Mircy i Mirabelcy, sprawa ma się następująco.Zostałem zaproszony na wesele. W swojej głupocie zgodziłem się przyjść.Przy okazji innych rozmów osoba zapraszająca wygadała się, ile mniej więcej będzie kosztował talerzyk. Wiadomo, że obyczaj nakazuje dać w prezencie tyle co wychodzi talerzyk + coś od siebie, natomiast w tym przypadku do koperty powinienem włożyć dobrze ponad 2 tysiące, co umówmy się dla "trzeciorzędnego znajomego" jest trochę... hmmm... drogo?Pomijam już to, że IMO wspominanie w rozmowie z potencjalnym gościem takiej uroczystości o jej kosztach, jest nie na miejscu...Teraz pozostaje pytanie, co robić?1. Najchętniej po prostu odwołałbym swoją obecność, gdyż prawdę mówiąc nawet nie mam garnituru ( #przegrywpo30tce here), ale jest już trochę za późno. 2. Po prostu nie przyjść na uroczystość - mocna chamówa, więc też średnio uśmiecha mi się takie rozwiązanie.3. Włożyć do koperty tyle co uważa się za słuszne - mniejsza, ale też chamówa.4. Zagryźć zęby, włożyć do koperty te ponad 2 kafle i udawać, że jest ok.Jakieś rady? Sugestie jak temat ugryźć?#przegryw #pytaniedoeksperta #pytaniedorozowychpaskow #pytaniedoniebieskichpaskow #wesele #spierdolenie #przemyslenia #przemysleniazdupy #zwiazki #slub #rozowepaski #niebieskiepaski

