Opublikowane

Jak radzić sobie z konfliktem między żoną a matką?

Mam problem z konfliktem między moją żoną a moją matką. Mamy dwójkę dzieci, mieszkamy w bliźniaku. Obok moi rodzice. Od dobrych trzech lat nie ma normalnych relacji z nimi. Żona miała konflikty z matką o zdanie w wychowaniu dzieci. Często było tak że mówiła że np. Nie dawać słodyczy, a babcia cichaczem dawała. Zeby bajek nie oglądali a babcia i tak im włączała ile się da. Lub że żona o coś dzieci upominałam to matka za chwilę to samo robiła z podkreśleniem że to ona też upomina. Ogólnie nie sposób wszystkich sytuacji wypisać bo dużo tego. W skrócie chodzi że żona czuje się gorsza w tej relacji, bez szacunku, bez zdania w temacie swoich dzieci. Niestety większości tych sytuacji nie widziałem, tylko z opowieści. Zawsze stałem za żoną, i też interweniowałem u swoich rodziców. Z tym ze matka się wypiera że tak nie jest lub że od jednego cukierka czy jednej bajeczki im się nic nie stanie. I to że my z szacunkiem nie odnosimy się do nich, że żona jest kłótliwa i szuka konfliktu a ja że jestem pantoflarz i nic nie wspieram rodziców. Teraz do tego doszło że żona w ogóle na podwórko z dziećmi nie wychodzi tylko po placach zabaw chodzi, unika jak ognia kontaktu z dziadkami, separuje dzieci twierdząc że ma dość domawiania się i nie chce mojej matki oglądać. Za to dziadkowie traktują to jako odwet i zarzucają że żona podsysa konflikt, że tak my długo nie ujedziemy i się rozstaniemy i że chcą z wnukami się widywać. Minimum dwa razy w tygodniu. Ja jestem między młotem i kowadłem. Jestem za żoną ale jestem już totalnie zmęczony tym konfliktem. Każde widzenie z rodzicami muszę wysłuchiwać jaką to mam złą żonę i kiedy dzieci zobaczą. Od żony jaką to mam złą matkę i że widzenie się z dziećmi raz na dwa tygodnie powinno starczyć dziadkom. Jak się chcę postawić, namówić na załagodzenie sytuacji to jest obraza i twierdzenie że ona już nie raz chciała dobrze żyć. Z drugiej strony matka też nie jest chętna do załagodzenia. Także jest nerwowo, napięcie jest ogromne, ja czuję się przybity i nie mam z kim nawet o tym pogadać wyżalić się. Dlatego jestem i piszę tu... u nas w rodzinie nie było takich konfliktów u żony już tak. Jej mama nie miała swojego zdania w wychowaniu dzieci, matka jej męża dużo narzucała. Może ten obraz rodzinny utkwił w przekonaniu mojej żony i jest taka agresywna. Jednak na terapienie chce się zgodzić twierdząc że to nie ona ma problem lecz moja matka.#rodzina #malzenstwo #dzieci #tesciowie #tesciowa #matka #mama #zona #konflikt #klotnia #problem
50148

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (10)
mirko_anonim
Opublikowane
empatyczny-mentor-57 pisze:
Pamiętaj o tym że dziecko nie jest tylko jej, dziecko jest wasze, czyli należy do twojej rodziny i jej rodziny, idąc dalej dziecko nie jest nawet na 100% wasze tylko należy do państwa, świata, dlatego musicie umieć się nim dzielić w innym wypadku stworzycie psychicznie skrzywionego zwierzaka przy nodze. Twoja żona ma dużo lekcji do odrobienia, a jak ma jakieś podobne doświadczenia to tym bardziej.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Serdecznie dziękuję wszystkim za takie liczne odpowiedzi i chęci pomocy, rozmowy. Nie spodziewałem się takiego odzewu. Wszystkim nie dam rady odpisać. Odpowiem i dopowiem ogólnie kilka rzeczy.1. Decyzję o wyprowadzce podjęliśmy. Jest ogromna strata i ból, że dużo pieniędzy w to włożyliśmy i pracy ale wiemy, że to już się tak ciągnie i lepiej nie będzie. Zbieramy na wkład własny. Niestety jeszcze z 9-12 miesięcy musimy się pomęczyć. Wiem, że ze strony rodziców będzie ogromna złość, rozczarowanie, pretensje. Na to muszę się przygotować...ale nie wiem jeszcze jak? Żona sugerowała, żeby im nie mówić dopóki umowa nie będzie podpisana, aby nie próbowali nas zatrzymywać2. Ojciec jest bardzo porywczy i trzyma stronę matki. Także, gdy ja próbuję bronić żony jestem zawsze 1 na 2. Ciężko mi się przebić, argumentami. Z drugiej strony niestety odczuwam blokadę psychiczną. Nie umiem wszystkiego wyrazić co chciałbym dosadnie powiedzieć. Na pewno wpływ na to mają jak manipulacje które też zauważyliście. 3. Główny problem jaki mam to psychiczne odcięcie tej pępowiny jak zauważyliście. Chcę trzymać stronę żony, zapewniam ją o tym często. Jednak czasem po rozmowie z rodzicami i słyszeniu jaki to jestem zły syn, i to że dzieci izoluję mam kaca moralnego. Nie umiem jeszcze sobie z tym poradzić. I też szukam sposobu właśnie jak stawiać granice, jak postawić na swoim, jak przeciwstawić się rodzicom. Gdy próbuję to robić to jestem zakrzyczony i niezrozumiany. Nie umiem się przebić przez nich. 4. No i problem z wyprowadzką będzie taki, że nie będziemy mieć nikogo do pomocy przy dzieciach, gdy chociażby będą chore i trzeba będzie iść do pracy. Kredyt nie pozwoli wynająć niani w takiej sytuacji no i niestety trzeba będzie się jakoś ukajać przed rodzicami, żeby pomogli przy takiej sytuacji kryzysowej. To kolejny problem w kwestii wyprowadzki.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
odważny-wizjoner-8 pisze:
Proponuje wyprowadzić się i zaraz wszystko ulegnie poprawnie. Rodzicie nie będą odwiedzać Was, zbyt często. Żona będzie mogła spokojnie decydować z Tobą o sposobie wychowania WASZYCH DZIECI (waszych, a nie Twoich rodziców). Im szybciej to zrobisz tym lepiej to wpłynie na relacje. Pamiętaj rodzicie kiedyś "odejdą" i pewnie zrobią to szybciej niż Twoja żona. No chyba że dojdzie do rozwodu. Wtedy wybacz zostaniesz z rodzicami. Bez dzieci. Trudna decyzja. Polecam jednak nie zwlekać.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Odrzucone
krzepki-uczestnik-66 pisze:
Treść odpowiedzi nie jest dostępna.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Odrzucone
operatywny-kronikarz-28 pisze:
Treść odpowiedzi nie jest dostępna.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
perfekcyjny-kronikarz-73 pisze:
Klasyk, miałem i mam tak samo. Dużo poważnych rozmów z rodzicami i niestety jest to temat wracający.Co nie zadziałało lub zadziałało krótkoterminowo:1. Racjonalizacja, że przeszkadzają w wychowaniu.2. Że przekraczają granice.3. Że nie są rodzicami.4. Że nie szanują naszego zdania (bo nie szanują i nie rozumieją "nie to nie").Mógłbym wymieniać, lata rozmów i fochów, że "dziadkom odbieram wnuki". Generalnie, jak gadanie nie działa, trzeba przejść do czynów.Co zadziałało:1. Pełna moderacja. Słodycze, prezenty itp. lądują w przechowalni i czekają, aż dzieci dostaną je z harmonogramem. Dziadki o tym wiedzą, było oburzenie, ale przełknęli.2. Rozmowy z dziećmi. Nie nastawianie przeciw dziadkom, nic z tych rzeczy, tylko wpajane zwykłych, zdrowych nawyków. Same mówią, że nie mogą.Żona ma rację. A ty już nie jesteś dzieckiem, a synem swoich rodziców. Można kochać swoich rodziców, ale władzy rodzicielskiej już nad tobą, a tym bardziej nad twoją żoną, nie mają.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
skrupulatny-aktywista-42 pisze:
@mirko_anonim: Miałem trochę podobnie (tyle, że to ja się z rodzicami kłóciłem i mieszkają jakieś 100km dalej). Zacznę od tego, że młody zaczął żywot od pobytu w szpitalu i urodził się miesiąc wcześniej. Jak już byliśmy w domu i minął miesiąc od porodu, zaprosiliśmy dziadków do poznania wnuka. Pierwsze co zrobił mój ojciec jak przyjechali to skomentował "Powinniście tu posprzątać". Potem była plaga "Powinniście" od ojca i złotych rad od matki. Takich rad co to wywodzą się z książek PRL-owskich z lat 60-tych. Na próby przekazania wiedzy, że tak się nie robi, że badania mówią co innego to było "Pan naukowiec się naczytał, a my 2-ke dzieci wychowaliśmy". Trwało to ze 3 miesiące, głównie zdalnie po dziadkowie zawsze mieli ważniejsze sprawy niż spędzić quality time z wnukiem. Potem im wygarnąłem co o tym wszystkim myślę i że to moje dziecko i zepsuje je po swojemu a nie tak jak oni zepsuli mnie. Potem nastało 3 m-ce ciszy, aż komputer im się nie zepsuł. Przypomnieli sobie o rodzinie i temat kłótni przestał istnieć. Ja postanowiłem, że nie będę izolował dziadków, bo to nic dobrego nie wnosi, oni chyba że nie będą się wtrącać w wychowanie i jakoś się kula. Rada Mireczku: teraz Twoja rodzina jest najważniejsza. Konflikt z rodzicami przeżyjesz, z matką Twoich dzieci możesz nie dać rady. Pogadaj z rodzicami, nawet brutalnie. Daj trochę czasu i może uda Ci się jakoś załagodzić konflikt. Tylko zapomnij o darmowej niani.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Odrzucone
kreatywny-poszukiwacz-86 pisze:
Treść odpowiedzi nie jest dostępna.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
fachowa-obywatelka-1 pisze:
Mieszkanie po ślubie z rodzicami lub obok powinno być prawnie zabronione.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
lojalny-wizjoner-37 pisze:
wyprowadzka albo rozwod. nie ma wielu opcji
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

dbgspp3drgl3j933tyuco49e

Dodane: 28 października 2024 - 18:57:43
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu