Właśnie jestem na weselu, oczywiście bez osoby towarzyszącej. Nawet nie miałbym kogo zaprosić, bo nigdy z kobietami nie nawiązałem żadnej relacji. Próbowałem na studiach, ale w zasadzie polegało na tym, że szukały pomocy przy projektach a potem kontakt się urywał. Kolegów też nie mam. Miałem, nawet wychodziłem z nimi na tzw. "piwko" czy pokopać piłkę, ale każdy poszedł w swoją stronę. W sumie miałem nie iść na te wesele, ale jest to wesele z cyklu "trzeba iść, bo nie wypada odmówić". Co jakiś czas widziałem, że goście weselni ze stołu obok czasami spogladają i obracają się w moją stronę. Około godziny 21, gdy siedziałem przy stole sam, podszedł do mnie jeden z gości weselnych(z 2 lata młodszy ode mnie, ok. 24 lat) z tamtego stołu. Gość widział, że jestem bez osoby towarzyszącej, położył rękę na moim barku i powiedział: "współczuję Ci, że siedzisz tutaj sam, powinieneś wyrywać dziewczyny. Ja niestety nic nie mogę na to poradzić i przykro mi". Poklepał po plecach i odszedł. A założyłem sobie przed weselem, że nikt nie będzie zwracał na mnie uwagi.także taka anonimowa historia przegrywa ( ͡° ͜ʖ ͡°)#przegryw #spierdolenie #tfnogf #samotnosc #feels #zalesie #gorzkiezale

