Nie chcę ćwiczyć niewłaściwych mięśni, żeby podczas jakiegoś momentu spornego z przyzwyczajenia i wytrenowania przez fantazjowanie właśnie zareagować w błędny sposób. Zaniedbam to, i w momencie spornym odpali się że przecież zapoznałem się z wyobrażeniem i uczuciem jak to jest i że nie muszę podporządkować się pod kogoś i "wiem jak to zrobić". Muszę ćwiczyć właściwe mięśnie czyli tą wytrzymałość/odporność psychiczną. Tylko wtedy będę panował nad sobą.No i teraz tak, mam to mimowolnie. Gdzieś spowodowane tymi latami w ściśnięciu, no i wystarczy wejść w jakiś ciąg myślowy myślenia o tym że z kimś będę musiał się skonfrontować/zmierzyć nawet w psychologiczny sposób i wystąpią podczas tego u tej osoby jakieś rzeczy w moim kierunku których nienawidzę, socjopatia, prześladowanie, nacisk przychiczny, manipulacja, terroryzowanie itp. i odpalają mi się wyobrażenia jak to nie daje się temu. Podlane jest to tym że dawałem się temu w dzieciństwie, więc jeszcze bardziej tego nie chcę, no i nie chcę żeby doszło do czegoś głupiego jak w wyobrażeniach że kogoś zacząłem bić co nie. Raczej chciałbym wiedzieć jak to rozbroić. Nie chcę żyć w takim niepotrzebnym wymuszonym przeszłością stresie. No i co ja mam zrobić, ale konkretnie. Jak się ćwiczy takie coś? Każdy siłownie na ciało zna a co jest na umysł? Medytacje znam.Muszę to przełamać ale własną pracą, a nie w momencie w którym dojdzie do konfrontacji słownej i będę chciał się nie dać, bo akurat wtedy sobie przetworzę w głowie wymówkę i zaakceptuję ją jako właściwe rozwiązanie i się pokłócę z kimś a potem ten konflikt się jeszcze zaogni ale nie będę chciał odpuścić ani przegrać.Może ktoś spotkał się z czymś takim/przechodził coś podobnego?Ogólnie to jak nazywają się takie psychologiczne metody wywierania nacisku na kogoś, to właśnie socjopatia jest? Jak sobie radzić z socjopatami jak nie chce się schodzić z drogi bo jak rozumiem trzeba być gotowym na serio takiego człowieka zabić, to jak się trafi na wydmuszkę to tamten wtedy się zesra? No i polega to na tym że za coś jesteś w stanie umrzeć?#psychologia #fobiaspoleczna #pytanie #psychoterapia #zdrowie #rozwojosobisty #ptsd #neurobiologia #neurologia #przegryw

