O co chodzi z tymi antynatalistami? Bo kreują się na wysokowrażliwe jednostki, które jako jedyne dostrzegają zło tego świata tak bardzo, że "idea" antynatalistyczna to część ich życia i czują potrzebe nauczać innych (xD). W rzeczywistości jednak okazuje się, że jest to syndrom psa ogrodnika i słusznie ktoś zauważył, że to po prostu odmiana #przegryw, czyli im się życie nie udało (cierpieli), więc projektują swoje doświadczenia na innych. Osoby, które po chłodnej kalkulacji dostrzegają więcej minusów niż plusów z posiadania dziecka idą po prostu w #childfree. Jeśli ktoś byłby faktycznie takim wrażliwym na cierpienie antynatalistą to zamiast spamować na wykopie to czyniłby dobro wokół siebie, zaczynając od małych rzeczy, żeby pchać do przodu cokolwiek żeby było lepiej, żeby faktycznie minimalizować cierpienie i nie tylko w kontekście do ludzi. Tak to wolą walczyć z wiatrakami (bo ludzie nie zregyznują całkowicie z dzieci) dla samej walki z potrzeby buntu czy wyznawania jakieś idei lub przynależności do grupy.#antynatalizm #dzieci #demografia #depresja #przemyslenia #blackpill #niebieskiepaski #rozowepaski

