Mirki i Mirabelki, doskwiera mi #samotnosc (jestem koło 30-tki). Mi nawet nie chodzi o związki, ale o zwykłych znajomych, z którymi rzeczywiście mnie coś łączy. Mam oczywiście kilku zaufanych z dawnych lat, ale w ich hierarchii nie jestem w czołówce, więc też nie chcę być szczególnie nachalny, czy im się narzucać, a tym bardziej opowiadać o rzeczach, które ich nie interesują. Za bardzo nie wiem gdzie można poznać nowe osoby, bo koncepcja, że mam się dosiąść do kogoś w randomowym barze (pomijając, że nie chodzę do takich miejsc) wydaje się być mocno creepy. Czasem w związku z moimi…
