Opublikowane

Jak szukać mieszkania w Warszawie jako introwertyk?

Mirki i Mirabelki, mam problem natury mieszkaniowej. Mieszkam w #warszawa i zarabiam ok 4,5k netto (wiem, że to jak na te miasto nie są duże pieniądze, ale jestem tuż po studiach na takim etapie kariery) i póki co wynajmowałem pokój trochę po znajomości z seniorem, z którym nie wchodziliśmy sobie w drogę. Warunki średnie z obiektywnego punktu widzenia, ale finansowo korzystnie + cisza, spokój i pomimo lokatora bardzo duża prywatność. Teraz po kilku latach muszę jednak zmienić miejsce, a ja kompletnie nie wiem jak się za to zabrać. Przede wszystkim jestem osobą radykalnie introwertyczną, więc trudno mi sobie wyobrazić mieszkanie z kimś przypadkowym, albo nawet kimś kto prowadzi "normalne" życie typu jakieś posiadówki, imprezy, głośne krzątanie. I to nie o to chodzi, że ja jestem jakimś święty, albo że zrzędliwy zgred, jestem po prostu wrażliwy na bodźce sensoryczne i mieszkanie jest dla mnie takim azylem bezpieczeństwa, gdzie naprawdę potrzebuję prywatności i poczucia komfortu. Dlatego oczywiście najbardziej mi się marzy mieszkanie samemu, ale wiem, że jest to mało prawdopodobne z powodów budżetowych. I pytanie - jak szukać i co robić? Kawalerki widzę zaczynają się tak od ok. 3k. Czy jednak za 1,5k/mc się utrzymam w mieście? W wariancie minimum pewnie tak, ale poziom będzie spory niższy niż dotychczasowe. Pokoje... tutaj fobia na punkcie lokatorów. Jeśli trafiłbym na miejsce, gdzie ściany nie będą z kartonu i tylko czasem będziemy się mijali (albo wręcz rzadko będzie), to wtedy spoko, ale na etapie przeglądania ogłoszeń to jest loteria i raczej takich ogoszeń ze świecą szukać. Kolejna sprawa to to, że te ogłoszenia z najniższego pułapu niestety często są bardzo oszukane i opis nie odzwierciedla rzeczywistości. A nawet jak już znajdę coś sensownego i mam pieniądze, to okazuje się, że są castingi, a lista chętnych nie ma końca. Dodam, że ja nie jestem najlepszy w interakcje społeczne, więc na takich autoprezentacjach nie wypadam jakoś super przekonująco. Kolejny wariant to mieszkanie ze znajomymi - to by nie było głupie i mógłbym się zgodzić, ale niestety nikt z mojego otoczenia aktualnie nie szuka niczego. Jak wy sobie poradziliście z tym problemem? Jak z takimi preferencjami jak moje szukać dogodnego miejsca? Dodam, że z punktu widzenia finansowego/komfortu mieszkanie na obrzeżach/sąsiednich miasteczkach w aglomeracji niewiele zmienia, a do innego miasta z racji pracy przeprowadzić się nie mogę. Ja mam oczekiwania bardzo niskie, bo to może być niezbyt urodziwe miejsce, może być w dalszych częściach, może być nawet coś bardzo małego, naważniejsze by cisza (brak ścian z kartonu) i duża prywatność. Moi znajomi mieszkają w takich mieszkaniach typu "3 loktorów" - razem tam wszystko ogarniają, drzwi do pokojów mają otwarte, dzielą się jedzeniem, pomagają sobie, codzienie dyskutują, taka trochę komuna. Doceniam, ale ja bym się nie odnalazł w takim środowisku... #kiciochpyta #pytaniedoeksperta #pytanie #wynajem #mieszkanie #mieszkania #nieruchomosci #rachunki #dom
010

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (3)
mirko_anonim
Opublikowane
elastyczny-entuzjasta-3 pisze:
jak zarabiasz 4,5k to gdzie twoje oszczednosci z tytułu wynajmu pokoju zamiast mieszkania?Oszczędzaj dalej wynajmując pokój i szukaj po mału mieszkania by kupić.W międzyczasie zacnzij jaką autoterapią i leczenie swojej fobii społecznej. Staraj sięwychodzić do miejsc publicznych, od bibliotek, kościoły, cokolwiek. Habituacja bodźca i przywyknieszNie hoduj w sobie latami FOBI społecznej bo ewidentnie masz takie "zaburzenie" i czas z tym cośzrobić.Co to stancji, stancja gdzie ma się spoko zioków z którymi prowadzi się zycia niczym we FRIENDS to jest złoty grall. wiekszość stancji to ludzi z którymi się non stop mijasz i mają Cię w dupie. Ot szukaj po prostu mieszkania 3 osobowego w starszym budownictwie ( grube ściany i nie ma kartongipsu). Oczywiście najlepiej byś miał pokój możliwie aleko od kuchni i łazienki ale akceptowalne jest by mieć pokój z dala od 1 z tych obiektów.Stancja 3 osobowa w której z obcymi miały by panować obyczaje jak we FRIENDS oceniam na 2% prawdopodobieństwa. Mieszkam na stancjach od 8 lat i ani razu mi sie tak nie trafiło a bym bardzo chciał. Najspokojniejsi i najbardziej bezproblemowi są ludzie z IT moim zdaniem. Nie wynajmuj mieszkania za 3k zarabiając 4,5k.Na kastingaach pytaj w jakich godiznach ludzie funkcjonują i czy mają nałogi. Unikaj jak ognia nałogowców czy to papierosowych czy ludzi lubiących zajarać trawke.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@Tagliacozzo: Tutaj chociaż jest szansa na poprawę zarobków w niedalekiej przyszłości, a w jakimś odludnym miasteczku powiatowym, które zatrzymało się z miejscu? Moim zdaniem lepiej żyć trochę skromniej teraz i korzystać z możliwości, niż się zabetonować i zrezygnować ze wszystkiego.@advert To oczywiście zależy od tego, o jakim miasteczku mowa. Grodzisk, Nowy Dwór Mazowiecki, Żyrardów, Sochaczew - w teorii rzut beretem, tanie mieszkania, ale to jednak nie jest to. Stare Babice, Ząbki, Piastów, Łomianki mają ceny zbliżone do warszawskich i bardziej takie pobliskie lokacje miałem na myśli. @Snowflake_ Ciebie po prostu na Warszawę w tym momencie nie stać, niestety.Niestety trochę tak jest, z drugiej strony nie ja jedyny tyle zarabiam i osoby utrzymują się na powierzchni bez większych ekscesów. Na moją niekorzyść działa niechęć do lokatorów, z drugiej strony poza lokatorami nie mam innych wymagań i nawet jakaś ultra-małe lokum z brzydkim umeblowaniem nie będzie dla mnie problemem.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Dastamit: A interakcji w praktyce było mało, **każdy siedzial w swoim pokoju i robił swoje**, może na początku była jakaś lekka integracja. Grunt to trafić na introwertyków. Celuj raczej w stare osiedla z blokami z PRL typu Bielany, w takich blokach jeżeli twoi współlokatorzy będą głośno to mieszkające poniżej stare baby będą walić prętami po kaloryferach, w takich blokach jest cisza. No to byłby wymarzony scenariusz dla mnie, ale lokatorzy to często loteria. Niestety jestem na tyle wyczulony, że nawet ich normalne życie mogłoby czasem wzbudzać mój dyskomfort, zwłaszcza w częściach wspólnych (nienawidzę być obserwowany podczas np. robienia obiadu - niby drobiazg, ale takich drobiazgów jest bardzo dużo). Teraz miałem idealnego lokatora, ale nadal przyłapałem się, że trochę inaczej się zachowuję gdy jest w mieszkaniu i gdy go nie ma. Gdyby ktoś mi zagwarantował, że spoko ludzie, to pewnie bym zaufał, ale dla mnie przeprowadzki są na tyle zasobożerne i nie lubię zmian, że wolę dłużej poszukać i trafić na miejsce, gdzie spokojnie wysiedzę kilka lat, a nie po miesiącu będę kombinował tylko jak stąd uciec. Przy tych finansach to radziłbym ogarniać bardziej pokój, nie chodzi o to że za 2k na życie po wszystkich opłatach mieszkaniowych nie przeżyjesz, tylko że wliczając jakieś nieprzewidziane grube wydatki typu leczenie kanałowe zębów itp może być srednio z finansami.Jest dokładnie tak jak mówisz. Teraz nie zarabiam dużo, ale z drugiej strony wynajmuję relatywnie tanio pokój, przez co pewnie żyję na trochę wyższym poziomie, niż osoba zarabiająca tyle samo, ale mieszkająca na "rynkowych" zasadach. Nie mam dużych wydatków, ale ten regres finansowy byłby na pewno bolesny.A normików nie słuchaj, mnóstwo ludzi w Warszawie zarabia po 4,5-5k i jakoś w tym mieście żyją wystarczy nie być specjalistą i się takie kwoty zarabia, nie każdy w Warszawie zarabia dobrze, a są ludzie którzy zarabiają i minimalna. Przenoszenie się poza Warszawę - tak najlepiej do jakiegoś powiatowego gdzie są same kołchozy, a prace biurowa się dziedziczy, co z tego że tani najem jak pracy tam nie ma. A w pozostałych top miastach to różnicę nie będą takie duże by przeprowadzka się opłacała.Jest dokładnie tak jak mówisz, bo sam się wywodzą z małej miejscowości. Koszty życia niby mniejsze, ale z drugiej strony o znacznie więcej rzeczy trzeba dbać samemu + problemy z pracą, każdy z każdym się zna, ma jakieś powiązania, trudniej o anonimowość. No i też w powiatowych miastach często nic się nie dzieje pod kątem kulturalnym, a to dla mnie istotne. _Dla normików 2k na życie to wegetacja ale jako autysta to za wolne 2k ogarniesz życie na spokojnie, my zwykle nie jemy na mieście, nie podróżujemy i nie robimy masy mnóstwa rzeczy przez problemy sensoryczne, już nie mówiąc o braku partnerki co zwykle drenuje mocno portfel, na życie spierdoksa opartego o konsumpcję mediów cyfrowych albo inne tanie hobby to będą znośne zarobki.Tak czy siak na tym etapie dobrze jest wynajmować pokój, jeżeli zarobki ci się podniosą po czasie to będziesz w stanie wziąć kredyt odkładając w międzyczasie na wykończenie itp, a jak nie i na takich utkniesz to wynajmując pokój będziesz miał pieniądze na normalne życie._Różnie to bywa, ale z większością się zgadzam. Ja przywiązuję dużą wagę do mieszkania, ponieważ realnie spędzam w nim bardzo dużo czasu i to moje miejsce rozwoju. Są osoby, które mówią, by wynająć pokój w jakimś najtańszym 5-pokojowym mieszkaniu, by oszczędzać na przyszlość/kredyt. Tylko, że są to osoby, które do mieszkania i tak tylko wracają na noc i nie przywiązują wagi do tego co tam się dzieje. Ja chciałbym znaleźć jakiś zdrowy balans, bo co mi po pieniądzach, jeśli czułbym się jak w jakimś akademiku, czy innej bursie, a nie w swoim domostwie.Dzieki za sugestie!
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

rmb9wlpjwy9bqig68lamg9pi

Dodane: 24 kwietnia 2025 - 18:26:49
Opublikowane

Autor był widzianyponad rok temu