Opublikowane

Jak przetrwać trudne dzieciństwo i odnaleźć siebie?

Chuop 27 lat poszedł w końcu na tę sławną #terapia i do #psychiatra po cukierki na #depresja, bo uznał, że trzeba coś zrobić z #przegryw, myslami samobójczymi, #fobiaspoleczna, niską samooceną, bo w tym momencie zostały 2 rozwiązania - albo się polepszy, albo #magik.Miał kilka rozmów i - chyba?? - trochę pomogły, bo powoli przestaję się obwiniać i #psychoterapeuta mi uświadomił skąd się to wszystko wzięło - niska samoocena, strach przed podejściem do jakiejkolwiek dziewczyny, uważanie się za żywe gówno, powierzchowne "przyjaźnie", lęk przed wszystkim, unikanie wszystkiego i niemożność otworzenia się przed kimkolwiek, że to nie jest MOJA WINA, to nie jest jakieś genetyczne przeznaczenie, że "taki się urodziłem".Dziwne, że dopiero teraz, ale uświadomił mnie po kilku rozmowach, że w zasadzie wszystko wynika z #dziecinstwo. Myślałem, że to było normalne, ale jednak daleko od tego. Takie rzeczy, jak:- ojciec bijący pasem, kabel, wyrywający uszy (nawet nie wiem za co, wiem jedynie, że do tego dochodziło),- grożący 6-7 latkowi wysłaniem do domu dziecka,- krzyczący do popłakania się, bo nie potrafiłem z bomby zapamiętać tabliczki mnożenia w wieku 7 lat,- regularne opierdalanie za każdą 3 w szkole i mocno krytykujący za 4,- rodzice nie przytulający, nie mówiący w ogóle "kocham cię" do dziecka,- rodzice NIGDY nie zainteresowani tym, czy dziecko ma jakieś hobby, zainteresowania,- brak socjalizacji, pierwszy raz puszczenie do innych dzieci w wieku 6 lat w zerówce,- brak rodzinnego ciepła, wsparcia, przy zmianie szkoły,- KOMPLETNY brak zainteresowania tym, dlaczego dziecko nie ma znajomych przez całe gimnazjum i liceum,- brak zainteresowania, dlaczego dziecko całe życie siedzi przed komputerem tylko w wakacje,- nigdy nie próbowali nawet zachęcić, żeby może pójść do psychologa,- regularne kłótnie w domu i grożenie rozwodem między rodzicami przez całe dzieciństwo w obecności dziecka, dosłownie w tym samym pokoju (bardzo mocny podobny bodziec do rozwoju w dziecku zespołów lęku z powodu braku obecności "bezpiecznego miejsca" i opiekuna),- tym samym brak możliwości zrozumienia przez dziecka jak wygląda zdrowy związek/rodzina,- brak jakiejkolwiek chęci pchnięcia w celu rozwoju innego niż szkoła (jakieś durne judo, karate, ognisko muzyczne, COKOLWIEK, ogólnie "wyjście do ludzi"; gdy im o tym wypomniałem, to powiedzieli, że jak miałem 10 lat, to raz spróbowali, ja nie chciałem, więc kompletnie odpuści, zajebiste rodzicielstwo xD),- rodzice siedzący CAŁE ŻYCIE w domu, sumarycznie może 10 razy pojechaliśmy na 1-dniowy wyjazd gdziekolwiek,- rodzice NIGDY nie wyjeżdżający na wakacje dłuższe niż jeden dzień (no dobra, raz pojechaliśmy nad może, jak to wytkąłem, to oczywiście powiedzieli, że nie chciałem, więc po co odpuszczać),- rodzice niemający żadnych znajomych, nie odwiedzanie nikogo, prawie nikt nie odwiedzający ich (prócz najbliższej rodziny),- rodzice niemający żadnych zainteresowań poza siedzeniem przed telewizorem, sprzątaniem,- fakt, że rodzice nigdy nie potraktowali takiej samotności dziecka poważnie, nigdy nie chcieli pójść z nim do psychologa, terapeuty, KOGOKOLWIEK; po prostu się śmiali, że "hehe on nieśmiały jest",- fakt, że rodzice nigdy nie próbowali zbudować samooceny dziecka na tym, że po prostu żyje, tylko zawsze na ocenach, osiągnięciach, co spowodowało rozjebaną samoocenę w dziecku.I może teraz przeczę sobie, dalej czuję sprzeczności, ale chcę się zapytać, czy u was też było coś takiego? Czy może też to spowodowało, że macie do teraz jakieś problemy?Niby terapeuta mówi, żebym się na tym nie skupiał, że to, w jakim się środowisku się wychowałem to nie jest moja wina, że to, że to spowodowało zmarnowanie całej młodości nie jest ode mnie zależne, że niby "jestem młody" i mówi, że nic nie stoi na przeszkodzie, żebym metaforycznie wziął bilet na Ibizę i robił co chcę, że mogę zbudować poczucie wartości, że będę się uważał na NORMALNĄ i ATRAKCYJNĄ osobę dla siebie, dla kobiet np, ale po prostu czuję się skonfliktowany z tym, ile życia przeleciało mi przez palce. Próbuję się nie obwiniać za to, tak jak np to nie jest moją winą od miejsca gdzie się urodziłem, ale jest to strasznie trudne. Ciężko przejść z "jesteś spierdolony, to wszystko twoja wina, że nie rozwinąłeś się jak normalny człowiek" do "te rzeczy nie są od ciebie zależne, nie miałeś na nie wpływu" i chcę się dowiedzieć, czy inni też tak może mieli.Rant tutaj, bo po prostu musiałem to z siebie wyrzucić, a nie będę się żalił znajomym, nikt nie chce takiego pizdopierdolenia słuchać#niebieskiepaski #rozowepaski #samotonosc #rodzina #psychologia
10953

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (5)
mirko_anonim
Opublikowane
przykładny-mentor-63 pisze:
Większość znanych mi dzieciaków miała tak samo lub bardzo podobnie, a to i tak lepiej niż mieli moi starzy xD. Życie.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
zaradny-optymista-47 pisze:
Przestań opisywać moje życie, to boli ( ͡° ʖ ͡°)Widząc tę listę pokrywa się w 90%. Nie powiem że miałem złe życie ale zdaję sobię sprawę że to jaki jestem wynika z dzieciństwa, dlatego będę całe życie wdzięczny żonie, która mnie kocha i wspiera.Szacunek za chęć zmian w tym kierunku, ja już przyjąłem że zostanę taki jaki jestem aspołeczniak bez jakichkolwiek socjal skilli.ps. tak poznałem żonę wyłącznie dlatego że te 7 lat temu byłem "bardzo przystojny", ale ona była i będzie moją jedyną partnerką, a jak mnie zostawi będę starym kawalerem bo nie jestem w stanie nawiązać z nikim jakichkolwiek relacji przyjacielskich. Nie mam żadnych znajomych/kumpli czy przyjaciół, żadnych koleżanek, z rodziną prawie zerowe kontakty. Gdyby nie ona siedziałbym 16h dziennie przy kompiePozdrawiam wszyskie dobre żony, dzięki Wam żyje się chłopom lepiej
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
wyważony-rzecznik-7 pisze:
Najśmieszniejsze jest to, że tutaj ludzie piszą takie same elaboraty bez pomocy terapeuty, bez wydawania pieniędzy, na podstawie wyłącznie własnej refleksji i ludzie ich wysyłają ich na... terapię, po to, żeby terapeuta doprowadził ich do tych samych spostrzeżeń za 200-300 zł/h.Co Pan zrobisz, jak nic Pan nie zrobisz. Trzeba jakoś przeżyć życie. Miałem podobnie w domu, tylko nie bito mnie pasem (a ręką to może ze dwa razy), ale za to stary najebany wchodził z drzwiami jakby był nafurany, trzeba było dzwonić na policję bo przechodził jak huragan przez dom; a dzieciństwa nie mogłem spędzić przy kompie z tego powodu, że był jeden komputer i dwójka starszego rodzeństwa (ja najchętniej zastąpił bym kompa książkami, ale najbliższa biblioteka daleko, a kupno książek raz na czas moi rodzice traktowali jako fanaberię i zbędny wydatek). Jakoś trzeba przeżyć to życie mimo tego.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
cierpliwy-marszand-70 pisze:
Przecież to jest dokładnie to wszystko co już od dawna jest pisane na anonimowym mirko, żadnej terapii nie potrzeba żeby się tego dowiedzieć.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
przewidujący-fenomen-99 pisze:
Współczuję bo wszystkie punkty z wyjątkiem ojca z pasem, pasują też do mnie i także mam zaburzenia podobne do twoich ale nie bylem na zadnych terapiach.
Moderator heracinsky
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

zkcwpk2zsvldsg5kxxuntmnr

Dodane: 5 stycznia 2025 - 15:41:46
Opublikowane

Autor był widzianyponad rok temu
Zobacz wszystkie wpisy