Zastanawiam się, czy pechowo nie straciłem szansy na udane życie - i nad tym, jak odnaleźć się w obecnej rzeczywistości. Będę wdzięczny za wczytanie się + poważne i merytoryczne porady - mogą mi bardzo pomóc.1. Urodziłem się i mieszkam w #tychy. Bliżej mi do 40-tki niż do 30-tki, co mnie bardzo boli.2. Z minusów: trudny kontekst rodzinny (emocjonalny i finansowy) od urodzenia, ostatni (starsi/chorujący) członkowie rodziny wymagający codziennej pomocy, wiele niezawinionych traum i zawodów, średnie zdrowie (z polem do naprawy), poczucie straconych najlepszych lat życia. Znaczna #depresja i #nerwica (SSRI i parę innych leków przynosiło minimalną poprawę, a #psychoterapia ze strony kilku profesjonalistów z najlepszymi opiniami i certyfikatami okazała się bezwartościowa). Dla otoczenia wyglądam i funkcjonuję dobrze, ale natężenie objawów sprawia mi wiele cierpienia i utrudnia funkcjonowanie (szczególny problem z komfortowymi samodzielnymi wyjściami i podróżowaniem).3. Z plusów: dobry tytuł magistra (chociaż nie z topki), małe i starsze, ale schludne i własne mieszkanie, samochód i trochę oszczędności. Zdalna praca, aktualnie kiepsko płatna, ale wartościowa i z realnymi perspektywami na większe zarobki, do tego ciekawe zainteresowania. Kilku dobrych znajomych, choć rozproszonych po kraju i Europie - niestety, brak głębokich przyjaźni na całe życie. Ominęło mnie kilka dość powszechnych problemów (alkohol, papierosy, narkotyki, hazard, długi/kredyty). Wiele osób powiedziało mi, że zrobiłem dużo dobrego dla innych.4. Wygląd 6/10, 180 cm. Jedna dłuższa relacja w przeszłości + trochę randkowania, które kończyło się raczej szybko. Byłem wymieniany na atrakcyjniejszy model (mimo nieokazywania słabości) lub sam kończyłem znajomość ze względu na silną niezgodność lub poważne red flagi. Na apkach randkowych radziłem sobie OK, ale wiedziałem, że są zaprojektowane dla zarobku firmy, a nie dobra użytkowników. Z każdym rokiem w świecie relacji damsko-męskich jest coraz gorzej, a wrażliwsi mężczyźni z podstawowymi standardami (dotyczącymi codziennego zachowania i wzajemności, nie urody) po prostu odpuszczają. Wiem, że ślub ani bycie ojcem mi nie grożą, chętnie całkowicie zrezygnowałbym ze #zwiazki, ale niestety - mam silną naturalną potrzebę bycia w kochającej i wspierającej relacji. Próbuję ją zdusić, ale póki co bezskutecznie.5. Źle odnajduję się we współczesnym świecie, wspominając, jak wyglądał on 10 czy 20 lat temu (pomimo ówczesnych problemów). Aktualne podziały, wrogość między grupami społecznymi, social media, stan internetu i popkultury, utrata poczucia sensu i optymizmu, cynizm, powszechny zanik empatii i dobrych manier, zagrożenie wojną, dominacja korporacji - to wszystko daje mi poczucie, że lepiej już było, i że nie pasuję. Nawet, jeśli skupiam się na swoich pasjach, to czuję, że jest nie tak - i nie wiem, co mam zrobić, żeby czuć, że dobrze przechodzę przez życie.6. Mogę poprawić swoje zdrowie i formę. Mogę spróbować jeszcze kilku opcji leczenia (#tms #psychodeliki ?). Mogę zwiększyć zarobki. Ale martwię się, że ilość i siła problemów gra przeciwko mnie. Nie planuję samobójstwa. Na razie nie planuję legalnej eutanazji, bo być może technologia za 10-20 lat zaoferuje mi rozwiązania. Jak bardzo źle jest, i jak to ogarnąć? Zastanawiam się, czy nie pójść w #buddyzm, monastyczny tryb życia w pojedynkę i zaawansowaną #medytacja. Czy jeśli spędzę rok na medytowaniu po kilka godzin dziennie pod opieką #ai, to osiągnę stan, który zmniejszy moje cierpienie i pozwoli godnie/przyjemnie przetrwać kolejne 10-20 lat?#pytanie #przemyslenia

