Czy jest tu ktoś, kto:1) zorientował się, że dostał na starcie słabe karty (zdrowie, psychika, rodzina, wygląd, relacje, finanse, ból),2) następnie wkręcił się mocno w #buddyzm i #medytacja (w ujęciu praktycznym, nie religijnym), 3) a po setkach/tysiącach godzin medytacji/innych praktyk osiągnął stan dobrostanu niezależnego od warunków, dzięki któremu może przeżyć swoje życie szczęśliwie - nawet pomimo pecha i nawet w przypadku izolacji społecznej?Czasami słyszy się o osobach, które znalazły się w złym położeniu, poświęciły się praktyce, a następnie raportowały satysfakcję z…










