Czy alkoholizm mógł poryć głowę na tyle aby zabrać mi wszystkie marzenia, ambicję i zamienić mnie w ultra lenia któremu wszystko obojętne?Chlałem sporo, pewnie dobre 15 lat, w weekendy tak konkretnie, w tygodniu jakieś piwa. Zacząłem już w szkole średniej. Przez cały ten okres byłem leniem. Nie uczyłem się, mało pracowałem. Coś tam sobie dorabiałem ale jak zarobiłem przez kilka dni parę złotych to rzucałem prace i nara. Miałem na picie i tylko to się liczyło. Kobieta? A po co? Znajomi tylko do wódki. Im dłużej piłem tym bardziej rozmyślałem co ja ze sobą robię. Poszedłem na terapie, matka wszystko sfinansowała. Potem mytingi, psycholog, psychiatra. No i powiem wam, że całkiem łatwo mi to wszystko przyszło. Myślę, że rzuciłem alko na dobre. Nie mam ochoty wracać do tego. Dużo trudniej było rzucić fajki.I nie pije tak już 1 rok i 9 miesięcy. Problemem jest fakt, że prócz tego, że nie piję to moje życie niewiele się zmieniło. Dalej nie chce mi się za bardzo pracować. Wstawanie rano to męczarnia. Kasa jest ale nie ma na co wydawać nawet. Jedyne moje wydatki to rachunki, czesne i jedzenie. Nie chce mi się iść na spacer, na rower. Znajomych nie mam, bo popalone mosty. A wszyscy znajomi co by chcieli ze mną mieć kontakt to alkoholicy, co jak nie pijesz to mają cię gdzieś. I nie są to jakieś wraki społeczne tylko normalni ludzie z rodzinami, pracą, ale alko to jedyny temat jakich ich interesuje.No i jestem jak ten samotny palec. Nie mam ochoty grać w gry, oglądać seriali. No nie interesuje mnie to. Najbardziej boję się tego, że rzucę robotę bo mam jakieś oszczędności, a największe jaki marzenie mam to właśnie nie chodzić do pracy.Oczywiście psycholog mówi tylko aby pracować nad sobą, zmuszać się i tak dalej. Psychiatra dawał różne leki (antydepresanty) ale na nich jest według mnie jeszcze gorzej, taki spokój wewnętrzny ale też wyciszenie, senność, derealizacja. Jeszcze bardziej mnie one wpychają (a raczej wpychały bo teraz od nowego roku nie biore) w wir lenistwa i nic nie robienia.Co mogę jeszcze zrobić aby naprawić sobie głowę?Podjąłem studia, oczywiście zaocznie ale kompletnie nie interesuje mnie to co tam się dzieje, ale nie ma kierunku chyba który by mi podpasował, wziąłem to co mi się w pracy może przydać w przyszłości (technologia żywności, pracuje w tym). Jedyny plus to, że sobie w miarę radze. Tak ogólnie to wręcz jest łatwo, a nie przykładam się z lenistwa za bardzo. A dużo osób z roku ma problemy, spokojnie jestem w 10% tych najlepszych.#alkoholizm #zalesie #feels #przegryw #psychologia

