Ocencie sytuacje. Ubieramy rano dziecko do żłobka. Ona ubiera lewy bucik, ja prawy, spieszymy się. Ona swój skończyła wcześniej i nagle zabiera się za mój ze słowami "daj to bo robisz jak nieudacznik". Słowo "nieudacznik" jest dla mnie jak płachta na byka. Nie chcąc wyzywać klepnąłem ją wierzchem dłoni o ramię. Nic jej się nie stało, kucała więc gdybym zrobił to mocno, to by się przewróciła. Ona dostała szału, zaczęła mnie wyzywać i wsiadła z dzieckiem do auta. Mam wrażenie, że po którymś "nieudaczniku" ją uderzę naprawdę mocno. Nie chcę by moje dziecko żyło w takiej patologii.…