Opublikowane
tl;dr: jestem w związku, który ma szansę się rozpaść i trudno mi sobie wyobrazić życie po nim Słaba sytuacja, nigdy nie zależało mi na #zwiazek, zajmowałem się po prostu sobą i rozwojem. Czułem się trochę samotny, ale daleko mi było do desperata, albo kogoś kto uważa, że partnerka rozwiąże wszelkie problemy, po prostu nie zaprzątało to mojej głowy. Przecież ona nie jest od dowartościowywania nas, najpierw trzeba być w zgodzie z samym sobą. Zresztą nie byłem nigdy w poważnym związku, więc nawet nie wiedziałem co tracę. Po wielu latach pojawiła się kobieta, z która znalazłem wspólny język. Nie robiłem sobie dużych nadziei, ale skoro fajnie spędzamy czas, to fajnie z tego korzystać i nie ma co martwić się na zapas. Dość szybko okazało się, że ona jest bardzo zaangażowana, z czego nie do końca zdawałem sobie wcześniej sprawę, ale otrzymałem jasny komunikat, który trochę zamieszał mi w głowie i sprawił też, że i ja się otworzyłem, może nawet za bardzo. Łatwo mi było sobie wyobrazić, że ktoś mi się kiedyś spodoba, ale fakt, że ja spodobam się komuś wydawał mi się światem abstrakcji. No dobra, może nie aż takim, bo kiedyś kilka dziewczyn coś próbowało, ale mam na myśli to, że nie dopuszczałem sytuacji, że ktoś się spodoba mi, a ja tej osobie. Nasza relacja była bardzo dojrzała, wiedzieliśmy czego chcemy (okolice 30-stki, więc nie żadne nastolatki), w sumie wszystko było jak w bajce. Do czasu. W pewnym momencie pojawił się między nami dystans. Wiadomo, jakieś trudniejsze sytuacje życiowe, nowe doświadczenia, gorszy dzień, nie ma co rozkminiać, gdy jest to pojedyncza sytuacja. Ale to zaczęło się powtarzać i odniosłem wrażenie, że straciła mną zainteresowanie. Być może wskutek moich wad, które jej przesłaniało zauroczenie? Ja doskonale wiem jakie ma ona i pomimo tego nadal mi się podoba, ale tez nie mam problemu z tym, że ona szuka czegoś innego.W teorii nie mam problemu z tym, że uzna, że nie jestem w jej guście. Natomiast degradacja z roli chłopaka do przyjaciela... no sami rozumiecie. Nadal nam się fajnie rozmawia, ale coraz mniej czuję się jak jej chłopak. Gdyby tak było od początku, to by nie było problemu, ale wejść na jakiś pułap i z niego spaść? To nie to samo, co od początku być olewanym. Zreszta jestem przekonany, że jej uczucie było szczere, po prostu być może po kilku miesiącach coś się zmieniło (nie, nie żaden czad na boku, ona też większość życia była sama i dopiero mi zaufała po wielu latach). To, czy to się utrzyma, czy nie, to pokaże czas, nie ma co się zastanawiać. Napisałem, bo mam pewną obawę, że jeśli to nie wypali to... już nigdy nikogo nie pokocham, biorąc pod uwagę jak wyglądała ta relacja. Nie zrozumcie mnie źle, ja wiem, że każdy tak mówi, ale to naprawdę nie była relacja typu 3 randki i już wyobrażenie wspólnego ślubu, tylko coś dojrzałego. Ja bardzo rzadko wpuszczam kogoś do swojego życia, tutaj zrobiłem wyjątek. Jestem poważnym człowiekiem, lojalnym, przywiązanym. Nie żadnym desperatem, że za wszelką cenę. W sumie to nawet nie chodzi o tę dziewczynę, bo nie muszę z nią być. Po prostu chodzi o to, że wiedząc jak to jest czuc się kochanym, jak to jest się kimś opiekować... nie będę mógł żyć bez tego. Wtedy nie wiedziałem, więc nie było czego żałować, teraz to wygląda ciut inaczej. Nie planuję potem szukać nikogo, z takich poszukiwań nic dobrego nie wychodzi. Ja czekam na TĘ osobę. Czekałem wiele wiele wiele lat i gdy już się doczekałem, to wszystko przyszło aż za łatwo. Teraz już wyjasnia się czemu... Nie jestem idealny i zakładałem, że jak ktoś chce ze mną budować coś poważnego, to jest zdecydowany i robi to świadomie. No przykro trochę. Całe życie miałem wyrąbane w związku, a teraz zakochałem się i stało się to moim glównym zmartwieniem. #rozowepaski #rozowypasek #niebieskipasek #niebieskiepaski #relacje #zwiazki #zalesie #gorzkiezale #pytanie #pytaniedoeksperta

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
Porozmawiajcie szczerze, tylko pamiętaj, że druga strona na tą rozmowę też musi być gotowa. Ja właśnie jestem jedną nogą na rozwodzie właśnie przez takie niedogadywanie i uciekanie od problemu gdy był jeszcze na to czas :|
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@janciopan: Wiem, że mówisz pewnie z przymrużeniem oka, ale coś w tym może być jak tak myślę. Ale to jest totalnie bez sensu. Mam ciągle być zdystansowany i udawać kogoś innego? Wiadomo, że jeśli kogoś nie znam, to jestem zdystansowany, a jeśli kogoś poznam, to się czuję swobodniej, ale to działa w dwie strony. Mnie też intryguje jak ktoś jest tajemniczy, ale poznanie bardziej nie powoduje, że nagle przestaję się interesować.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cllc2vrm5020q37ioof6y43nl

Dodane: 15 sierpnia 2023 - 11:05:10
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy