zaradny-członek-73 pisze:
Nie wiem, ale czuje się jak wrak człowieka.Był boost jak miałam 20-23 lata - pierwsza praca, poznanie męża, wyprowadzenie się od starszych26+ to już szare życie - 30m2 wynajmowanego mieszkania co kiedyś cieszyło "bo na swoich zasadach" zgniata z każdej strony i zadręcza, pasja kulianrna i zarabianie pieniędzy dawało mi swojego rodzaju euforie jak mogłam więcej pokombionać i poczuć nowe smaki teraz to takie "ee jedzenie jak jedzenie".Do pracy jestem przywiązana bo chce zacząć żyć w ludzkich warunkachKredyt biorę bo chcesz zaczać żyć w ludzkich warunkach, bo teraz psycha mi siada jak jem śpie i pracuję w jednym pomieszczeniu.W sumie zbytnio już nawet nie mam o czym z ludźmi gradać - albo tematy branżowe albo inwestycyjne, bo w sumie poświęcać czas na co innego aby 30 lat być uwiązanym do zobowiązań i wiecznie wszystkiego brakowało też nie ma sesnu. Wiekszość znajomych widzę podobnie/cześć założyła rodziny to mam wrażenie, że motywacje do działania dają im boble ale mam wrażenie, że przyjdzie czas jak bomble już będą 8-12 lat i przyjdzie ich wypalenie.Miałam taką nadzieję, że może przy 25lvl wezmę rok przerwy od pracy i porobię rzeczy na któe wiecznie nie miałam czasu, ale dosłownie jest tak jak mówisz - wiedźmin którego wiecznie chciałam przejść po drugim rozdziale grania zacza mnie nudzić, jedną nockę zarwę to przez tydzień jestem jak wywłoka, przejechanie na rolkach 20km+ mam zakwasy przez tydzieńi męczę sie szybciej niż kiedyś.Nawet jak brałam ślub to nie miałam jakieś eufori tylko na zasadzie "matko kochana już dość mam tych jebanych pytań gości, załatwiania aktór chrztu, nauk przedmałżeńskich, mierzenia sukienek, wybierania kwiatków - chce odbębnić i zakończyć temat"a teoretycznie mam lepiej niż wielu ludzi - ponad 10k netto na umowie o prace, stać mnie pojechać gdzie chce, niczego mi nie brakuje tylko czuję się jak szmata przpuszczona przez magiel i generalnie nie mam siły na nic. A nawet nie mam trzydziestu lat.Mam teorię, że to praca zabija człowieka. Mąż pracował jako freelancer, rok temu musiał wziąć pracę na pół etatu i mam wrażenie, że postarzał się o 5 lat musząć się dostosować swój cykl dobowy do godzin pracodawcy.