Ostatnio zauważyłam w sobie coś ciekawego. Kiedyś sposoby, w jakie stawiałam siebie ponad oczekiwaniami innych powodowały we mnie wyrzuty sumienia. Było mi przykro, że ktoś czegoś ode mnie oczekiwał, a ja go zawiodłam. Dziś nie — wręcz przeciwnie, czuję pewną satysfakcję, gdy stawiam siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu i postępuję zgodnie z własnym interesem.Nie chodzi o to, żeby komuś zrobić przykrość - jeśli już, to dzieje się to niechcący, jako efekt uboczny. Chodzi o to, że przestało mnie obchodzić, czy uczucia danej osoby zostaną naruszone.Jeśli ktoś będzie próbował mnie za to kontrolować lub wzbudzić we mnie poczucie winy, tylko utwierdzi mnie w tym, że moje wcześniejsze wyrzuty sumienia były wynikiem wychowania i społecznych oczekiwań wobec kobiet — tego, że powinny poświęcać się dla innych i stawiać innych ponad siebie - co było egzekwowane poprzez uświadamianie o swoich "zranionych uczuciach" i tym "co inni pomyślą" czyli innymi słowy manipulacją.Teraz działam według siebie i własnej wygody oraz swoich zasad i priorytetów, niezależnie od oczekiwań innych. To niesamowite uczucie, czuć się wreszcie wolną od presji oczekiwań innych i móc podążać własną ścieżką, za głosem własnego serca, samodzielnie decydując o następnych krokach.#przemyslenia #psychologia #rozkminy #logikarozowychpaskow #zwiazki #relacje

