Niechęć do posiadania #dzieci bo "słabe zarobki", "nie ma mieszkań", "to nie są dobre czasy" to cope.1) znam osoby, które zaliczały by się do klasy biednej (słaby dochód + słabe warunki mieszkaniowe) MAJĄ DZIECI (często >1)2) znam osoby, które zaliczałyby się do klasy powyżej średniej/bogaci i oni NIE MAJĄ DZIECI, boa) wyższy status jest często kosztem kariery a im większe pieniądze, tym większa odpowiedzialność, zaangażowanie, czas w pracę, szkolenia, itd. b) nawet jeśli sami do końca nie zapracowali na swój status (spadek, bogaci rodzice, itp.) to ich wygodne życie wyklucza posiadanie dziecic) mają w planach kiedyś tam jak już im się wygodne życie znudzi i ich natchnie na stabilizacje3) czyli zostaje nam klasa średnia (najliczniejsza), która narzeka na wszystko a jednocześnie wiedzie im się najlepiej w historii. Czy faktycznie potrzebuja mieszkania 100m2 żeby mieć dzieci? Dlaczego zatem nie zdecydują się na dom? Bo trzeba dojeżdżać do przedszkola/pracy zamiast mieć 15min pod nosem? Może za małe zarobki mają? Ale tu znów na wyższe zarobki trzeba się trochę postarać (bo rozumiem że <10k to dla nich za mało) a to zawsze jest kosztem czegoś innego. Nigdy nie będzie idealnego momentu na posiadanie dzieci, bo zawsze może być lepiej. Dać im duże mieszkanie, zarobki, sprzątaczke, opiekunkę to wymyślą inny powód.Podsumowując dzietność w Polsce:- świadoma chęć posiadania dzieci przez biedote + zanikająca chęć posiadania przez klase średnią + rzadko bogatsi- posiadanie dzieci przez wpadkę (najczęściej)- brak chęci posiadania dzieci, bo ZMIANY KULTUROWE/SPOŁECZNE a nie ekonomiczne/finansowe#antynatalizm #dzieci #slub #demografia #przemyslenia #polska #gospodarka #zycie #childfree #przegryw #emerytura

