Czuje się ofiarą mobbingu w pracy i nie wiem z kim o tym porozmawiać. Pracuję jako tester polskiej firmie gdzie wszyscy są zdalni. Mój przełożony (QA manager) to typowy pracoholik który pracuje po 12h dziennie (bo chce, nie musi), robi wszystko super,zyje praca, przełożeni są z niego zadowoleni (dostrzegają problem z nadgodzinami ale im to odpowiada bo dowozi więcje niż powinien) - ma też zadania typowo testerskie. Miałem z nim sporo spięć. Głównie dlatego, że wszyscy inni QAje przytakują i robią wszystko jak powie, chociaż w wielu miejscach nie ma racji. Ja mam swój charakter i czasem się z nim nie zgadzam (oczywiście tam gdzie jest pole 'do popisu' , robiąc wszystko wg zasad firmowych) więc często proponuje nowe rozwiązania, usprawnienia, mam uwagi które on zbywa i ignoruje. Doprowadziło to do tego, że mam wrażenie że się na mnie wyżywa bo 'mam czelność proponować usprawnienia'. Chodzi o głupoty ale bardzo uciążliwe. Zgłoszę błąd - zaraz się odezwie że mu załącznik nie odpowiada bo np. chce widzeć pasek przeglądarki (gdzie nie ma żadnych informacji ale 'tak ma być) Innym razem każde poprawić literówkę (dosłownie jedną) bo 'powinienem sprawdzać co wysyłam publicznie " Innym razem pominąłem jeden bug podczas testowania więc na standupie ogłosiła wszystkim, że "Znalazła bug który XXX przeoczył"Czasem chce żebym mu napisał co robiłem tego dnia bo wg niego za mało mam przypisanych tasków i mógłbym wziąc więcej (praca nie opiera się tylko na 'pobieraniu' tasków w jirze)Spóźnie się minutę na spotkanie w 4 osoby - piszę na publicznym czacie , że 'wszyscy na ciebie czekają ze spotkaniem' (a sam czasem się spóźnia) Teraz jak to piszę to się trochę z tego śmieje jakbym się użalał nad sobą ale te przytyki są codziennie - każda wiadomość to jakieś 'ale' i w 95 procentach na siłe i wymyslonę. Tak naprawdę nad nim jest tylko CEO (mała firma) i na dobrą sprawę nie mam pojęcia do kogo mogę się zgłosić i czy w ogóle mam podstawy . Co sądziice #pracbaza #pracawit #qa #programista15k #it #korpo

