35 lvl here. Do niedawna byłem prawikiem i zacząłem się obawiać, że tak już zostanie do końca. Pod względem kontaktów z różowymi byłem przegrywem, zero trzymania za rękę, całowania itp. Co prawda pod względem zawodowym i nazwijmy to życiowym, jestem w miarę ogarnięty, mam dobrą pracę, własne mieszkanie już prawie spłacone, ale brak różowej siadał mi na banię. Może nie cały czas, ale tak w okolicy 33 levelu coraz bardziej mi to przeszkadzało. Wcześniej trochę mniej, ale wiadomo, widok młodszych osób ode mnie, będących w szczęśliwych związkach, powodował co najmniej dyskomfort. No i samotność też coraz bardziej mi ciążyła, zwłaszcza że nie mam najbliższej rodziny - rodzice nie żyją. Znajomych też prawie nie mam, poza tymi z pracy, którzy nie są źli, ale to tylko znajomości z pracy. A no i jeszcze pojawiło się poczucie, że jednak jestem gorszy bo jednak wszyscy dookoła różowe mają.Powiedzmy, że pętla się zacieśniała, aż w końcu coś we mnie pękło i stwierdziłem, że nie zmierza to w dobrym kierunku i nie chcę tak żyć. Przyznałem sam przed sobą, że ewidentnie coś jest ze mną nie tak, ale nie do końca wiedziałem co. Zacząłem dużo czytać o psychologii, żeby się zdiagnozować i wyszło mi dda. A jak dda to terapia. Zaraz zostanę zjechany za tą terapię, ale co mam powiedzieć, zadziałało. Stałem się bardziej asertywny, nie pozwalam sobie wejść na głowę, łatwiej mi dostrzegać i wyrażać to co czuję. Przez to stałem się spokojniejszy i kontakty z innymi ludźmi stały się łatwiejsze.Dzięki terapii, pośrednio i bezpośrednio, poznałem różową.Pośrednio dlatego, bo lepiej mi idzie w kontaktach z ludźmi, a bezpośrednio dlatego że na początku to był nasz wspólny temat, on też chodziła na terapię.Miałem szczęście że na nią trafiłem, co nie zmienia faktu, że teraz po prostu jestem szczęśliwy. Wcześniej chyba nigdy nie byłem. Jestem zakochany w niej po uszy, no i ona we mnie też. Seksy są świetne, ale nie to mi się najbardziej podoba, chociaż myślałem że właśnie to będzie głównym elementem. Nie jest. Najbardziej jestem zadowolony z części uczuciowej i wręcz bezwarunkowej akceptacji. Mogę jej powiedzieć wszystko i wiem, że otrzymam wsparcie. Jeszcze czasem mam odruch, że nie chcę jej o czymś mówić i musi mnie pociągnąć za język, ale zawsze jej reakcja jest bardzo pozytywna i trochę mi głupio że miałem obawy.Do tego dochodzą te wszystkie smaczki bycia w związku, przytulanie się, czułe słówka, pomaganie sobie, czy wspólne planowanie różnych spraw i rozrywek. No po prostu bajka. Nie miałem pojęcia, że to tak wygląda i nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jest mi to potrzebne, a jest i to bardzo.Piszę ten wpis z dwóch powodów.Raz, żeby się pochwalić. Bo to jest dla mnie duży sukces i diametralna zmiana na lepsze. Porównując to co było przed, z tym co jest teraz, jestem bardzo zadowolony z siebie i z tego jak to się wszystko ułożyło. Nie poddałem się, chociaż wiele wskazywało, że już nic się nie zmieni i nie warto się starać.Dwa, żeby pokazać, że jednak się da. Może ktoś po przeczytaniu też dojdzie do takich wniosków i weźmie sprawy w swoje ręce. Okazuje się, że level 30+ i zerowe doświadczenie z różowymi to jeszcze nie jest definitywny koniec. #feels #psychoterapia #psychologia #wychodzimyzprzegrywu #przegrywpo30tce

