Proszę o radę, może ktoś też tak miał. Jestem failed normie i to w wersji hard. W gimnazjum i na początku liceum dziewczyny się o mnie zabijały. W gimnazjum dziewczyny same się do mnie dosiadaly, nic nie musiałem robić aby doprowadzić do pierwszego pocałunku, trzymania z rękę itp. W liceum zakochała się we mnie dziewczyna 8/10 i to tak do obsesji, sam zakończyłem dwumiesięczne spotykanie się z tą dziewczyną bo stwierdziłem że „znajdę lepszą” jak pójdę na studia. Na studiach w swoim peaku spotykałem się pół roku z dziewczyną 9/10 i co tydzień chodziłem na domówki. Jak to się zmieniło? W skrócie: nigdy nie byłem zbyt towarzyski i odważny, przez to mimo wszystko miałem mało znajomych i przyjaciół, nie miałem swojej paczki, tylko jednego-dwóch przyjaciol, nie jeździłem na obozy, nie miałem jakiś super pasji przez które ludzie się poznawali typu judo. Nie było to wielkim problemem bo jak to w szkole, i tak coś się działo co tydzień. Druga rzecz to to że zacząłem łysieć, obecnie praktycznie na 0 się muszę golić. Niestety łysienie podkopało całą pewność siebie, tak jak zawsze uważałem się za bardzo przystojnego, tak teraz nienawidzę tego jak wyglądam.Przez kilka lat moje życie było ciągłym lotem w dół, coraz gorsze dziewczyny albo roczne przerwy, coraz gorsze relacje ze znajomymi z uwagi na frustrację w jakiej żyje aż do utraty wszystkich relacji. Oczywiście doprowadziło mnie to do poważnej nerwicy z której wyszedłem dzięki lekom. Często miewam stany depresyjne, na szczescie „leczę” je sobie zaangażowaniem w pracę i od poni działku do czwartku jest w miarę ok (z różnymi odchylam czasami) ale weekendy to dramat. Od 3 lat nie spałem z kobietą. Życie jest dla mnie wegetacją. Terapie nic nie dały, bo i co by miały dać, każdy terapeuta rozkładał ręce i w sumie widziałem to w nich ze mnie rozumieją i nie bardzo jest co zrobić. Czaicie? Z osoby którą dziewczyny 8/10 same podrywają, która całuje się z dziewczynami na przerwach w szkole, która chodzi sobie na domówki, i dziewczynę poznaje tydzień po tym jak zerwie z poprzednią, zmieniłem się w osobę która wegetuje dzięki lekom SSRI . Oczywiście jestem już kilka lat po studiach, nie mam znajomych więc nie mam nawet gdzie kogo poznać. Próby odezwani się do dawnych znajomych nie wypaliły. Na tinderze same dziewczyny 5/10 max. Jedyny plus jest taki że mam dobrą pracę.Jest tu ktoś kto miał podobnie? Jak sobie radzicie? Czy da się jakoś normalnie żyć po czymś takim według Was? Co byście zrobili? Mam poczucie że coraz bardziej zatracam się w totalny kryzys psychiczny. Powiem Wam że największy błąd jaki zrobiłem w życiu to że zawsze myślałem że wszystko będzie dobrze. To największy mój błąd, gdyby ktoś mi 15 lat temu powiedział że tak teraz może wyglądać moje życie to bym nie odpuścił żadnej relacji i był 10x odważniejszy siebie. #depresja #nerwica #przegryw #zwiazki #zalesie #wychodzimyzprzegrywu #tinder

