Ech, lvl 27, 0 #zwiazki i innych takich relacji, choć w innych aspektach życiach zawodowo-towarzyskiego jest ok - mam fajnych znajomych, pracę, rodzice spoko. No i od 2-3 lat zaczyna mi się potęgować brak związku. I nie chodzi żeby "pójść na diwy" bo to nie tylko o #seks chodzi. Po prostu znajomi się parują, zaczynają swoje życie, a mi po prostu brakuje drugiej osoby. Z drugiej strony nie chodzę na żadne randki (w życiu nie byłem) ani też #tinder i te sprawy, bo osobiście uważam, że źródłem mojego wątpliwego "sukcesu" jest moja uroda, a raczej jej brak hehe. Co jakiś czas w #pracbaza spotykam nowe koleżanki, nawet fajne, miło się gada, a potem i tak wychodzi, że są zajęte. Ogólnie coraz bardziej mnie to frustruje, czasem mam aż taką agresję wobec wszystkich młodych kobiet - oczywiście nigdzie jej na zewnątrz nie manifestuję (np w pracy mam fajne koleżanki w teamie i złego słowa na nie bym nie powiedział). Ogólnie nie chcę żadnej rady, bo obiektywnie nawet wiem, że trzeba wyjść "ze strefy komfortu" i próbować, coś więcej zrobić, ale nie mam na to odwagi ani chęci (paradoksalnie choć narzekam to wygodnie mi w tym - błędne koło, psycholog by miał używanie xd). Chciałem się po prostu wyżalić, a akurat w tej sprawie nie mam komu ;) #incel #niebieskiepaski

