Witajcie.Nie daje już rady z moim życiem.Nie mam żadnych znajomych ani przyjaciół a wieku 27 lat ciężko o nowe znajomości które miały by szanse przetrwać.Obecnie pracuje w kołchozie od 3 lat bez perspektyw, co tylko mnie dołuje, pogłebia moje schorzenia. Dodatkowo, kilkunastoletnie uzaleznienie od pornografii powoduje, że do prostych czynnosci muszę się zmuszać, ciężko u mnie z motywacją i z odczuwaniem przyjemności z prostymi czynnosciami.Niestety ale moja choroba czyli depresja i nerwica zabrały mi 8 lat życia i ciągle zabierają kolejne dni.Jak nawiązać głębsze relacje z innymi ludźmi, żeby wyjsc poza schemat pod tytułem "idziemy w weekend na piwo"? Z nikim w rzeczywistości nie potrafię rozmawiać o swoich problemach, tak jak rodzice, którzy jedyne co to potrafią wylewać między siebie frustracje. Kilka lat temu, gdy ciocie i babcie pytały się o to kiedy będę miał dziewczynę to miewałem nadzieje, że coś mi się uda zbudować, jakiś związek. Od 3 lat już nie pytają, a ja jestem samoświadomy, że odpycham ludzi, zamiast sprawiać, że chca sie ze mną zadawać.Trudno się przyznać że choruje.Mam lekarza i leki ale nie wiem jak dalej poradzić sobie w życiu.Ostatnio miałem wiele sytuacji które tylko pogorszyły mój stan.Jedyne wsparcie mam od rodziców ale to już seniorzy, mają swoje choroby i muszą myśleć o swoim zdrowiu.Ja niestety jestem samotny co tylko pogłębia chorobę.Zmienić lekarza? Wyjechać za granicę? Za granicą już byłem, już prawie rok, gdy miałem 22 lata i zjechałem, bo nie mogłem znieść już tamtej patologii na domku. Dużo przebywałem poza domkiem, zwiedzałem Amsterdam, Rotterdam, Hagę (jeździłęm pociągami), ale gdy przyszło wrócić do pijakow i cpunów to mnie skręcało w żołądku ze stresu. Po tym wróciłem do domu, do wiecznie nieobecnego emocjonalnie i niepoważnego ojca oraz do narcystycznej, znecającej sie psychicznie matki (a za dzieciaka fizycznie...). Zatrudniłem się w kołchoz i wpadłem w spierdolenie...Bardzo bym prosił o pomoc.#zalesie #pomocy #przegryw #zycie #feels #pytanie #praca #depresja #psychologia

