Skomentujcie jakoś sensownie moje życie pls. Bo sam siebie nie rozumiem XD26 lvl z tej strony; generalnie sklasyfikowałbym się bardziej jako przegrywa. Głównie przez kiepską mordę (obecnie coś koło 4/10; ale planuję operację, bo mam dosyć poważną wadę gnatyczną), mentalcelizm i zniszczony okres dojrzewania. Z drugiej strony mam 185cm wzrostu, nawet spoko frame / sylwetkę i zarabiam pięciocyfrową kwotę (nie IT, ale też fajny obszar).W zasadzie to jakość mojego życia zmieniała się w sposób cykliczny (jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi). A więc:- W przedszkolu pamiętam, że byłem zlęknionym, cichym przegrywem.- W podstawówce miałem powodzenie, dziewczynę online poznaną na stronie z gierkami(pemiętam jej imię i miejsce zamieszkania do teraz ehhhh...), na koloniach wakacyjnych zgarniałem masowo numery do różowych(do których zagadywałem - miałem tam większe 'powodzenie' od 80% normickich 11-latków), byłem najlepszy w szkole w piłkę w ostatniej klasie podbazy.- W gimnazjum i liceum zaliczyłem downgrade; gnębienie na maksa, zero powodzenia, problemy ze zdrowiem, myśli samobójcze, wręcz surrealistyczna sytuacja momentami.- Na licencjacie znowu 'górka'; zaliczyłem 3 różowe(w tym dziewicę, która wcześniej nawet nie była na randce i się nie całowała), miałem ogromną motywację do nauki i zarabiania pieniędzy, poznałem super znajomych.- Magisterka i rok później to totalny downgrade. Psycha szoruje po dnie. Od paru lat zerowe powodzenie i spróbowałem w dziw...ki pare razy(z ciekawości + celem zrealizowania pewnych preferencji głównie, ale mimo wszystko); dodatkowo uświadomiłem sobie, że chyba jestem brzydki.Czy ktoś jeszcze odnotował, że jego życie porusza się po pewnych 'cyklach', jeśli mówimy o jego jakości?#rozowepaski #niebieskiepaski #seks #zwiazki #tinder #przemyslenia #przegryw #zycie #feels

