Jeden z powtarzanych mitów to rady dla typów 30+ którzy chcą zmian w życiu że jeszcze mają czas - otóż nie. Tzn. jeśli ktoś w tym wieku roznosi ulotki albo pracuje na kasie to pewnie tak ale zazwyczaj takie pytania są od osób które wpadły w kryzys przeciętności, etatowcy uwięzieni w matrixie klasy średniej. Nie da się ot tak zacząć w tym wieku bo na pewne rzeczy jest już za późno, nie ma czasu, pieniędzy, głowa nie ta, inne możliwości i już po etapie gdzie można sobie pozwolić na naukę i błędy. Po prostu rewolucji już nie zrobisz a wszystkie historie sławnych ludzi jako argument, to przed 30-stką mieli oni do dyspozycji hajs starego i mogli się bawić w zakładanie firm aż w końcu jakaś wypali, chociaż w praktyce to jest jakiś zastrzyk finansowy od rodziny lub kontakty że nagle kolejna i ostatnia firma jest globalną marką i potem można pisać biografie że do wszystkiego doszedł sam i to w późnym wieku. Kilka lat temu gdy przebranżowienie do IT było na fali to był podcast z typem w wieku 40+ który się przebranżowił z prawinka na programistę. Z zewnątrz brzmi prosto "po prostu się przebranżowił na IT w tym wieku więc luz da się" ale po jego rozmowie widać było że w zawodzie prawnika miał łeb jak sklep i talent do nauki i harówki, więc na cokolwiek by się nie przebranżowił to z takim mózgiem dałby radę. Co dosłownie oznacza że byle kto, bez żadnego zaplecza NIE może osiągnąć wszystko tylko dlatego że 30+ to teoretycznie jeszcze ma czas (bo nie wyrobił albo nigdy nie miał predyspozycji). Tak samo z relacjami/znalezieniem partnerki życiowej - na pewne rzeczy jest odpowiedni czas i pora.#przemyslenia #przegryw #niebieskiepaski #biznes #agepill #przegrywpo30tce #praca #blackpill

