Opublikowane
Cześć Wszystkim. Zwracam się do Was z pewną specyficzną niepewnością - ponieważ wiem, że tutaj pisuje wielu ekspertów w tej materii - mianowicie chodzi o myśli samobójcze. Jako wstęp dodam, że jestem osobą ok 40 roku życia, która nigdy nie żyła samodzielnie i nie ma żadnych doświadczeń towarzyskich, jakiejkolwiek bliskości, związków emocjonalnych z kimś spoza rodziny, na którą składają się tylko rodzice - i która nigdy zawodowo nie pracowałam , również wiele lat prawie nie opuszczała domu - czyli nigdy nie miała samodzielnego życia, jest emocjonalnie zależna i już w szkole i na studiach była samotnikiem. Mimo to nie znalazłam w tym trybie spokoju, cierpiałam zawsze z tego powodu, chociaż nie lubię grup ludzi i preferuję bliski kontakt indywidualny, objadałam się skrajnie, porzuciłam siebie - i tak nie miałam dokąd, po co, i dla kogo o siebie zadbać, a z czasem utraciłam zupełnie siły i nie miałam nic z wyjątkiem patologicznego dnia (nie spałam całe noce). Teraz próbuję coś tam zmienić, poprawiłam rytm dobowy, byłam u psychologa - jeszcze nie poruszaliśmy tego tematu - i wybieram się do lekarza., szukam zajęć "na zewnątrz". Ogólnie dręczy mnie całe życie pustka, brak sensu i brak bliższego zainteresowania życiem, brak umiejętności nawiązania bliskich, trwałych relacji na żywo z kimkolwiek (poza tym od studiów nikogo nie poznałam - tak - nikogo prywatnie i bezpośrednio, nie miałam zupełnie gdzie - własna rodzina, przyjaźń, koleżeństwo to dla mnie abstrakcja) - obojętnie czym się zajmuję, jednak najgorzej kiedy żadnych prostych zajęć nie mam i mam wolny dzień w domu - wówczas stopniowo pogrążam się w biernym, tępym cierpieniu, niczym nie umiem zająć ze szczerego zainteresowania - trzymająca mnie i tak fala biernego bólu, nasila się niepostrzeżenie , ale nieubłaganie. Podkreślam, nie odczuwam czynnej rozpaczy, żywego smutku - tylko beznadziejne, puste, rozpierające, tępe uczucie "od wewnątrz", nie dramatyzuję, ale nic mnie nie cieszy, nic nie przyciąga, nie mam planów, nie porywa muzyka ani literatura - jakby mnie nie było, mimo że nie boli, nic mi się nie dzieje, ale wytrzymać nie mogę i tak.Często wówczas - poza też -myślę o śmierci - wyobrażam sobie ze szczegółami jej specyficzną formę (bardzo skuteczną) jako rozwiązanie na przyszłość - biorę pod uwagę, że jestem jeszcze w miarę młoda, sprawna i mam jakieś tam szanse na lepszą chwilę i nie jestem do końca sama - ale uznaję, że gdy sytuacja za kilka lat się zmieni i będę już naprawdę sama, wtedy zorganizowanie samodzielnego rozwiązania wszystkich problemów będzie dla mnie ważną opcją. Nie dążę do śmieci czynnie i nie jest dla mnie pożądaną rzeczą obecnie (wręcz przeciwnie aby nie pociągnąć za sobą innych) ale uznaję ją jako możliwość na przyszłość - "na zimno" myślę o niej jako jedynym wyjściu z sytuacji mojego nie niosącego żadnej , ludzkiej satysfakcji życia, bez kierunku - które staram się poprawić mimo wszystko, chociaż bez zacięcia i z wielkimi oporami wewnętrznymi i ogólną niechęcią do wszystkiego, z głębokim poczuciem braku sensu i satysfakcji, z prawdziwą niewiedzą czego chcę.Myślicie, że są to prawdziwe myśli samobójcze? Mam je dość często, właściwie codziennie "oswajam" się z nimi i myślę, jak to będzie kiedy będę w tej sytuacji - chociaż nie chcę umierać i boję się śmierci, miewam też chwilowe euforie, zwykle poza domem w samotności. Ponadto moje uczucia są płytkie, nie budują mnie wewnętrznie, żyję chwilą i nie mam żadnej wiary w przyszłość, ani planów - próbuję tylko czegokolwiek się chwycić, żeby zapełnić czas i nie musieć mierzyć się z opisanym stanem "rozpierania duszy od wewnątrz nicością", skoro nie umieram, muszę czymś się zająć - chociaż wszędzie jestem jakby nie na miejscu, wszystko mnie nuży - jednakże w domu po tylu latach nie umiem być już dłużej "dzieckiem", błąkam się po świecie, a sama ze sobą wobec zwykłego wolnego dnia przegrywam (albo drugiej połowy dnia - kiedy jest mi zwykle gorzej, czas się ciągnie, nic mi nie jest, ale mam wszystkiego dość - intelektualnie nie umiem się niczym zainteresować, odpuszczam wtedy obowiązki i zaznaję małej ulgi)- złe myśli prowadzą mnie do agresji, albo głuchej pustki -dosłownie nie do zniesienia - przed którą nie ma ucieczki, a ja nie wiem dokąd się schować - w co? - czasem słucham "na siłę" muzyki, czasem uciekam w sen - żeby ująć czasu z dnia, nie czuję czynnego, smutku, żalu, rozpaczy - ale nieokreślone, nierozpoznane złe emocje coraz mocniej mnie przygniatają, określiłabym to jako "implozję" jak stopniowe, powolne zbliżanie ściany, aż nie można dobrze oddychać i w tym "przyduszeniu" nie wiadomo dokąd uciec, chociaż żyjesz i przyzwyczajony jesteś do ucisku.Następnego dnia, jestem często bardzo słaba fizycznie, obolała, ale czuję ogromną ulgę, że nastał nowy dzień i "to" odpuściło - ale tylko dlatego, że dzisiaj już na pewno gdzieś pójdę odetchnąć - choć lekki, mało kreatywny smutek i dołowe poczucie bezsensu jest ze mną i tak - tylko nauczyłam się z nimi żyć. Dlatego też mimo lat nie umiem wytrzymać spokojnie i zrównoważenie ze sobą, iść do przodu, cokolwiek zbudować jak dorosły człowiek - chociaż pozornie jestem bardzo spokojna, osadzona w momencie, mam tak odkąd pamiętam. Jak myślicie?#wykop30plus #psychiatria #depresja #samobójstwo #wykop40plus #psychologia
517

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (7)
mirko_anonim
Opublikowane
@MajorKusiol: Masz zapewne rację, ja nigdy nad sobą naprawdę nie pracowałam - wszystko było tylko moim "lenistwem" - chcę bardzo teraz, w progu wieku średniego, ale łatwo się zniechęcam, z drugiej strony nie mam wyjścia, jestem w kryzysie, kiedy byłam dzieckiem, miałam problemy, np. przez wagę - odsunęłam się od siebie, przywiązałam do rodziców, straciłam wszelką satysfakcję z kontaktów z ludźmi - zamknęłam w domu, w nim wpadłam w silną depresję o rysie rezygnacyjnym ("pogodziłam" się, że to będzie reszta mojego życia, czasem nie myłam włosów tygodniami) - zaczęłam dochodzić do wniosku, że nie nadaję się do życia (od dziecka miałam epizody lękowe, nerwicowe) z głębszych przyczyn niż tylko zaniedbanie fizyczne, teraz coś próbuję i zła psychiczna sytuacja stale do mnie wraca - nie chcę umierać, ale czuję jakby moje życie już się skoczyło, a jeśli zabraknie rodziny wówczas to będzie jedyne, dobre rozwiązanie, które uchroni mnie przed eskalacją bólu i cierpienia. w moim domu było wiele trudnych sytuacji psychicznych, które odbiły się na mnie, nie mam prawdziwych uczuć, jestem w martwym punkcie, wyobrażam sobie śmierć żeby ją oswoić, ale wiem, że jestem taka, że potrafię czasem - kiedy mam "motywację" pokonać barierę i wstąpić w coś czego się bardzo nawet boję, dlatego zapytałam o te myśli, czy mogę je traktować jako "myśli samobójcze". Myślę czasem, że kiedy zachoruję poważnie - co obecnie powszechne - szybko się pogodzę, nie będę walczyć, o co?, dla kogo?, dla siebie? - skoro nie mam nic, nawet szacunku do siebie, jestem śmieciem, przegrałam - z wielu własnych win - życie. Już teraz jestem jak "nieżywa" psychicznie, funkcjonuję, ale raczej rozumowo, niczego nie kocham.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@2xpapanalepiku: Bardzo bym chciała się wesprzeć tą psychoterapią - dlatego byłam już u psychologa, ale to był wstęp - konsultacje tylko, na właściwy cykl trzeba czekać rok i kosztuje ok 1000 złotych miesięcznie. Bezpłatna to także długi czas czekania. do 2 lat. Motywuje mnie ona bardzo do znalezienia pracy, ale nie wiem czy dam radę, nawet gdyby mi się udało ją znaleźć - ją utrzymać, to mnie martwi bardzo, wiem że prawie nikt nie rozumie co to znaczy być wszędzie nie na miejscu, dać życiu uciec - nie trenować się w nim, nie mieć swojego indywidualnego miejsca. być wyrzutkiem w swej psychice - bo kobieta przecież nie ma prawa, tylko powinna łapać idiotę.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@naksu: Ja czasami nie widzę wyboru - jem żeby na chwilę odsunąć negatywne emocje, próbuję się powstrzymać, ale to zawsze jest silniejsze od mnie, jestem tu bo mam rodziców - nikomu nie można zostawiać podobnych "prezentów" , ale gdyby ich nie było to naprawdę nie wiem, ale raczej duchem nie dam sobie rady, nawet jeśli zostawią mi resztkę oszczędności.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Anonim (nie OP): Hej, dobrze Cię rozumiem, mam bardzo podobnie, ja wychodzę na "spacerki" - na chwilę poprawiają mi humor, ale to moment - zajęcie się kończy smutek codzienności wraca i destrukcyjne mechanizmy jego odsuwania. Rodzina, cóż, utrzymuje mnie bo wie, że sytuacja nie jest prosta. Też mam chyba fobię - a przynajmniej nie umiem nawiązywać bliższych relacji, które połączyłyby mnie ze światem, boję się życie, źle się w nim czuję, ale w domu też już, jestem przez to na rozdrożu. "Chce działać, ale coś mnie blokuje, coś mówi mi w głowie, że wszystko jest nie dla mnie."świetnie Ci ę rozumiem, mam całe życie to samo - to mnie zepchnęło na margines marginesu życia - i każdy mnie by chyba wyśmiał jako lenia i pasożyta - wstydzę się przez to przed ludźmi, nawet tutaj. Tutaj uważają, że zaniedbany życiowo mężczyzna - z problemami, -nie odmawiam, ani nie neguje nikomu jego nieszczęścia, tego "prawa" przecież - musi "dostać" dziewczynę ze swego marzenia, a kobieta, kiedy jej "nie idzie", powinna tylko "ogłosić się na Tinderze" - i już, znajdzie "sponsora", wykorzysta go i tym samym uzyska "szczęście". Kobieta nie ma prawa się bać bo świat jest dla nich otwarty... - szczególnie gdy mają 40 lat, nikogo bliskiego i brak umiejętności społecznych - na pełną rodzinę nie mają już nawet czasu, a potencjalny "towarzysz" oceni je jako - albo "stare i głupie" - z "przetrąconym łbem", albo naiwne do wykorzystania skoro nic lepszego się do tej pory nie trafiło, a poza tym będą niewidzialne - nie mają już uroku młodości i są zbyt "przemądrzałe" lub ośmielają się sygnalizować "problemy".
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Kabotyno: Ale u mnie jest problem z nawiązywaniem podobnych związków, to jeden z głównych filarów moich życiowych porażek i nie potrafię tego zmienić na siłę - to za dużo dla mnie, stąd np. problem z pracą. Myślę o psychoterapii, ale na to potrzeba pieniędzy, których nie mam i czasu, rok czekania prywatnie, nawet 2 lata "państwowo". Dzięki za odpowiedź.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
Wiem co czujesz. Podobnie, jestem kobietą przed 40, co prawda miałam kiedyś pracę, ale ją straciłam, bo mnie w niej nie akceptowali. Depresja, fobia społeczna i lęki były coraz trudniejsze do ukrycia. Nie wiem co to samodzielność i boję się, a przed ludźmi się wstydzę, no każdy jakoś sobie radzi, a ja stoję w miejscu, wręcz się cofam. Noce oczywiście płaczliwe i bezsenne, a później przesypiam pół dnia i tak w kółko. Staram się codziennie jeździć godzinę na rowerze i to mi trochę pomaga na chwilę. Na to, że znajdę partnera, założę rodzinę przestałam liczyć, bo we iem, że byłabym tylko ciężarem dla kogoś, co jeszcze bardziej by mnie dobiło. Najbliższa rodzina mówi mi oczywiście, że będzie dobrze, dam radę, ogarnę sobie bez problemu jakąś pracę, ale ja w to nie wierzę, póki co nie mam siły i też boje się go będzie dalej. Chce działać, ale coś mnie blokuje, coś mówi mi w głowie, że wszystko jest nie dla mnie. Nie rozumiem facetów, którzy myślą, że każda kobieta ma w życiu łatwo. Wkurza mnie to.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@2xpapanalepiku: Dzięki za miłe słowa - to opisane, może nieudolnie uczucie jest dla mnie bardzo wyniszczające w działaniach, - czego dowodem jest moje całe dorosłe życie, psycholog nic mi nie powiedział w żadnych konkretnych kategoriach, raczej unika nazewnictwa, a na lekarza jeszcze czekam, zwróciłam się tutaj, bo w sytuacjach bezpośrednich często z nerwów pośpiechu nie umiem się precyzyjnie wypowiedzieć i bagatelizuję swoją sytuację - nie chcę dramatyzować i przesadzać,rozumiem że ludzie mają, co widać szczególnie tu na Wykopie, naprawdę poważne problemy z życiem, ale chciałam się -żeby dziwnie nie zabrzmiało - "upewnić", że ja też mam prawo do słabości.
Moderator Jailer
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cm06y75uw01leiqv1h94713qs

Dodane: 23 sierpnia 2024 - 18:50:48
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy