Od kilku lat jestem w związku i za 2 lata planujemy ślub. Uważam życie z moją narzeczoną za fantastyczne. Razem się wspieramy i uzupełniamy - ogólnie nie licząc kilka kłótni o pierdoły to bardzo dobrze nam idzie budowanie poważnej relacji. Jest szacunek, poważne rozmowy o problemach, wspólne wyjścia z mojej i jej inicjatywy.Problemem jest jednak jej matka. Moja teściowa a jej mama ma stwierdzoną depresję i nerwicę. Ma podejrzenie też bordera. Jest bardzo skłócona z moją narzeczoną. Problem polega na tym, że zatruwa jej życie telefonami. Jak nigdzie nie jedziemy to dzwoni tak 2-3 razy dziennie pytając czy na pewno żyje. Argumentuje to, że jest matką i ma prawo to wiedzieć xdJak różowa nie odbierze telefonu to dzwoni do mnie. Potem mamy po 10 nieodebranych połączeń. Jak to się nie uda to pisze do naszych znajomych, innych członków rodziny czy przypadkiem nie jesteśmy u nich. Raz przekonała kuzyna by ten jechał na drugi koniec miasta i sprawdził czy żyjemy... Cała rodzina po jej stronie tłumaczy sobie, że to może trochę przesada ALE MATKA MA PRAWO SIĘ MARTWIĆ...Jak gdzieś jedziemy to tych telefonów potrafi być o wiele więcej. Ostatnio członek mojej rodziny umarł to wydzwaniała na pogrzebie...W dzieciństwie narzeczona miała patologicznego członka rodziny w ich rodzinnym domu. Upijał się i był agresywny. Potrafił płakać nad jej łóżkiem, że jest śmieciem i inne bełkoty pijaka. Oczywiście różowa miała 8-10 lat i była przerażona. Matka jednak stwierdzała, że będzie mu na to pozwalać bo tak się uspokoi mając trochę wywalone, że dziecko właśnie przeżywa traumę.Za namową psychologa wyprowadziła się z domu krótko po 19 roku życia, kilka lat później weszła ze mną w związek. Tamta robi jej siekę z mózgu, że ją samą w patologii zostawiła, mimo że może się wyprowadzić w każdej chwili.Nie bardzo wiem co mam robić. Zmieniłem taktykę i nigdy jej nie mówię co robi teraz moja kobita uświadamiając ją, że to jej decyzja że nie odbiera telefonu. Stałem się przez to wrogiem rodziny xdRóżowa mi jasno powiedziała, że jak zerwie kontakt to na 100% sobie coś zrobi ale już nie ma siły i będzie musiała to zrobić bo nie wyobraża sobie, że będzie nam zawracała głowę gdy będziemy mieli dziecko. Ja też się do tego przekonuję.Nie wiem po co to piszę, w sumie to chyba chciałem się trochę wygadać bo gryzie mnie to strasznie.Zastanawiam się czy jest też inne wyjście z tej sytuacji niż zerwanie kontaktu, ale chyba nie.#psychologia #zwiazki

