Mirki urodzone w latach 1985-1995, jak radzicie sobie z tym, że współcześność wydaje się znacznie mniej satysfakcjonująca od wcześniejszych lat (chociażby tych 2005-2015) i bez większych perspektyw na poprawę? Znaleźliście swoją niszę, zbudowaliście swój mały świat i skutecznie ignorujecie resztę? Wielu z nas dotyka jednocześnie:1. Rozwalony rynek randkowy i relacje damsko-męskie, instytucjonalna i kulturowa mizandria na all time high.2. Fatalny rynek nieruchomości - landlordzi-wyzyskiwacze, mirkokawalerki, hipoteki na 20-30 lat za nowy, ale kiepski standard.3. Ceny zachodnie, zarobki wschodnie. Kultura HRów i walki o bullshit jobs.4. Pogarszająca się jakość świeżej żywności, zanieczyszczenie środowiska mikroplastikami i związkami hormonalnie czynnymi, nadal wysokie zanieczyszczenie powietrza w wielu regionach, ryzyka biologiczne (niedawna pandemia, lokalne ogniska chorób z racji spadającego poziomu wyszczepienia).5. Polaryzacja i izolacja nakręcone przez social media (nawet, jeśli sami z nich nie korzystamy), ogólne poczucie wrogości i rywalizacji.6. Państwo z kartonu z dzietnością ~1.0, za granicą którego toczy się wojna, z obowiązkowym poborem mężczyzn w razie konfliktu.7. Dominacja korporacji i wielkiego kapitału, planowanie psucie się towarów, masowa inwigilacja i profilowanie, cenzura światopoglądowa w wielu kierunkach.8. Tęsknota za wcześniejszą popkulturą i złotą epoką internetu, w ich miejscu - kultura pato-influenserów i algorytmów, gorsze wyszukiwarki i internet zalany AI slopem.9. Utrata poczucia oparcia/nadziei w mających łączyć i wspierać autorytetach, inicjatywach i instytucjach (państwowych i międzynarodowych).10. Rosnące problemy ze zdrowiem psychicznym, poczucie, że wyrasta nam "boring dystopia".Punkty 1-10 nakładają się na to, że z upływem czasu tracimy bliskich i starzejemy się...#pytanie #przemyslenia #niebieskiepaski #zycie #psychologia #depresja #nerwica #blackpill

