Bardzo proszę o pomoc. Opiszę może moją sytuację. Palę trawkę od plus minus 20 lat. Mam żonę, świetnie się dogadujemy (ona teraz nie pali w ogóle, kiedyś czasem ze mną zapaliła), mam prace w której mogę zarobić bardzo dużo, ale jak miesiąc sprzedażowy nie pójdzie może być tez bardzo mało (widełki 4-12k netto), przez co cały czas odczuwam presje na wynik i stres. Przez ostatnie kilka lat palenia to były ilości myślę około 5g łącznie na miesiąc (czasem mniej czasem więcej). Od długiego czasu czuje że to problem który powinienem rozwiązać, ale zawsze jak na koniec worka mówiłem: dobra teraz dłuższa przerwa, mijała krotka chwila i znowu byłem w drodze po kolejny. Toczyłem tą walkę praktycznie co niedziele w swojej głowie, nie mówiąc o tym nikomu bliskiemu (ogólnie na tygodniu starałem się nie palic w ogolę, tylko weekendy, chyba ze urlop to wtedy również). Przez cały tydzień wtedy człowiek pracował, ćwiczył i żył z podświadomą wiedzą ze w piątek będzie dymek i reset głowy. Czuję się więźniem substancji. Dobry trening? a to walne dymka dla relaxu. Wakacje? Jak i ile wziąć i jak przewieść i gdzie na miejscu w spokoju zapalić. Spacer wieczorny? ok tylko wezmę buszka. Film/gra? Bez buszka sie nie wczuje przecież. Rower? Bez spalania nie ma jazdy wiadomo. Wprowadziłem właśnie ten detox na tygodniu, żeby pokazać sobie że mogę żyć bez tego, ale widzę zawsze jak to wygląda, czyli niby nie pale, ale myślę już tylko o dniu kiedy zapale. Więc wczoraj wieczorem odbyłem długą i poważną rozmowę z moją żoną, przyznałem się jej do moich wewnętrznych walk i rozterek i powiedziałem pierwszy raz że chciałbym to rzucić. Wyrzuciłem wczoraj resztkę wszystkiego co miałem plus wszystkie akcesoria i dziś jest dzień 1. Boję się kulminacji złych myśli, bo dochodzi do tego zbliżający się koniec dwu tygodniowego urlopu (co zawsze powodowało u mnie ogromny stres). Ogólnie samo rzucenie palenia chodzi za mną dlatego bo uważam, że jednak rozstraja to moją głowę, chciałbym pozbyć się wietrznej gonitwy ciemnych myśli (wszystko widzę w ciemnych barwach-szklanka do połowy pusta) no i przede wszystkim przestać być taki nerwowy, kiedy trawki nie ma w pobliżu. Macie jakieś porady, tipy, może jakaś literatura która pomogła by mi przejść cały proces? Wiem, że czekają mnie problemy ze spaniem, że wrócą sny, których przy paleniu praktycznie nie ma lub się nie pamięta no i na pewno nerwowość w tym przynajmniej początkowym okresie. Na koniec dodam, że ogólnie jestem zdrowym facetem, ze swietną formą i sylwetką, odżywiam się lepiej niż 3/4 ludzi których znam w około, papierosy potrafiłem rzucić po kilku latach palenia z dnia na dzien.#marihuana #uzaleznienie #uzaleznienia #psychologia #narkotykizawszespoko #narkotykiniezawszespoko

