Opublikowane
"Przyjaciel" nagle zerwał kontakt po kilkunastu latach znajomości. Nie daje mi to spokoju ale nie wiem jak zareagowaćWiele razy spotkałem się z opisami ghostingu, jednak dotyczyło to przeważnie związków lub szerzej relacji z krótkim stażem. Wiecie, ktoś komuś nie odpisał na Tinderze po paru dniach, bo znalazł sobie kogoś w swoim mniemaniu lepszego. Albo przestał się odzywać po jednorazowym spotkaniu, bo uznał, że ta druga osoba jest nudna, ale nie chciał mówić jej tego w twarz. Mało eleganckie, jednak druga strona z dużą pewnością może się domyślić, co zaszło. W moim przypadku jest jednak inaczej. Z pewnym kolegą znamy się od podstawówki, dobre kilkanaście lat. Prawie nigdy nie było dnia, w którym nie pisaliśmy ze sobą, wyjeżdżaliśmy razem na imprezy, mecze, koncerty czy po prostu za granicę w weekend pozwiedzać. W dzieciństwie widzieliśmy się czasem codziennie przez wiele dni pod rząd, później wiadomo, studia, praca, więc czasem raz na tydzień/dwa na piwie, ale pisaliśmy codziennie przynajmniej po parę wiadomości, choćby o totalnych bzdurach z naszego bieżącego życia. Sporo przeżyliśmy i odwaliliśmy razem trochę porąbanych rzeczy. Wiemy o takich szczegółach ze swojego życia, o których nie mają pojęcia nasze rodziny. Nie pamiętam już, od czego dokładnie zaczęła się nasza znajomość, ale jakoś tak się złożyło, że mamy bardzo podobne charaktery, poglądy na wiele spraw, zainteresowania, gust muzyczny i nie tylko. Te kilka zdań nie jest w stanie tego w pełni oddać, w każdym razie znamy się doskonale, spędziliśmy wspólnie masę czasu i nieraz sobie pomagaliśmy bądź wyciągaliśmy się z poważnych kłopotów.Kolega o którym mowa jakiś czas temu prawie z dnia na dzień przestał się odzywać. Konkretnie kilka razy znikał w trakcie rozmowy, by odpisać np. po tygodniu zupełnie nie na temat i po wymianie 2-3 wiadomości znowu zniknąć na podobny czas. Po kilku takich sytuacjach przestał odpisywać całkiem. Na początku uznałem, że może mieć dużo roboty czy coś, ogólnie luz, bo czasem ktoś z nas odpisywał o dziwnych godzinach, nie odbywaliśmy konkretnych pojedynczych rozmów tylko w zasadzie był to jedna, bardzo długa konwersacja (ciągnęła się przez bardzo długi czas, czasem danego dnia było 100 wiadomości, czasem 5, w tym 3 jakieś głupie memy). Potem przez moment miałem myśli, że może mu się coś stało i powinienem jakoś to sprawdzić, zareagować. Nie chciałem jednak wyjść na nadgorliwego, przecież jesteśmy dorośli, a ja jestem jego znajomym/kolegą/przyjacielem (aktualnie serio nie wiem), a nie matką, która robi dziecku wykłady o tym, że nie napisał SMS-a i się martwiła. Ostatnio widać jednak, że jest aktywny na niektórych komunikatorach, po prostu celowo nie wyświetla wiadomości i nie odpisuje.Nie mam pojęcia, dlaczego tak robi, ale nie daje mi to spokoju. Zastanawiam się, czy sam nie zrobiłem czegoś nie tak. Poza tym bez tej relacji czuję się jakoś nieswojo. Mam co robić, mam super dziewczynę i spoko pracę, ale jednak przyzwyczaiłem się do tych rozmów przy piwie o czymkolwiek itd. Wiecie, nawet będąc w świetnym związku potrzebni są też kumple, z którymi gada się na trochę inne tematy. A u mnie takich znajomości jest deficyt, ponieważ prawie cały czas na tego rodzaju znajomości "inwestowałem" właśnie w przypadek, o którym jest ten post. Bolesne jest też zderzenie z obrazem, że to, co ja traktowałem jako ważną znajomość, dla kogoś może było tylko czysto egoistycznym zapychaczem czasu, gadaniem i wychodzeniem, dopóki nie znalazł sobie lepszych zajęć, znajomych (?). To w mojej głowie trochę podważa sens tych wspólnych wyjazdów itd.Jeśli ma cięższy okres w pracy czy gdziekolwiek indziej - luz, mógł napisać. Jeśli uznał, że za dużo czasu ze sobą spędzamy, piszemy, bo wiemy już o sobie praktycznie wszystko, czasem jest wiele razy gadka o tym samym i nic nowego z tego nie wynika - także spoko, mógł powiedzieć i spotkalibyśmy się za kilka tygodni/miesięcy albo zluzowali z tym codziennym pisaniem. Ale czy naprawdę można po tak długiej znajomości nagle wyrzucić to wszystko do kosza i traktować drugą osobę, jakby nie istniała? Podobno to domena #logikarozowychpaskow dziwne podchody, zmiany przyjaciółek, obgadywanie i "domyśl się, o co mi chodzi".Zanim napiszecie, że "ludzie się zmieniają", "to normalne, że z kimś przestajemy się dogadywać, zmieniają się priorytety" - to raczej nie to. Nie poróżniły nas zmiany pewnych zainteresowań w czasie dorastania, inne znajomości, znalezienie partnerek, pracy w innym miejscu ani kilkumiesięczny wyjazd jednego z nas za granicę. W tym czasie po prostu pisaliśmy, a gdy się spotykaliśmy, wszystko było jak wcześniej. Nie przypominam sobie sytuacji, żebyśmy przez te wszystkie lata choć raz się pokłócili, obrazili się na siebie lub cokolwiek podobnego. Nie chcę zachowywać się jak #przegryw i do niego ciągle wypisywać, próbować wyjaśnić sytuację, bo jeśli naprawdę ma na mnie wyrąbane, to trochę upokarzające i pokazujące desperację. Chyba za bardzo się nad tym zastanawiam i może będąc niezwiązanymi w żaden sposób z tą sprawą zauważacie, o co może chodzić? A może zdarzyło się Wam coś podobnego i podpowiecie, co dalej robić?#relacje #psychologia #ghosting #szkoła #logikaniebieskichpaskow

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
ghosting to największa zmora naszych czasów, każdemu kto ghostuje, powinna należeć się kara chłosty na rynku.. ghostować można telemarketerów a nie bliskie osoby
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cltu5lzvp004f0mnxmhp18r36

Dodane: 16 marca 2024 - 14:59:03
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu