Zazdroszczę koledze, że ma rodzinę. Żonę, dwójkę dzici i chorą matkę wprawdzie ale ma miejsce w którym jest kochany przez kogoś i ma swoje miejsce w życiu.Mi niestety jest dane całe dotychczasowe życie użerać się z alkoholikami, bez perspektyw na lepsze życie. Nawet tracę w tej chwili swoją ujowa stabilności jaką miałem, czyli względny spokoju w domu jak akurat brat nie wypił i się mnie nie czepiał. Brat alkoholiki postanowił sprowadzić sobie kobietę, trochę straszą od siebie, która również nie stroni od alkoholu i z ich rozmowy wynika, że też ma na bakier z prawem. Brat właśnie próbuje mnie wygonić z mieszkania, gdzie wszystko stoi na mojej głowie, czyli wszelakie opłaty czy zakupy oraz sprawy administracyjne.Boję się swojej przyszłości, bo nie wiem jaka ona będzie i zapowiada się, że będzie zdecydowanie gorsza od tej, którą aktualnie mam. Czyli jako taki swój kąt w mieszkaniu a przy obcej osobie będę się czuj jak zupełnie obcy pomimo tego, że mieszkam tutaj od ponad 30 lat.Chciałbym to wszystko porzucić i wyjechać w pizdu i zostawić ten gnój jaki narobi brat alkoholiki, a że narobi to jest więcej jak pewne, bo nie jest w stanie tego utrzymać co aktualnie ja robię.Nie mam perspektyw na inne mieszkanie samodzielne a raptem na jakiś pokój z innymi obcymi osobami w mieszkaniu aby opłaty mnie nie zjadły. Boję się tego, że jak się ruszę z obecnego mieszkania to już nie będę miał do czego wracać, bo wszystko co do tej pory zyskałem to stracę bezpowrotnie.Mogli mnie w dzieciństwie nie odbierać z domu dziecka i być może moje życie by inaczej wyglądało... #patologia #zycie #alkoholizm #rodzina #introwertyzm

