przyjazny-marzyciel-17 pisze:
Uwaga to merytoryczna odpowiedź na portalu ze śmiesznymi obrazkami- co mnie podkusiło...Odpowiem Ci nie politycznie poprawnie ale z całą mocą prawdy. Więc jak nie chcesz znać prawdy to nie czytaj dalej. Jeśli dalej czytasz to znaczy, że wybrałeś jednak drogę wojownika- który chce się zmierzyć z rzeczywistością. No więc na poziomie statutowym i psychologicznym - żona traktuje Cię jak przeciwnika, którego ocenia w jakimś istotnym dla niej obszarze jako słabszego. Zrobiła jakąś czynność pierwsza więc musiała pokazać Ci kto rządzi - użyła obelgi. Czy zrobiła to świadomie czy nie - to nie ma znaczenia (często takie rzeczy uruchamiają się nieświadomie z powodu wieloletnich uwarunkowań z przeszłości- nie zmienia to faktu jej odpowiedzialności tylko chcę Ci pokazać, że to nie jest skierowane stricte na Ciebie tylko ona potraktuje tak każdego w określonej sytuacji).Zareagowałeś na to - dałeś się sprowokować więc okazałeś według gier statusowych i psychologicznych swoją słabość.Więc teraz ona ma swoją historię - uderzyłeś ją i ona się wkurzyła. Jest ryzyko, że taka historia może później krążyć - połączona z tym jak to na niej wszystko spoczywa bo ty nie radzisz sobie nawet zakładaniem butów dziecku. To samo jeśli podniesiesz głos- zacząłeś na nią krzyczeć i cała reszta nie ma znaczenia- to będzie doklejone do jej historii opowiadanej innym.Co można zrobić w takiej sytuacji? Ustalając fakty- ona czuje się lepszą i silniejszą niż Ty. Pytanie czy tak robi w pracy nie ma sensu- to logiczne argumenty. Jeśli ma przewagę nad kimś w pracy będzie mobbingować (np. rola kierownicza) - jeśli jest podwładnym ale ma np. Słabego współpracownika będzie gdzieś tam szukać okazji do okazania dominacji w firmie agresji słownej. Jeśli utraci takie możliwości będzie musiała być uległa ale to będzie rodzić frustrację a pod ręką ma: Ciebie i dziecko - więc któreś z was będzie dostawać z tego tytułu. Chyba, że akurat uzna faktycznie, że ktoś inny ma przewagę i to zaakceptuje ale nadal będzie szukać okazji do okazania i podkreślenia swojej pozycji jak zobaczy Twoją słabość. Z czasem- zacznie może (wcale nie musi) traktować tak dziecko.Co możesz zrobić- zawsze jest kilka opcji. Typowe ignorowanie nie ma sensu bo daje poczucie przyzwolenia. Jedyną realną zmianą, która zmieni sytuację nie jest też agresja ani awantura. Rozmowa też zapewne nie przyniesie skutku. Bo tu chodzi o o grę. To toczy się na poziomie subtelnym i innym niż otwarta szczera komunikacja. Często figura ojca jeśli jest silna i jest mocnym wzorem dla kobiety może być wzorem dla niej a ty masz ten wzór gonić - nie udaje Ci się to podświadomie lub świadomie uzna, że nie radzisz sobie i będzie Cię traktowała zgodnie z tą oceną - jako kogoś gorszego.Wszystko bierze się z tego, że ocenia ludzi według określonego wzorca i danych atrybutów - dla kogoś to pieniądze czasem praca lub status społeczny, czasem sprawność fizyczna, wygląd czy ubiór - różne ludzie mają wzorce nabyte przez swoją przeszłość.Jak jest w tym wypadku? Zakładanie buta może być tylko objawem bo nie wypada czepiać się oryginalnego powodu i jest on gdzieś pod spodem a może być nawet nieświadomy natomiast on na pewno gdzieś się pojawia - na pewno jeśli pojawią się otwarta agresja gdzieś wychodzi prawdziwa pogarda w twoją stronę i porównanie z kimś innym w aspekcie który jest dla niej istotny.I teraz dochodzimy do sedna sprawy. Zgadnij czy możesz i jak łatwo zmienić będzie jej podejście.... Domyślasz się odpowiedzi? Myślę, że tak. Trudno zmienić często swoje zachowania i nawyki a co dopiero czyjeś- to minimum kilka dni intensywnych warsztatów na które by musiała pójść i z zaangażowaniem na nich wykonywać ćwiczenia i przechodzić przez proces żeby coś zmienić. Sam oceń szansę czy przyjmie takie pomysł od Ciebie skoro uważa Cię w wyniku jakiejś swojej skali oceny i porównania z wzorcem swoim jako kogoś gorszego. To jest cześć sedna sprawy- nie jesteś gorszy tylko ktoś Cię za takiego uważa. Gdybym powiedział, że masz paskudną fioletową skórę to byś się przejął? Nie.Bo to błędna opinia. Czy byś zareagował? Nie albo byś podszedł do tego z dystansem i żartem.Cały myk polega na tym, że wchodząc w jej grę statusową po prostu przegrywasz bo "silniejszy" nie przejmuje się atakiem słabszego, nie traktuje go poważnie. Nie bierze do siebie i nie reaguje jakby stało się coś naprawdę poważnego. Lub też jeśli osoba jest mocno statusowa i będzie chciała udowadniać innym fakt wyższości wiedząc, że ma pewne ku temu zasoby to zaczynają się manipulacje i wykorzystanie obrony słabszego przeciwko niemu aby mu zaszkodzić- stosuje to w polityce na dużą skalę Rosja- można zobaczyć też na YouTube filmik o zachowaniach Daro ze Ślepnąc od świateł- filmik "7 technik jak zastraszyć innych".Uwaga osoba taka nie będzie robiła takich gierek gdy: nie ma nic do uzyskania lub wie, że druga ma większe możliwości, wpływ etc. I nie zauważa u drugiej osoby zawahania czy słabości, które może wykorzystać. To oznacza, że taka osoba może być na zewnątrz postrzegana zupełnie inaczej niż sytuacja ma się w stosunku do Ciebie. Co warto zrobić - zabezpieczyć się - nagrania. Pomoże Ci to np. zrobić analizę ale także będzie dowodem na jej zachowanie. Nie dla niej- dla Ciebie i sądu w razie czego. Dbać o to żeby nie dać się sprowokować - zmienić myślenie na jej zachowanie.Nauczyć się gry statusowej - to jest umiejętność trochę jak wiele innych umiejętności - można się tego nauczyć. Jest na ten temat parę książkę np. Artura Króla i grach statusowych.Traktować to jako grę - w grze każdy stara się wygrać. Możesz albo nauczyć się wygrywać, albo nauczyć się jak sprawiać żeby żona wygrywała i czuła się ważna- może w innym obszarze niż wasza relacja ale tu nadal musiałbyś poprawić swój status- podnieść go. Albo poszukać nowego partnera do życia i grania w inną grę - np. grę pod tytułem wspieramy się nawzajem. Zamiast grania w grę, kto wygra wbrew swojej woli i wyborowi