Opublikowane
Mirki, mam do was takie pytanie i chciałbym uzyskać obiektywną odpowiedź.Jestem skłócony ze swoją rodziną i to chyba dożywotnio. Geneza sięga okresu dzieciństwa i studiów, ale wojna wybuchła w okolicach mojej 30stki. Pochodzę z małej wsi. Jak tylko dostałem się na studia czy poszedłem po nich do pracy, to średnio lubiłem w niej siedzieć. Moi rodzice tego nie rozumieli i wiecznie (nawet jak byłem na swoim) żądali albo prosili o przyjazdy pod pozorem towarzystwa i pomocy. I średnio licząc byłem tam przynajmniej raz w miesiącu. Rodzeństwo mieszkało w innych punktach Polski i bywało rzadko, więc uwzięli się na mnie, bo miałem tylko 100 km. Czas leciał i doszło do momentu, że dostałem umowę na czas nieokreślony i chciałem sobie kupić mieszkanie i liczyłem, że pomogą mi z wkładem własnym. I ojciec zrobił najgorszą rzecz - ani nie pomógł, ani nie odmówił, tylko znaleźli kolejny powód do ściągania mnie do domu na rozmowy, z których były same mądre rady (same idiotyzmy typu o których szkoda gadać), ale zero realnej pomocy. I żeby nie było - moja rodzina nie jest biedna, chciałem około 10% wartości mieszkania, wcześniej moje rodzeństwo, które bywało w domu 2 razy w roku dostało kilkadziesiąt tysięcy złotych (raczej dlatego, że tamte rodziny się dorzucały) i to nie ja pchałem się do domu, żeby coś dostać, tylko wiecznie mnie proszono o przyjazdy. Gównorozmowy trwały za długo i podnieśli stopy procentowe, ceny poleciały do góry i do czasów kredytu 2% straciłem szansę na kupno mieszkania tam gdzie chciałem. Rodzinę jeszcze drażniło to, że zacząłem sobie wygodnie żyć (wyniosłem się z pokoiku na kawalerkę, jeździłem na urlopy zamiast do nich czy płaciłem za hobby). Oczywiście odbiło się to na relacjach z rodziną, bo wizyty były rzadsze i trwały krócej, przestałem być taki łagodny i nie byłem taki skory do pomocy. Naturalnie na tle rodzeństwa i tak byłem kilka razy częściej. Aczkolwiek był jeszcze jeden słaby punkt - babcia. Jak ojciec nie mógł na mnie czegoś wymusić, to wycierał gębę jaka ona biedna, schorowana i strasznie tęskni. Babcia zaczęła chorować i nie mogła mieszkać sama, a była tak źle, że trafiła do ośrodka. Naturalnie to ja musiałem jeździć z ojcem na zmianę. Nawet jak zmarła i powiedziałem, że przyjadę tylko na pogrzeb to zostałem zrugany i musiałem załatwiać razem z nim formalności i siedzieć 5 dni w domu aby "opłakiwać". 3 tygodnie później były święta, a ja byłem zły i nie chciało mi się przyjechać. Jak o tym powiedziałem matka zaczęła płakać i mówić, że nikt nie przyjeżdża, ojciec zmądrzał i coś na mnie czeka. Przyznam się, że przyjechałem i ... czekały na mnie wyliczenia ile babcia zostawiła i szukanie mi mieszkania. Uprzejmie wyjechałem w połowie świąt. Miesiąc później była Majówka i rodzeństwo przyjechało do domu na zaproszenie rodziców. Poza mną, bo grzecznie odmówiłem z powodu swoich planów i byłem już obrażony. Ojciec chyba czując presję podzielił majątek po babci. Ja uznałem (i nadal uważam), że podział był niesprawiedliwy, bo ja wiecznie byłem zaciągany do babci, żeby sprzątać czy dotrzymywać towarzystwa . I to nie ja się pchałem, tylko mnie wiecznie proszono.. Poza tym wiedziałem, że sam sobie będę w stanie kupić mieszkanie i odmówiłem. No i oczywiście powiedziałem, co sądzę o rodzinie, wyliczyłem ile czasu mi zabierano. Żeby było zabawniej jakbym mało razy spędził czasu z rodzicami zaproponowano mi, żebym pomógł w sprzątaniu mieszkania po babci to też coś dostanę. Wtedy na dobre się wkurzyłem i wybuchła wojna totalna, czyli wypominanie, wyzywanie i na koniec cisza. Ostatni raz w domu byłem ponad rok temu po swoje rzeczy. Jeszcze z dwa razy widziałem się z matką w swoim mieście, ale na sztuczkę "będziemy w święta sami" już się nie nabrałem, a każda rozmowa z ojcem kończy się awanturą. Oczywiście sam kupiłem sobie mieszkanie, co rodziców zaskoczyło, bo mieli mnie za utracjusza.I moje pytanie jest takie - kto ma rację w tym konflikcie? Minęło już sporo czasu i niestety jedyną swoją winę widzę w tym, że zawsze byłem łagodny i ustępliwy zamiast ostro odmawiać albo konkretnie stawiać żądania. Ja naprawdę mam uczucie, że zmarnowałem mnóstwo czasu na swoją rodzinę i zostałem oszukany. Zostałem nazwany już materialistą, chorym psychicznie czy grożono mi wydziedziczeniem. Dlatego chciałbym zapytać neutralne osoby, jak oceniają moją postawę.#przemyslenia #zalesie #gorzkiezale #rodzina #rodzice #dzieci #mieszkanie #mieszkania
112

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (3)
mirko_anonim
Opublikowane
@seelk2 Z rodzeństwem jestem skłócony, bo uważali mnie za pupilka i dodatkowo uważają, że moje pretensje są z sufitu, bo mogłem odmawiać i nikt mi pistoletu do głowy nie przykładał, a podział powinien być równy. I są wściekli za używanie argumentu, że ja musiałem jeździć, a reszta nie. Zresztą na start dostali nieduże pieniądze i chyba tylko dlatego, że tamte rodziny były hojne. A różnica wieku jest niewielka. I siostrę chyba przewidywali na tą, która z nimi zostaje, bo w domu była rozpacz jak się wyniosła.@thorgoth Akurat mosty zostały spalone. Powiedziałem, że nie będzie żadnego spotkania dopóki nie spłacę kredytu i najeździłem się tyle, że mam na lata spokój. To nie jest tak, że straciłem na przyjazdy jakiś rok po studiach, tylko to trwało ponad 5 lat. Ja mam wrażenie, że im tylko zależało tylko na tym, żeby mnie zaciągać do domu albo chociaż do babci. Zresztą na końcu to tylko argumenty na babcię na mnie działały, a jak zmarła to straciłem zupełnie potrzebę odwiedzin.Kolejna anegdota. Miałem 2 tygodnie urlopu. W pierwszy tydzień byłem na wczasach, a przez ponad połowę drugiego tygodnia byłem w rodzinnym domu. Już był pierwszy problem, że nie chce zostać do końcatygodnia, ale miałem już plany na ostatni weekendi zignorowałem prośby. W następnym tygodniu był płaczliwy telefon, że prawie 2 miesiące nie byłem u babci i czy nie przyjadę. Byłem wściekły, ale nie odmówiłem i przyjechałem dosłownie na półdnia, ale tylko do niej. Jak wychodziliśmy powiedziałem, że wracam do siebie i było oburzenie, bo "zrobiono zakupy" i myślano, że cały weekend będę siedział na wiosce. Czyli celowo naciągano mnie na przyjazdy i marnowano mój czas.
Moderator Jailer
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@thorgoth Dom był zawsze bardzo toksyczny i układy były bardzo niezdrowe. Moi rodzice są mieszczuchami, którzy chcieli mieć ogródek i kawałek lasu. Ojciec zawsze miał problem z tym, że dzieci stały się dorosłe i wolą towarzystwo rówieśników. Była jakaś obsesja, żeby dzieci były w domu. Podam Tobie przykład ze studiów. Jak znalazłem pracę na wakacje i zostałem latem w mieście, to ojciec zamiast być dumnym z syna miał z problem z tym, że nie będzie parobka na wiosce. Albo dosłownie wściekł się, jak po studiach powiedziałem, że zwariuję na wsi i wracam do akademika. I mogę strzelać mnóstwem takich anegdot.I jeszcze jedna sprawa - skoro rodzice nie czuli się zobowiązani mi pomóc, to dlaczego nie mogli się odczepić i wiecznie nękali mnie prośbami o przyjazdy? Mogli na przykład wprost mi odmówić pomoc ze wkładem własnym, a nie udawać, że chcą mi pomóc. To nie była tajemnica, że ja nie lubię przyjeżdżać na wieś, robię to z poczucia obowiązku i było to widoczne od czasów studiów. Skoro potrzebowali towarzystwa czy pomocy, mogli wzywać rodzeństwo. Idąc czysto formalnie to był obowiązek ojca, żeby zajmować się babcią, a starał sie mnie obciążać. I kolejna anegdota. Raz poproszono mnie o wizytę w ośrodku. Jak już byłem u babci to mój rodziciel zadzwonił zupełnie pijany i spytał się, czy już byłem. Oczywiście zrobiłem awanturę, że mnie się fatyguje i miałem spokój na jakiś czas. Nie muszę mówić, że inne wnuki nie musiały jeździć.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
wykształcony-szermierz-79 pisze:
Rodzina ma bardzo duży wpływ na twoje życie, rodzina to fundament człowieka, jak słaby fundament to dobrego domu nie postawisz niestety, dom bez fundamentów to szałas, nie wiem czy uda ci się zbudować życie bez stabilnych fundamentów, być może to ty masz teraz sam zbudować podstawę pod swoją rodzinę, ale czy potrafisz? czy ci się chce jak nie wiesz jak i po co? Twoi rodzicie to pewnie pokolenie które wychowywane było żeby mieć dzieciaki ale nie wiadomo po co, dlatego mają cię w dupie, żadnego poczucia że stworzyli lepszą kopię siebie, drugiego człowieka, żadnego poczucia że trzeba ci jak najszybciej pomóc żebyś stał się dorosłym samodzielnym ziomkiem który założy własną rodzinę. Nawet jak znajdziesz winnego to i tak twój problem nie będzie rozwiązany, to jest skomplikowana sytuacja w której jest dużo osób...
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

f9w7y0guixshb2ix93xsln25

Dodane: 19 września 2024 - 16:23:08
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy