Opublikowane
Urodz się takim milenialsem. W lata 90 spędź na życiu w szczęściu, w miarę. jak rodzice nie pili i nie bili to można było mieć proste ale fajne dzieciństwo. Kaczor Donald, batman animated, lody na patyku, na pleju u kolegi, bieganie po lesie, wakacje na mazurach. Taty często w domu nie ma bo pracuje. Później lata 2000, wielkie zmiany technologiczne, ludzie urodzeni w latach 60-70 zaczęli wykorzystywać granty europejskie, technologie, otwierać korporacje i spolki. Duża emigracja za granicę, widzisz że język angielski to przyszłość - zaczynasz się uczyć i niemieckiego i angielskiego. Grasz w battlefielda, fallouty, oglądasz lost. Lata 2010, Polska sucha stopa przechodzi przez kryzys ekonomiczny, jest duży optymizm ale chodzisz na studia i widzisz że coś jest nie tak.... Rodzice twoich znajomych sprzedają swoje ziemię po PGR, i kupują kolegom mieszkania w mieście a Ty wynajmujesz i zapieprzasz jako kucharz wieczorami by się utrzymać tuż nad tafla wody. Nie masz czasu na żadne randkowanie ani na znajomych. Zapieprzaj dalej niewolniku.Widzisz że studia nic ci kompletnie nie dają oprócz papierka, zaczynasz następne. Dalej gówno. Beton akademicki robi swoje. Czy to inżynier czy to prawo, obojetnie. Beton i slajdy sprzed 10 lat. Rok 2014, wchodzisz na rynek pracy. Twoi znajomi mają już kupione mieszkania lrzez rodziców co sprzedali ziemię czy zarobili za granicą w latach 1990-2010 i teraz dzieci mają gratis mieszkania. Ty ciulasz za 2400 netto w Wielkiej korporacji. Opłacasz pokój 1000 zlotych, żyjesz za 800-1000 a odkładasz z 400. Doszkalasz się, robisz certyfikaty, bierzesz dodatkowa pracę, udzielasz korków dla genz z bogatych rodzin.W 2015 wygrywa kto wygrywa pomimo że głosowałeś za kimś innym. Ciulasz dalej. Zero życia towarzyskiego bo trzeba się wreszcie dorobić mieszkania. Zmienia się pracę, certyfikaty. W okolicach 2019 masz już fajna pracę, możesz trochę odetchnąć ale patrzysz i ceny nieruchomości takie jakby za drogie. Niby ciągle odkładasz ale wciąż nie to... Chcą od ciebie 20% wkładu czyli prawie 100,000 złotych za mieszkanie małe we Wrocławiu. Tyłu jeszcze nie masz.Czytasz o dworkach, o lotach marszałka, o KNF, o misiewiczach, o kopercie córki, o 500+, o emeryturach. Serce Ci rośnie wiedząc że Twoje podatki (już drugi próg) idą na takie szczytne cele.Jeb 2020. Praca z domu (wynajmowane dalej), kontrolę, kwarantanny, gówno z wychodzenia i cieszenia się życiem. Zero podróży.Ceny nieruchomości ci odlatują z dnia na dzień. Randkować nie można, oglądasz seriale, grasz, robisz kursy na udemy, ćwiczysz w domu i chudniesz 10 kg. 2021: ceny nieruchomości osiągają stratosfere, tracisz pracę bo "cięcia" i zamykają twoje stanowisko pracy. Poświęcasz pieniądze z wkładu własnego na życie. Inflacja zżera oszczędności z jednej strony, brak pracy i życie zżera z drugiej, inwestujesz na giełdzie by to uratować. 2022: zarob trochę na giełdzie ale dalej tylko marne 20% w skali roku. Oczywiście trzeba odjąć podateczek bo TVP samo się nie oplaci. Inflacja i tak powyżej 20%.Ceny nieruchomości już w skafandrach latają w okolicach księżyca.Rozpoczyna się wojna, +1m ludzi w wieku produkcyjnym co mogą spać w 6 w pokoju bo bomby nie spadają. Ciągną do miast bo tam jest praca. Dalej mieszkaj w wynajętym, podnoszą ci cenę bo “mam artyoma i jego rodzinę na wyciągnięcie ręki panie anonim, no i wie Pan, inflacja, koszty, płać pan". Auta jak nie masz to już nie będziesz miał bo byś musiał chyba sprzedać obie nerki. Udaje ci się znaleźć pracę, jakąkolwiek, w korporacji, stres, łysiejesz, jesteś dobrym pracownikiem, dostawaj trochę więcej niż w 2021 a inflacja robi swoje. Ale musisz wrócić do biura. Nie wiesz czemu no bo nie pracujesz w okienku ale szef coś mówi o "integracja, lepsze wyniki z biura" no ok, nie jesteś programista że możesz sobie zażyczyć 20k netto na start z domu na b2b. Kaszlą ludzie na open space, łapiesz covid, zero smaku i węchu, telepie cię gorączka przez tydzień. Od razu +10kg w dupie. Jak na studiach jadłeś chleb z serem, ryż i tania czekoladę z biedronki to dalej to jesz. Próbujesz jeść zdrowiej ale szkoda ci pieniędzy, dieta studenta dalej wchodzi. Nie pamiętasz kiedy ostatni raz jadłeś awokado ale wszyscy mówią że masz to odstawić? Próbujesz randkowac, eee tam taki chu*. Nie jesteś wysoki, dynamiczny, bogaty, nie masz auta. Taki chu*. Został ci discord i znajomi z pracy. Ale zanim odpalasz discorda to mignelo ci jak to znowu świat pobił rekord temperatur i ze odra zniszczona. Jak to Orlen ma rekordowe zyski a miliarderzy zarobili następne miliardy. I jak to handlarz bronią zniknąl a w ogóle niewybory które według konstytucji były wyborami nigdy nie nie odbyły. 2023: kryzys wieku średniego. 33 lata. Głupi dom na polu, nietkniety od 30 lat, kosztuje półtora miliona zlotych. Klitka 22m2 kosztuje 300k. Zdolności jak nie miałeś to dalej nie masz. Za klitkę we #wroclaw chcą 600k, bank mówi że musisz zwrócić z odsetkami ponad milion. A jeszcze remont. Ceny nieruchomości machają Ci z bazy "Złote tarasy" na uranusie. Oglądaj sobie instagrama jak to młodsi od Ciebie jeżdżą po świecie, jak to osoby 40+ jeżdżą AMG, mają domy i wakacje. Zastanawiaj się czy dostaniesz list na ćwiczenia wojskowe czy nie dostaniesz? Twoje pieniedze co zainwestowałeś w 2022 są na -15%.Czytasz o podwyżce do 800+ bombelkowego, o następnych emeryturach, o podwyżce pensji minimalnej. 10 lat pracy za mną prawie. Nie mam nic oprócz łysiny, brzucha, bolących pleców. ZUS ci mówi że dostaniesz 23% ostatniej pensji na emeryturze za całe 32 lata. Jeżeli oczywiście dalej będzie limit 65 a nie od 70, no i jeżeli dożyjesz bo smog w zimie możesz aż jeść łyżka. Zastanawiasz się czy będziesz miał pracę w wieku 50 lat... Wysyłasz jakieś 10 cv tygodniowo na stanowiska za granica. Każde skraftowane pod ofertę, zero odzewu. Na 183 cv tylko 3 rozmowy rekrutacyjne. Mówisz że chcesz tyle i tyle, nie oddzwaniają. Rozmawiasz ze znajomymi z Erasmusa, mówią że też jest ciężko i nikt nie zatrudnia no i też ceny nieruchomości wybiło. Ja juz dałem sobie spokój. Quiet quitting w pracy ostro. Jak napisze jednego maila za dnia to cud. Jak mnie wywalą to mam to w dupie. Pogodziłem się z tym. Jakby inflacja wywaliła do +100% to bym tylko się uśmiechał i patrzył jak wszystko płonie. Codziennie zasypiając z wykończenia w domu patrzę w sufit i zastanawiam się ile jeszcze. Nawet szczur musi mieć nadzieję a ja widzę że od momentu wejścia na rynek pracy w 2014 pogorszyło mi się zdrowie, straciłem tysiące godzin na siedzenie przed monitorem, setki godzin na gówno certyfikaty, straciłem jakieś 30% oszczędności w ostatnich 3 latach, jestem mega nieszczęśliwy, jak nie chodziłem do restauracji tak dalej nie chodzę. Ale przyjdzie Ci wykopek i powie "idź na boot camp! Jeszcze wcześniej wstawaj, jeszcze ciężej haruj. Jedź za granicę i pracuj w baraku!!! Idź do psychologa!!! PKB Polski najwyższe na świecie!! 1111" #neet #praca #pracbaza #bullshitjob #studbaza #ekonomia #depresja #nieruchomosci #wroclaw

Dołączone mediagrafika

5a8

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (8)
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cmCo znaczy szklany sufit? Proste - w tamtejszej pracy nie zapłacili więcej, bo mieli to w dupie, wiele robiono po łebkach, by jakoś było. Nie był to startup, ale bywała presja. W porównaniu z wcześniejszym korpo - bywało że presja była większa. Wbrew pozorom - nie każdy jest genialnym orłem, a moim zdaniem nawet mniejszość. Paradoksalnie - może to błąd poznawczy - ale wydawałoby się że częściej można spotkać ludzi z odwróconej krzywej Gaussa; spotkać jednostki wybitne, typu inżynier który potrafi ogarnąć tematy o jakich mało komu się śniło, a co dopiero je zakodować, oraz mnóstwo ludzi o niewielkich ambicjach czy przeciętnych umiejętnościach. Ty czuj się nieco średniakiem. Zdarzają ci się wybitne rzeczy, coś czasem się uda, gdzie czujesz że prawie rozumiesz tych geniuszy, ale miewaj również problemy ze zwykłymi rzeczami. Może gdyby się człowiek bardziej przykładał w trakcie studiów - więcej by zapamiętał... może. Technologie się jednak zmieniają, zmienia się też wiedza domenowa - w jednych domenach szybciej w innych wolniej. Trafia się na różnych ludzi w pracy - raz na pomocnych, raz na paskudnych.Teraz oczywiście sytuacja się zmieniła - ludzie ze stażem i z pewnym zgromadzonym zasobem wiedzy - w miarę mają możliwości - zmiana pracy itd. Tylko - nie każdy szuka tego samego, nie dla wszystkich to samo jest ważne. Dla jednych liczy się tylko kasa, "w pracy nie szukają znajomych". Inni cenią sobie w miarę spoko ludzi w pracy, gdzie można się też pośmiać, pożartować a nie tylko przychodzić tyrać X godzin i do domu. Kwestia wyborów. To w zasadzie jest zabawne, jak wiele ludzi niestety jest ograniczonych socjalnie czy intelektualnie jeśli chodzi o zrozumienie prostych rzeczy które kierują ludźmi. Na wykopie widać to zwłaszcza - w tylu wątkach widać brak zrozumienia drugiego człowieka, innego podejścia do wielu zagadnień. Kiedyś się mówiło że taki człowiek pozjadał wszystkie rozumy, myślał że jest najmądrzejszy i tylko on ma rację. Może z czasem życie uczy pokory, ale raczej nie - wciąż są przekonani o własnej nieomylności. Najzabawniejsze - wydaje im się że jeśli X razy im się udało, czy to przez szczęście czy przez ciężką pracę - to przekłada się to na wszystkich, "wystarczy uderzyć pięścią w stół, tu masz mój przykład - ja robiłem tak i tak, zrobisz tak to się uda". Wspaniała gra, gdzie wszyscy zyskują i nikt nie traci ;)Wiele więc jest zmiennych które mogą być ważne dla jednych a nieistotne dla innych. To też ogranicza swobodne zmiany zatrudnienia. Znajdziesz zwolenników b2b jak i uop. Orędowników pracy tylko zdalnej, jak i takich co lubią czasem wpaść do biura - czy to dlatego że w domu dzieci i hałas, a może potrafią się tam lepiej skupić, woląc by dom był tylko domem a nie biurem. Czasem tu widać posty ludzi pracujących w IT, za jakieś małe stawki mimo stażu. Może faktycznie nie byli w stanie zrozumieć pewnych tematów bardziej? Może musieliby się dokształcać po godzinach? Może nie każdy ma tak uformowany umysł by się skupić tylko na jednej specjalistycznej i dobrze wycenianej domenie, a może nie każdy nawet tego chce - woląc znać słabiej kilka języków? Znów, kwestia wyborów, predyspozycji, motywacji, pracy nad sobą i szczęścia.Znam też osóbkę prawie po prawie, która odpadła na 5 roku tego prawa - sama rezygnując. Miernota? Niekoniecznie - to tylko pokazuje właśnie te ograniczenia w myśleniu i butę o której piszę powyżej. Zarabia dobrze, robiąc coś innego, to co lubi. W prawie natomiast bez znajomości nie dostaniesz się na aplikację, a bez tego będziesz klepać formularze dla grażyny w jakiejś zapyziałej kancelarii za parę tysięcy. Nie zamierzam się naśmiewać z podejścia że każdy prawnik to gość ze Suits, wpada do pracy na godzinkę, w penthausie podpisuje umowę za milion Euro i inkasuje swoje 50k. Dla mnie to naiwne myślenie, ale nie muszę nikogo na siłę przekonywać, że takie jednostki to promil promila.Podobnie programista - mało który zarobi 50-100k, chyba że w Emiratach, albo na 3x overemploymencie. Jednostki dostaną tyle od pojedynczego klienta ze Szwajcarii czy USA. Jak ktoś chce płacić (w moim rozumieniu) zdrowiem psychicznym jak spiąć te wszystkie tematy, "w max 4h dziennie" to proszę bardzo. Praca jako programista się nie skaluje. Logiczne jest to, że im lepszym się jest specjalistą - tym bardziej maleje możliwość zmiany pracy - nie każda firma może sobie finansowo na takiego pozwolić, nie każdej jest taki na co dzień potrzebny. Jeśli znajdzie sobie ciągłość pracy na kontrakcie - to tym lepiej dla niego/niej. To coś jak ordynator czy światowej klasy chirurg. Może pracować w X szpitalach, ale nie w Sosnowcu - bo nikt mu nie zapłaci nawet 1/10 tego co by chciał.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Rok 2005 idz na studia w IT - prawie programowanie. Mało cię nie wywalają, ale udało się skonczyć, pierwsza praca niemal jak praca ciecia. Przebolej 1 rok, rzuć się na głęboką wodę i jedz do pracy w Wawce. Wtedy jeszcze dało się mieszkać w kawalerce za 1300, choć raczej w standardzie wczesnego Gierka. Zaczynasz z kasą 5k brutto, kilka lat później dochodzisz do 10k brutto i szklany sufit. Związki niby jakieś były, ale uczucia w tym nie było, jakiś seks, a i to na siłę. Wypierdol za granicę, zarabiaj niby więcej, ale koszty życia też większe. Miej jeszcze mniej znajomych niż dawniej, patrz z uśmiechem mony lisy jak ludzie układają sobie życia, pokonują trudności, zawierają związki małżeńskie, budują domy, rozwodzą się. Miej spore oszczędności i brak planu na życie, mało co cię cieszy, a i każda decyzja kupna mieszkania wiązała by cie z danym miejscem - miasto czy wies, Polska czy zagranica. W sumie happy endu nie ma. Mogło być gorzej, jeszcze nie masz żadnej paskudnej choroby.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Hej, dopiero teraz mogę wszystkim odpisać bo pojechałem sobie w góry @Ogau: fajnie ze miałeś czas bzikac parę lat temu bo nie musiałeś pracować aż do północy po całym dniu na studiach@Szampion też to zauważyłem. Czytając wszystkie możliwe subreddity o finansach z różnych krajów to widzę że dużo młodych jest w tej samej sytuacji. Wejdziesz na finanzen, na francuski subreddit czy ukpersonalfinance i wszędzie to samo. @Dr_Killjoy
Wzruszające. Kiedyś ludzie płodzili 14 dzieci, 9 z nich nie przeżywało dzieciństwa, najwiekszym wydarzeniem w ich życiu było zobaczenie wędrownego teatru w dzień targowy
A po co się ograniczać? Cofnijmy się do kamienia łupanego że jak nie rozpaliłeś ognia na noc to cie coś zabiło. Ja się porównuję do ludzi którzy jeszcze żyją i żyją w podobnym ustroju i w podobnych krajach. A swoją drogą, porównywanie się w dół to zawsze takie bidaporownanie. Rzeczywiście jak się porównam do Filipińczyka co żyje w gówno chatce to według niego wygrałem życie bo mi z dachu nie cieknie. @Reanef @Twerk przyszło mi do głowy by zmienić kraj i przecież wysyłam CV. Nikt nie przyjmuje. A na produkcję czy zbieranie wisienek to nie po to robiłem studia, pracowałem, doszkalalem się żeby teraz pracować obok Arka co ma 18 lat i nie zdał matury. @Zirf1337 tak jak mówi @PfefferWerfer. Nie wiem skąd się wzięło przekonanie że papier inżyniera z automatu powoduje dobra pracę? Wiele moich znajomych pracuje za 6-9k brutto a są podobno w najlepszym wieku na rynek pracy. @twerk oczywiście że korpo zatrudnia Ukraińców! Nie wiem gdzie żyjesz ale moje korpo zatrudnia Gruzinów, Hindusów, Ukraińców, Azerow, itd. I oni nie proszą o te same stawki co my bo oni i tak zarabiaj x razy więcej niż w domu. Tak jak mówi @JanRouterTrzeci większość ssc i bpo zatrudnia ludzi że wchodu bo nie ma dla nich różnicy w ap/ar czy supporcie czy cadzie czy back middle office. 6000 złotych brutto to była stawka która dostawałem kilka lat temu i Ukraińcy ja teraz dostają. Jak ja mam podejść do pracodawcy i powiedzieć chce 14 tysięcy? @b7kj a byś się zdziwił. Widziałem na fb na jednej z grup o domach parę dni temu. Środek pola, daleko od wszystkiego, środek polski. Ludzie w komentarzach naśmiewali się Ale co z tego jak oferta wisi za 1.5m.Co do 100k wkładu własnego w 2019, tak byłem bliski uzbierania tej kwoty ale nieruchomości które mnie interesowały już były droższe o ileś tam procent jak na nie patrzyłem w 2017.@throwawayaccount1 rzeczywiście byłem głupi że poszedłem na następne studia. Myślałem że papierek mgr inż mi pomoże bardziej niż po prawie (gdzie jeszcze by mnie czekała aplikacja... I zarobki 1.7k) a się okazało że nawet niby dobre studia inż nie dają mi takiego przebicia. Studiowałem tak swoją drogą oba na raz. @Silvestre_Cucumeris daj namiar gdzie dostanę awokado we Wrocławiu za 1 złotówkę. A 10kg nie w tydzień tylko w 2 miesiące. Zanim się wziąłem z powrotem za siebie. @jacekres widzisz ty załapałeś się na pracę już na studiach a ja musiałem brać obojetnie co by się utrzymać studia jąć 2 kierunki na raz. Zazdroszczę mocno. @T0pi5 pracowałeś kiedyś na kuchni wieczorami? Wiesz jak wygląda ta praca? Kończyłem o północy. @Ksut_Melodi ależ oczywiście. Od lat mówię że jesteśmy Hindusami Europy. Ta sama mentalność niewolnika, ten sam tragiczny system studiów, to samo podejście do religii. Jedyna różnica to mniejszy gini oraz większą higiena. @unguided1989 trzeba było. I szukałem ale jakoś nie pyklo z żadną.@RobotKuchenny9000 przeczytaj jeszcze raz... Ja nikogo nie obwiniam. I nie pozdrawiam pokolenia co wchodziło na rynek w 2007 albo co wchodziło w 1980-1990-2000. Po 2012-2014 mniej było już możliwości na zarobienie dużych pieniędzy a ceny nieruchomości szły sobie ciągle do góry. @badylord to jest chyba jedyna droga ale zanim zacznę zarabiać przyzwoite pieniądze to muszę obniżyć swoją pensje o 50-80% przez następne 3 lata (nauka, praktyka w Polsce ). A ceny nieruchomości uciekają jeszcze bardziej. Super psiak tak swoją drogą
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
Nester86:
kto sie nie ogarnął z własnym mieszkaniem do covidu ten robi teraz takie wpisy. kupilem mieszkanie 40m za 160tys w 2017, kredytu wzialem 100tys, splacilem w 3 lata. dzis mam synka, wspaniała kobiete i ciasne wlasne 40m. właśnie siedzę na ulropie w chalupach. moze nie sa to seszele ale jestem razem z moja cudowna rodzina. mamy podobnie lat, podobny start, zastanów sie gdzie TY popełniłeś błąd a nie zrzucaj winy na wszystkich dookola.
just urodź się kilka lat wcześniej i weź kredyt przed cyrkiem Corona i Upadliną bro XD
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Zgadzam się co do nieruchomości że ceny to jakiś kosmos. Zabita decha chałupa teraz po 300k, zwykły dom budowany te 20 lat temu za grosze dzisiaj po blisko milion. Abstrakcja totalna. Zarabiam po 2/3x więcej niż zwykły Kowalski a i tak nie stać mnie na własny kąt bo takie drogie teraz jest życie. Nie dostałem nigdy nic; ciężko pracuje, zarabiam więcej a i tak na nic mnie nie stać. Podnoszą ta pensje minimalna i tak patrząc to nie ma sensu mój zapierdziel jak za tą kasę co mam teraz przeżyje tak samo jak za minimalna tyle ze juz nic bym nie zaoszczedzil tylko co po tych oszczednosciach w tych czasach... Czasy okropne. Jakbym urodził się 10 lat wcześniej to dzisiaj bym był bogaty. Czasy okropne
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Odrzucone
Treść odpowiedzi nie jest dostępna.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Rok 1920 - rodzisz się w rodzinie kupców w Krakowie, prowadzicie mały sklepik, rozwijacie interes, otwieracie kolejne i tak w 1939 roku dostajesz pod zarząd 2 sklepy w Warszawie, poznajesz dziewczynę z dawniej szlachty Rok 1940 - po kolei giniecie na różne sposoby na froncie i w oboziePrzeżywaszRok 1945 - przezyłeś jako ostatni wojnę i giniesz w lesie z rozkazu NKWDWeź nie pier* OPie. To że teraz każdy to klient dla terapeuty i płateczek śniegu nie znaczy żeby obrażać poprzednie pokolenia!
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Rok 2005 jedź po LO za granicę do Włoch na rok do pracbaza, aby sobie zarobić porządną kasę. Niewypał, wróć po miesiącu z pustymi rękami. Brak pomysłu na życie. Gównoprace dorywcze. Marzą ci się studia, a wprowadzają stypendia socjalne i za wyniki w nauce.Idź na gównostudia 5 letnie mgr., otrzymuj max stypendium socjalne i prawie max za wyniki w nauce. Da radę tak ciągnąć z dorywczymi pracami.Miej świadomość, że gównostudia nic ci nie dadzą, więc rób w tym czasie wszystkie możliwe kursy finansowane z UE dla bezrobotnych lub pracujących (umowy zlecenia jako prace dorywcze). Głosuj na Tuska, bo obiecuje, że młodym będzie lepiej. Zapieprzaj dorywczo na stacji paliw za 5 zł/h, nic się nie da odłożyć. Janusze biznesu nie zatrudniają po kursach, bo musisz mieć minimum 2 lata doświadczenia, aby w ogóle cię przyjęli za minimalną, a poza tym jest 10 chętnych na twoje miejsce.Skończ studia, co dalej? - O, są następne 3,5 letnie inżynierskie sponsorowane w ramach UE. No to jedziem z koksem. Gównopraca się ciągnie na stacji paliw, znów jakieś kursy i szkoła policealna, ale stypendium już nie przysługuje, a za wyniki w nauce jakieś grosze, a do tego beton z polibudy wystawia oceny za koszulę w kratkę, niedowagę i okulary na nosie, zamiast za wiedzę. Chui z nimi. Końcówka studiów i już masz serdecznie dość widząc układy i układziki. Trafia się praca sezonowa w Anglii. Jednak kurs kierowcy autobusu się przyda. W międzyczasie proponuja ci pracę w urzędzie w związku z praktykami, bo im się spodobałeś. Oferują na początek najniższą krajową xD. W tym czasie już wiesz , że w miesiąc zapieprzania u angola masz cztery razy tyle odłożone. Kilka sezonów, a każdy coraz dłuższy, więc funtów przybywa. Ostatni rok studiów, średnia zawsze powyżej 4,5. Jest 2014 rok, ceny nieruchomości po kryzysie trochę spadły, ale na wykopie i tak straszą co jakiś czas, że pieniądze będą warte tyle co papier toaletowy.Rozglądaj się za nieruchomościami. Trafiło się kilka nieruchomości w centrum średniego miasta w kamienicy za niską cenę, ale spadkobierców jest kilkudziesięciu. Prowadź ich po niuansach urzędniczych, aby wyprostować wiele błędów i zagadnień prawnych. Po dwóch latach zbierz wszystkich razem i odkup od nich nieruchomości do remontu. Udało się, choć jedna osoba 3 miesiące po transakcji notarialnej zmarła . Nie ma znaczenia.Nie ma też znaczenia pisanie inż. pracy dyplomowej. Gowin zderegulował twój zawód, więc na cholerę ci kolejny tytuł do szuflady. Lepiej zarabiać. Niestety u angola do władzy dorwali się polacy i jest kiszka. Rezygnacja z pracy, bo nie ma sensu. Ale fajnie, teraz za kurs z UE jeszcze ci płacą, nie to co za Tuska xD. Bierz od razu dwa kursy, bo wtedy podwójna kasa. Staż też podwójny, więc masz na rękę 2/3 tego co za granicą, ale możesz na miejscu podłubać coś przy nieruchomościach.Chujnia jak zwykle ze złapaniem zawodowego doświadczenia, bo małomiasteczkowa Januszerka zawsze wymaga minimum 2 letniego doświadczenia. I nie przekonuje ich, że mam sporo własnego sprzętu, busa, doświadczenia w jakichś pokrewnych dziedzinach zawodowych, a za pracę u nich w całości płaci mi ośrodek szkoleniowy, a Janusz nie dokłada ani złotówki, a często jeszcze dostaje kilka stówek z tego ośrodka. Dokładam do tego jeszcze całą papierologię, którą za niego ogarnę, a dodatkowo piszę mu oświadczenie in blanco, że po stażu rezygnuję z pracy u niego, aby miał podkładkę. Umysł Janusza tego nie ogarnia, a przy okazji strach przed papierologią i ewentualnymi kontrolami (których nigdy nie ma ) go paraliżuje.No nic, trzeba się udać na neetowanie, a w międzyczasie jakieś prace dorywcze. Praca w kołchozie za najniższą + 200 zł premii pod stołem odpada, zwłaszcza, że i tak oszukują na czym się da i przed Anglią to już przerobiłem.Dobrze, że wprowadzili "czyste powietrze" to dało radę doinwestować nieruchomości w 50%, ale na dalszy remont brak już kasy.Robiłem research pod względem pracy, ale non stop przewijają się tylko gównopracodawcy szukający niewolników za najniższą z kosmicznymi wymaganiami. Taaak, jest praca, za najniższą w kołchozach z nieoficjalnym akordem. Dzięki Janusz, nie skorzystam. Już wolę klepać biedę za kilkaset złotych miesięcznie z prac dorywczych, mając swój dach nad głową, niż się z tobą użerać, zwłaszca, ze i tak nie dotrzymasz umowy pod względem finansowym.Co teraz. Praca za granicą, pewnie jakiś zapieprz fizyczny, póki jeszcze zdrowie pozwala, by dokończyć inwestycje, a potem się zobaczy.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Opinie o

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cljiz32su03w237goyyiwqv5u

Dodane: 30 czerwca 2023 - 21:33:51
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 3 lata temu