Czy świadomość przegrywu nie jest w pewien sposób uwalniająca? Mam na myśli jak jesteś #przegryw bez szans na cokolwiek to nie masz nic właściwie do stracenia i wiesz że gorzej być nie może. Czy to nie daje swobody w działaniu? Bo skoro jest tak źle że gorzej być nie może to po co się czymkolwiek przejmować? Powinna zejść cała presja na wygląd, ubiór, siłownia, itp. bo i tak nie potrzebujesz walidacji z zewnątrz. Nawet zagadywać można bez strachu bo co masz co stracenia? gorzej być nie może. Samemu do kina, na impreze czy festiwal? Masz wyrąbane na innych i bawisz się dla siebie. Taki stan akceptacji że i tak dla ludzi jesteś nikim więc trudno, czas robić wszystkie normickie rzeczy ale dla siebie. Strach? W sumie nie ma przed czym. Przed odrzuceniem? przecież i tak się nie spodziewasz powodzenia. Osiągnął ktoś taki stan? Bo wiele osób mówi że boi się czegoś zrobić albo pokazać się wśród ludzi a może nie do końca zaakceptowaliście swój przegryw albo nie jesteście na takim dnie żeby zacząć robić wszystko bez przypału niczym szaleniec. Taki 100% chłod xD#przegrywpo30tce #niebieskiepaski #rozowepaski #zwiazki #samotnosc #depresja #filozofia #psychologia #blackpill

