Może macie jakąś praktyczną radę? Ostatni rok był ekstremalnie ciężki. Waliły się rzeczy z góry na dół. Finanse, związek, robota. Nie żeby to był koniec świata - młody, bardzo silny, w miarę zdrowy, wyciągam po 30k+ co miesiąc.Te zdarzenia się działy jedno po drugim, aż rozstałem się z tą p****. Czułem że nadchodzi mrok, więc sprawiłem sobie tyle przyjemności ile mogłem. Wydałem tysiące złotych na skórki w lolu, w ciągu 3 miesięcy byłem 5 razy w Hiszpanii na wakacjach, kupiłem nowy komputer za 15k (nie jestem graczem). Jakoś szło, myślałem że się udało.Aż nadszedł eliminujący cios, wyleciałem z roboty. Nie lubiłem tej pracy i nową znalazł bym w tydzień. Tak się jednak nie stało. Od 8 miesięcy nie pracuję, od 8 miesięcy nie wychodzę z domu dalej niż na zakupy, od 8 miesięcy nie rozmawiam z ludźmi. 150 par na tinderze, zero interakcji z mojej strony.Kończą mi się pieniądze, obejrzałem wszystkie filmy i seriale, zamknąłem się w sobie tak że osiągam gęstość czarnej dziury, zerwałem kontakty ze wszystkimi znajomymi. Z częścią bo to patusy, z innymi bo miałem dość rozczarowań. Z rodziną kontaktu staram się nie utrzymywać.Psychiatra dał mi leki i coś tam się poprawiło, przestałem widzieć wszystko w czarnych barwach, pozbyłem się ataków paniki i płaczu. Ale nie mam motywacji do niczego. Nie mogę nic zrobić. Uaktualniam CV codziennie, ale jeszcze nie udało mi się nawet odpalić pliku. Nie mogę wyjść na spacer, do sklepu dopiero jak lodówka pusta, telefonów nie odbieram, a jeśli ktoś mnie przyciśnie to mówię że wszystko ok i kończę rozmowę. Pranie robię raz na 2 miesiące, bo gacie można nosić 2 dni albo chodzić bez gaci. A spodni i tak nie ubieram. Była rozpacz, jest nic.Szukam praktycznych rad. Jakieś leki? Terapie eksperymentalne? (w terapie psychologiczną nie wierzę, próbowałem) Narkotyki? Cokolwiek co mnie zresetuje i pozwoli wrócić do nędznego, ale życia. Każda wymuszona dawka ambicji czy motywacji jest na wagę złota. Tylko nie słowa wsparcia bo te mnie nie obchodzą.#psychologia #psychiatria #depresja #void

