TL;DR dziewczyna nie chce się do mnie wprowadzić, bo mam "brzydko umeblowane mieszkanie" xD Mam 35 lat, moja dziewczyna 25, znamy się od dwóch kiedy jeszcze byłem na wynajmowanych mieszkaniach, które miały m. in. zielone i pomarańczowe ściany, depresyjne brązowe kafle w łazience, nawet ładną acz wielką meblościankę a la Ludwik XVI i starą, popękaną, skórzaną, białą kanapę przykrytą kocem. I było OK.Teraz kupiłem za gotówkę własne mieszkanie, gdzie praktycznie na razie spłukałem się do zera i odbudowuję poduszkę finansową i cieszyłem się, że właściciele zostawili wszystkie meble, AGD i nawet mopa oraz odkurzacz. Zabrali tylko stół i tyle. Całość utrzymana w bieli i szarości niczym klasyczny Ikea style. Szczerze? Wisi mi to i powiewa. W mieszkaniu tylko śpię, a dopóki mam łóżko, łazienkę i neta to po przyjściu z pracy niewiele mnie obchodzi czy firanki pasują do poduszek na kanapie. Do zrobienia jeszcze tylko nowa kuchnia.Poprzednie wynajmowane mieszkania mojej lubej nie przeszkadzały i z chęcią się u mnie spotykała. Obecnie zaproponowałem jej zamieszkanie u mnie i... odmówiła, bo "będzie się źle czuć w tym dekoratorskim nieładzie" :D No ludzie... Jej obecnie wynajmowane mieszkanie wygląda niczym Ikea połączona ze Światem wg Kiepskich i wg niej "wynajmowane mogą być brzydkie, ale własne muszą być urządzone z wizją, bo nie da się w nich psychicznie mieszkać". Ciekawe co by było jakbym powiedział, że ten kwadrat jednak wynajmuję, a nie że go kupiłem? ( ͡° ͜ʖ ͡°)Kocham ją i życzę podobnych każdemu. Jest śliczna, młoda, szczupła, wykształcona, w łóżku petarda, potrafi powiedzieć PRZEPRASZAM, gdy się czasami MYLI (złoto!), nie wrzuca półnagich czy w ogóle jakichkolwiek fot na społecznościówki, potrafi też sama zaprosić i zapłacić za randkę za oboje, nie ma tiktoka, nie kupuje nadmiaru ciuchów, ani butów, patrzy na jakość ubrań, ma poglady mocno prawicowe i śmieje się z julek i innego homoniewiadomo, jednocześnie ma gdzieś zasady religijne jak ja, a ja kumpluję się doskonale z jej rodzicami i ogólnie wszystko wydaje się być na swoim miejscu, ale... mamy "konflikt estetyczny" (-‸ლ)Co mam zrobić? Bo ręce mi opadły na tę wypowiedź. (╥﹏╥)Nie mam absolutnie żadnego zmysłu estetycznego i wizji na to mieszkanie. Potrzebuję np. stołu to kupuję stół. Ma odpowiednie wymiary i jest z prawdziwego drewna? Wspaniale! Ja naprawdę nie widzę tego "gryzienia się faktury drewna i czarnych nóg z resztą biało-szarego wystroju". Stół w stanie bardzo dobrym kosztuje na OLX 200 zł (a nie 900 zł jak ten sam nowy z Ikei) i to jest NA RAZIE najważniejsze. FUNKCJONALNOŚĆ. Jak odkuję się finansowo to się go sprzeda albo wyrzuci i kupi bardziej pasujący. Zasłonek i długich firan do ziemi też NA RAZIE nie kupię, bo to tylko element dekoracyjny, gdyż w oknach już są rolety, a sąsiadów naprzeciwko nie ma, więc można nawet cały dzień na golasa chodzić.Z chęcią się dowiem jak to widzą #rozowepaski. Jak zacznę kupować wszystko białe to pewnie też będzie źle, bo "nudno i ikeowo". Jak wg funkcjonalności to "wizualny" burdel. Uwierzcie... Nie chcecie oglądać moich domów z simsów ;D Jak za to widzę jej propozycje przykładowych zakupów to portfel aż wyje na to marnotrawstwo pieniędzy za sam wygląd. INB4: Odpadają na razie sugestie w stylu "niech sama płaci jak chce mieć ładnie", bo jednak to moje mieszkanie, a ona na razie jest na początku swojej pracy i zarobki dopiero za jakiś czas się rozkręcą. Wolę sam finansować swoje gniazdo. Tyle, że nieco wolnej i z pomocą "artystyczną", ale w rozsądnej cenie. Nie mam też czasu na dokształcanie się z meblarskiego smaku i najnowszych trendów, a specjalisty do tego nie zatrudnię, bo nie widzę takiej potrzeby dopóki mieszkanie jest czyste i funkcjonalne. Nie jestem sknerą, ale lubię wiedzieć za co daję komuś pieniądze, a w "ładności" mebla tej wartości nie widzę kiedy jest prosty i jednocześnie w odjechanej cenie.#logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #pytanie #kiciochpyta

