A może beciaki mają racje? Bo to oni ostatecznie wygrywają na rynku matrymonialnym i wchodzą w #zwiazki, mimo że dla ich partnerek nie byli pierwszym wyborem. Co mam na myśli? Obserwuje na instagramie laski które kiedyś znałem z widzenia/otoczenia i całkiem fajne. Nie chodzi mi o to że za młodu "szalały" bo nie, po prostu bywały raczej w dłuższych związkach raz z jednym, raz z drugim jak to u każdej ale gdzieś jak osiągają wiek 27-30 lat to ostatni typ z którym są w związku i najczęściej zaręczają się to typowy beciak z wyglądu ale z dobrą pracą (wiem bo sprawdzam). I w sumie co w tym złego? W 2026 żebyś był pierwszym partnerem dla dziewczyny to chyba byś musiał już w podstawówce sobie zaklepać. Wiadomo że laski wchodzą w związki na różnych etapach życia i to jest naturalne, to po prostu trafiła dobrze później i on trafił dobrze, więc każdy ma to co chciał, każdy zadowolony. Czyli w przeciwieństwie do tez #blackpill wychodzi na to że da się i będąc średniakiem jesteś w stanie zaprocentować ale musisz być w inny sposób atrakcyjny na rynku (np. praca) ale czy to dziwi? Bo nie wiem skąd przekonanie purystów blackpillowych że kobieta powinna pokochać za nic i jeszcze mieć czystą kartę zanim pozna na stare lata pierwszego i ostatniego mireczka. #niebieskiepaski #przegrywpo30tce #rozowepaski #przegryw #redpill #relacje #tinder #mgtow #samotnosc

