Czasem myślę sobie, że faktycznie na posiadanie dziecka powinna być jakaś licencja czy coś. Mam porównanie jak wychowują dzieci obecni 30+ latkowie a jak ja byłem wychowywany. Potrafię dostrzec błędy w wychowaniu i nawet nie chodzi o rzeczy materialne ale przekazane wartości albo ograniczające zachodowania i jak powiem o tym matce to ona wychodzi z argumentami:- a co ja mogłam, inne czasy- dawniej człowiek był głupszy- ale teraz jesteś dorosły więc możesz robić co chcesz...... No właśnie nie mogę. Przecież jak jesteś dorosły chłop to nie nadrobisz straconych lat, zawsze będziesz odstawał, nie nadrobisz brak w edukacji, zaniedbań zdrowotnych, braków w nawiązywaniu relacji, braku doświadczenia naturalnie nabywanego jako nastolatek, braku wzorca czy wchłonięte lęki, agresje i krzyki. Dla mnie teraz naturalne jest, że rodzina = przemoc, krzyki, brak miłości. Naturalne jest, że po pracy oglądasz całymi dnami TV i nie masz ambicji, ustępujesz innym i się nie wychylasz. Jak ja miałbym normalnie funkcjonować teraz i podejmować właściwe wybory? Niektórym rodzicom to się wydaje, że dzieciństwo i dorastanie to jakiś przejściowy okres a potem reset i dopiero wszystkiego uczysz się jak masz 2X lub 3X lat. #childfree #antynatalizm #dzieci #wychowanie #rodzice #przegryw #blackpill #depresja

