Przypomniała mi się historia z czasów jak byłem w pierwszej klasie gimnazjum. Sprawa wyglądała następująca: podczas przerwy nie mogłeś iść spokojnie skorzystać z łazienki, bo było już w niej 6-10 byków z drugiej i trzeciej gimnazjum, którzy kurzyli papierosy (zwykłe, bo e-papierosy nie były wtedy powszechne).W szczególności klasa 2a to były książkowe patusy, co jak tylko spojrzałeś w ich stronę to słyszałeś klasyczną frazę "masz jakiś problem?" wychodzącą z ust które od lat nie powiedziały nic mądrego. Wszystkich denerwowali, ale nikt nic nie robił bo nie chciał mieć problemów.Ale pewnego…