Jestem osobą z tendencją do otyłości, kilka lat temu schudłem i od tamtego czasu zachowuję prawidłową masę i otłuszczenie ciała - część czasu w nadwyżce, część w deficycie, część na utrzymaniu w zależności od celu i możliwości. Myślę, że prowadzę się dość dobrze, dieta przez lata wymaksowana pod kątem sytości, czystej michy, objętości, białka i błonnika, nawodnienie, sen uregulowany i regenerujący, w pracy mało stresu. Od lat regularny trening siłowy 3 razy w tygodniu (trójboistą nie jestem, ale brakło 2,5 kg do totala 500 xD), cardio z taką samą częstotliwością, praktycznie codziennie 10k-15k kroków. Zero kaloryczne mam na papierze całkiem ok, bo przy okolicach 3500 kcal dziennie masa się utrzymuje.Jednak cały czas mam bardzo wysokie „zero apetyczne”, jak robiłem testy ile muszę zjeść czystej michy dziennie to te 5-6k kcal pękało, bez żadnego przejedzenia - zapisując wszystko na kartce i wrzucając to na koniec dnia w apke do liczenia kalorii, kilka dni pod rząd.Nie jestem płatkiem śniegu i wiem, że pewnie mnóstwo osób ma podobne doświadczenia.Post w celu przypomnienia, że „jedz mniej i ruszaj się więcej” działa, ale nie wchodzi w automatyzm i do końca życia trzeba aktywnie codziennie przeciwdziałać swojemu apetytowi, a z upływającym czasem organizm się wcale nie przyzwyczaja, wbrew wielu mitom.#zdrowie #dieta #chudnijzwykopem #utrzymujzwykopem #masujzwykopem #silownia #mikrokoksy #mirkokoksy #chodzenie

