Jakieś 15 lat temu miałem wadliwie wykonaną koronę zęba - dentysta nie wypełnił kanału w korzeniu. Sporo czasu był względny spokój, ale w końcu wydarzył się problem polegający na wytworzeniu się torbieli, która "wyżarła" sporo kości nad koroną i przy okazji zatruła dwa sąsiednie zęby. Od tego momentu z zębem pojawiły się bezustanne komplikacje. Finałem czego zdecydowałem się na ekstrakcję i po raptem kilku dniach doznałem gigantycznej ulgi ( ͡° ͜ʖ ͡°) Np. zacząłem czuć wyraźnie zapachy, przestałem mieć permanentnie zatkany nos, samopoczucie też jakby lepsze.Ale do rzeczy. W pierwszej wersji…
