Nie mogę wyjść z tego błędnego koła. 2 lata temu rozstałem się z dziewczyną, zaczęła się praca zdalna i przytyłem jeszcze bardziej. Nie jestem w stanie schudnąć bo zajadam emocje i samotność. Wytrzymuję maks 5 dni i potem znowu wracam do starych nawyków. A jestem samotny bo wstyd mi wychodzić do ludzi, na te wydarzenia co zawsze chodziłem i je lubiłem. Jakieś festiwale, dni kawy i inne pierdoły, ale zawszę mogłem z ludźmi pogadać, poznać kogoś. W Krakowie jest dużo takich wydarzeń i też raczej nie mam problemu do kogoś zagadać. Teraz jest inaczej. Większość ciuchów ciasna, chodzę w oversize żeby mnie nie opinały, czuję się mało atrakcyjny, boję się, że spotkam na tych wydarzeniach moje byłe dziewczyny z chłopami i zobaczą jak się zapuściłem. Nie sądziłem, że waga może tak wpłynąć na głowę. Całe życie byłem szczupły, wysportowany, we wszystkich dyscyplinach brałem udział i reprezentowałem instytucje szkolne. A dzisiaj nie wiem co się dzieję. 30 lat na karku i mam wrażenie, że zjem coś małego i mam brzuch nadęty i tyje. Leczę się jeszcze na depresję, ale są to już najmniejsze możliwe dawki, więc myślę, że raczej nie wpływają tutaj na apetyt bardzo. Jak wyjść z tej spirali spierdolenia?#odchudzanie#chudnijzwykopem#zdrowie#dieta#nadwaga#otylosc#depresja#psychologia

