Opublikowane

Jak radzić sobie z różnicami w podejściu do wychowania dzieci?

Cześć!Jestem w ciąży. Pokłóciłam się wczoraj z niebieskim o nasze podejście do wychowywania dzieci (tak, będziemy mieć bliźniaki). Powiedziałam niebieskiemu, że pewnie jak będę na macierzyńskim, to będę mogła częściej odwiedzać swojego dziadka i tatę, polepszy mi się z nimi relacja itd. A że niebieski będzie pracował, a ja w domu z dziećmi to oczywistym jest, że będę zabierać dzieci ze sobą. No i wszedł temat jego rodziców, że powinnam równie często odwiedzać ich co swoich. Bo dzieci powinny mieć taki sam kontakt z jednymi i drugimi dziadkami. No spoko, z tym się zgadzam, że nie można nikogo faworyzować. Ale kurde. Te dzieci jak się urodzą nie będą jeszcse kumały nic. Będą jadły albo spały. Czy naprawdę mam na siłę jeździć do teściów i z nimi siedzieć (lubię ich, ale jednak wolę spędzać czas ze swoją rodziną i bardziej mi zależy na kontaktach z moją rodziną, nie ciągnie mnie do teściów)? Myślę, że jak u nich będę ale rzadziej w tym pierwszym roku macierzyńskiego to się nic nie stanie. Niesprawiedliwe jest to, że mam się spotykać z teściami często wbrew swojej woli i swoich chęci tylko dlatego, że niebieski ode mnie tego wymaga, żeby dziadkowie byli traktowani na równi. Chciałabym mieć tę swobodę, że mogę spotykać się z kim chcę i kiedy chcę tego ja, a nie jeździć do kogoś na siłę bo tak trzeba. Warto zaznaczyć, że u teściów śmierdzi permanentnie dymem papierosowym, czego nie znoszę i nie chciałabym tam zostawiać swoich dzieci z tego powodu. Teściowie palą w domu. Wietrzą go, ale wiadomo jak to jest. Od razu czuć jak się wchodzi do domu palacza. Taki stęchły smród papierosów. Niebieski upiera się przy zdaniu, że jak się tam nie pali i dym się nie unosi to nie śmierdzi. A ja jestem innego zdania. On tam żył, mieszkał i może po prostu się do tego przyzwyczaił i to jest dla niego normalne, dlatego nie widzi różnicy. A ja pochodzę z domu, w którym się nigdy nie paliło i naprawdę przebywając tam, mimo że jest wietrzone, czuć ten zapach. I w tym temacie oczywiście kłótnia, bo niebieski będzie chciał żeby nasze dzieci przebywały u jego rodziców, a ja nie chcę tego ze względu na ten straszny zapach. A jak to jest u was?Opadam z sił po prostu. Brakuje mi argumentów...#zwiazki #ciaza #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #kiciochpyta #zycierodzinne #rodzina #tesciowie #pytanie #dzieci #rodzicielstwo
016

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (3)
mirko_anonim
Opublikowane
honorowa-liderka-31 pisze:
A ja dosłownie nienawidzę dymu papierosowego jak dla mnie to ten specyficzny zapach nikotyny jest tak wstrętny że po 20 minutach w takim mieszkaniu dostaję migreny i muszę wyjść. Smród nie do zniesienia. Nigdy bym małego dziecka nie zabrała do takiego mieszkania. Zabójcze dla płuc, obrzydliwe i bez urazy ale jednak trochę patologiczne.
Moderator heracinsky
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
mężny-sojusznik-16 pisze:
Nie ma opcji żebym tam jeździł do bądź co bądź obcych ludzi, niech sobie sam zabiera dzieci i jedzie jak chce mnie dobry kontakt. Jeszcze te fajany to dyskwalifikują już po całości.Tam bym mógł jechać jedynie z drugą stroną czasami, nigdy sam….Jak chce samemu to niech on jedzie.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
dumny-kronikarz-75 pisze:
Masz absolutną rację co do mrodu. Palacze to zwierzęta. W mieszkaniu czy samochodzie, w którym palono, zawsze będzie czuć ten smród i nie jest to do wywietrzenia, bo to po prostu ogromne ilości skumulowanego przez lata popiołu i substancji smolistych. Podobnie z ubraniami palaczy.To osiada i wnika wszędzie - ściany, podłoga, meble, firanki i zasłony, i cały czas wdycha się tę truciznę. To jest bierne palenie.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

lvetxcgkj12g1vyniacygno8

Dodane: 2 stycznia 2025 - 08:16:59
Opublikowane

Autor był widzianyponad rok temu
Zobacz wszystkie wpisy