Opublikowane
Cześć Mirki i Mirabelki. Mam do Was pytanie. Czy komuś z Was, gdy był nastolatkiem, pomógł psycholog? Czy terapia w takim wieku dała wam realne korzyści? Udało się zakończyć wizyty czy jednak trwa to ciągle? Mam rpovely z poczuciem własnej wartości i bardzo mocno, razem z rodzicami, rozważamy terapię. #psycholog #psychoterapia #terapia #zdrowie #problemy
09

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (5)
mirko_anonim
Opublikowane
artystyczny-wizjoner-6 pisze:
Psycholog statystycznie nikomu nie pomógł bo większość psychologów to dosłownie debile bez kwalifikacjihttps://www.prawo.pl/zdrowie/opinie-kierunkow-psychologicznych,527277.html
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Odrzucone
planowy-widz-4 pisze:
Treść odpowiedzi nie jest dostępna.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Odrzucone
organizacyjny-feniks-40 pisze:
Treść odpowiedzi nie jest dostępna.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
uczciwy-racjonalista-94 pisze:
Na jednej babka nie wiedziała o czym ma ze mną rozmawiać. Nie pamiętam dokładnie jak to przebiegało ale próbowała zostawić mi pole do gadania, ja nie widziałem o czym gadać to zapytała mnie o zainteresowania, jak jej powiedziałem, że interesuje się komputerami to się mnie pytała dlaczego może internet nie działać w komputerze. Większość spotkania przebiegało w ciszy. Na następne postawiłem się i nie pojechałem. Placówka medyczna NFZowska.W szkole raz mnie jeden nauczyciel zaprowadził po jakieś awanturze do kobiety (szkolna psycholog) która nie miała bladego pojęcia na czym polega terapia, nie potrafiła wytłumaczyć co się tam robi, padł tekst "myślę że potrzebujesz terapii" i to chyba była odpowiedz na takie właśnie pytanie. Byłem chowany na dzieciaka, który ma nie sprawiać problemów, szanuje dorosłych i nie ma za grosz asertywności, ale to jak ona źle wypadła w moich oczach to nawet ja wtedy wiedziałem że to kompletna idiotka nie mająca o niczym pojęcia. Była niepunktualna, zadała mi zadanie domowe tylko zapomniała mi o tym powiedzieć (poleciła mi pewne czynności w sposób nie pozostawiający wątpliwości że to sugestia ciekawej formy spędzenia czasu a potem zmieniła zdanie). Podobnie jak poprzednia, ta chciała żebym coś gadał tylko nie potrafiła wytłumaczyć o czym, żeby czymś zabić ciszę powiedziałem jej o tym że starzy nie chcą mnie wypisać z religii a ja bym chciał i o pewnych moich działaniach z tym związanymi a ona wymyśliła jakąś pierdołę o tym że mówię "o rzeczach zewnętrznych a ona by chciała żebym mówił o sobie", informacji o czym konkretnie: zero. Byłem na kilku, może czterech spotkaniach.Trzeci raz poszedłem na grupową. Straszono mnie pewnymi konsekwencjami (prawdopodobnie wyssanymi z dupy) jeżeli nie pójdę, więc poszedłem. Baba która mnie przyjmowała znowu nie potrafiła wytłumaczyć co to jest, co się tam robi a moje pytania zbywała tekstami że jak pójdę to zobaczę. Tam stosowano sekciarskie metody. Podpisaliśmy "kontrakt" - regulamin, kładziono nacisk na stosowanie się do niego a przewidywał on między innymi obowiązek stawiennictwa i aktywnego uczestnictwa w zajęciach. Uczestnictwo sprowadzało się do opowiadania, o tym co stało się od poprzedniego spotkania a potem to nie za bardzo pamiętam jakich terminów używano na to co się dzieje ale generalnie chodziło o to żeby sprowokować jakieś gadanie. Nie pamiętam dokładnie czy ustosunkowywaliśmy się jakoś do wypowiedzi innych, czy co coś ale wymuszało to skupienie, na tym co mówią inni. Przez pół roku to trwało z kilkoma małymi wyjątkami na inne aktywności typu malunek albo przeankietyzowanie reszty, aż wybuchła afera, Zosia nie jedzie na obóz. W wakacje mieliśmy pojechać na kilka dni gdzieś tam w pi*du no a regulaminowo to trza być i to aktywnym, że Zosia miała w tym samym czasie inne aktywnościa zaplanowane no to podniesiono alarm w tej sprawie. Nie pamiętam dokładnego toku wydarzeń, czy były dwa spotkania, czy trzy, czy ile ; na ilu Zosia była obecna, na ilu nie ; co dokładnie na nich omawiano i w jakim tonie ; pamiętam jedno spotkanie, na którym Zosia nie była obecna. Prowadzące utrzymywały że to wielka zbrodnia nie pojechać w pi*du partycypować, o Zosi wiadomo było że była wcześniej obecna w gmachu, z rodzicami, omawiać sprawę w pi*du, my mieliśmy się ustosunkowywać do sprawy a ja z tej okazji opier*oliłem je ledwo muskając czubek zagadnienia ich przewinień które widzę dzisiaj, za to że chamsko naciskają na Zosie. Ich odpowiedź była skrajnie lakoniczna, nie pamiętam tamtych wydarzeń w stopniu pozwalającym je dokładnie odtwarzać, co do słowa czy co do innych szczegółów ale myślę że słowo które mogło paść ze strony prowadzących to "ciekawe". Co działo się w pi*du nie wiem bo nie pojechałem, oficjalnie bezpośrednim powodem był mój brak zgody na spełnienie wymogu nie zabierania zabawek (elektroniki) i (chyba) łączności, co się działo po w pi*du nie wiem bo nie wróciłem. Decyzja o nie powrocie była chronologicznie drugą, po odznaczających się, nierzadko w mniejszym lub większym stopniu eksponowanych szerszej publice piersiach, zdeklarowanej i odstrojonej emo koleżanki, rzeczą dobrą w mojej przygodzie z terapią. Na początkowym etapie bardzo duży akcent kładziono na przestrzeganie regulaminu, konieczność przyłażenia i gadania i kombinowania co powie się dalej bardzo mi ciążyła, na żadnym etapie nie otrzymałem żadnych wyjaśnień co dokładnie się dzieje i co ma to na celu. Sam wcześniej tak jak Zosia byłem indagowany koniecznością stawiania się na indywidualne spotkania z jedną z prowadzących jak przed końcem roku szkolnego zgłaszałem konieczność absencji, było to możliwe ale prowadzące werbalnie podkreślały, że ich życzeniem jest żeby były one jak najrzadsze a czyniły tak, że w moim przypadku musiałem stawić się na przesłuchanie na którym pani prowadząca próbowała ze mnie wydusić zeznania, model Auto-Podjebka i przyznanie się do jakieś nienazwanej przez nią winy, było sporo ciszy i słowa "przecież wiesz" sugerujące że coś ukrywam. Placówka opłacana przez gminę.Psychoanaliza i inne od freudowskie gó*na to sekty nastawiona na wyciąganie kasy z ludzi podatnych na manipulacje, którym można wmówić że się im pomaga. Tak jak w kościele nikomu nie zależy na tym żeby wchodzić z Tobą w dyskusję o zasadności takich praktyk, jak Ci się nie podoba to tam są drzwi, za nimi jest kolejka d*bili na Twoje miejsce. Jeżeli chcesz iść i sprawdzić to pamiętaj żeby mieć wystarczająco odwagi i żądać wyjaśnień jak coś jest nie jasne tak żeby nie zostawiać żadnych niedomówień, uważaj na różna dziwne przenośnie, alegorie czy inne poetycko brzmiące gó*na, frazesy, slogany, "przepracowywanie problemów", pamiętaj żeby żądać wyjaśnienia i rozwinięcia takich rzeczy. Jak coś jest nie jasne to pytaj, masz prawo wiedzieć na jakie praktyki się wystawiasz i na co idzie Twoja kasa.Nie daj się skur*ysynom.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
taktowny-opiekun-47 pisze:
Tak pół roku terapii 4x w miesiącu i jestem innym człowiekiem.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

xbictlwizx4zavj9u6kf5r41

Dodane: 5 września 2024 - 23:12:00
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu